Rytm synkopowy

R

Fotografia to pewien rytm. Drgania naszej jaźni przełożone na obraz. Jak drgania cząsteczek powietrza przenoszących fale dźwiękowe. Coś wprawia w drżenie rzecz obok, a ta przewodzi to drganie rytmicznie na kolejną cząstkę. Napędzają się jedna od drugiej. Tak samo w fotografii napędzają nas rymy i rytmy. Powtórzenia i synkopy. Wstrzymania rytmu i złamania linii.

Do tego dochodzi kolor. Jakby werbel podkreślający rytmiczność spojrzenia. Zaburzony jedynie sposobem kadrowania i dobraniem tematu przez fotografa. Uspokojenie w jednym fragmencie zdjęcia, natężenie i akcenty w drugiej części kadru. Jak w utworze muzycznym. A wszystko razem ma składać się w zamkniętą całość. Uzupełniać się. Smyki leniwie uspokoiły wodę, a niebo jakby z oddali waltorniami zaszumiały. W tym wszystkim nierówny element synkopy w postaci starego falochronu z powybijanymi już zębami.

I akcent na pierwszym planie. Jakby solista wstał zza pulpitu i odegrał partię solową.

Polecam Wam muzykę podczas fotografowania. Uspakaja, ale i drażni. Uwrażliwia. Potem, patrzy się na scenę zupełnie inaczej.“Rytm synkopowany”, Fuji X-pro2, 10-24/4, Hitech 10-stops, .9 Lee GH

5 komentarzy

  • Proponuję zrobić doświadczenie: odwrócić ten obraz do góry nogami. Jak spojrzałem, to była to moja pierwsza reakcja.
    Otrzymujemy przerażające zjawisko na niebie ;-)
    Ileż to można o nim napisać. Albo może to tylko ja tak odczuwam?

  • @Piryt: w tej formie również wygląda dośc niepokojąco, zwłaszcza to zestawienie jasnych i ciemnych kolorów :)

  • czyli ty po prostu kryzys wieku sredniego masz i aparaty zbierasz? :P

piotr biegaj, iczek

Z fotografią żyję, budzę się i zasypiam by znowu się obudzić. Fotografia ciekawi mnie, złości mnie i zdumiewa pomimo upływu lat i ujęć. Ten blog, to cześć moich zmagań z fotografią zamknięta nie tylko w zdjęcia, ale też teksty. Zapraszam!

Znajdź mnie:

Newsletter

Wybrane posty w Twojej skrzynce. Żadnych reklam!