Stocznia

S

Zawsze ważna dla mnie. Zawsze była. Wklejone pod powieki mam widoki z SKMki jadącej do Gdańska. Przystanek Stocznia to było coś innego. Coś specjalnego. Teraz jest tylko cieniem tamtych budynków, tamtych hal i żurawi. Gdy jako brzdąc, na matki kolanach, siedziałem przyklejony nosem do zaparowanej szyby jadąc w odwiedziny do babci na Starym Mieście.

Ostatnie wiosenne mgły pięknie podkreśliły jej zmierzch, jest już tylko mglistym cieniem. Mam nadzieję, że nie dożyję dnia, w którym zjeżdżając rano z Góry Gradowej nie zobaczę tych Żurawi. Mam nadzieję!

7 komentarzy

  • Bywałem w Stoczni Gdańskiej, mam do niej stosunek uczuciowy. Kiedyś było tu życie, teraz jakieś widma wyłaniające się z mgły, wielkie szare potwory.
    Czarno-białe, lub raczej ponuro-szare symbole przemijania. Smutny widok, ale świetne zdjęcia.

  • Dlaczego te zdjęcia robią wrażenie?
    Może ktoś powiedzieć, że brak koloru, kadrowanie itd. Oczywiście to też, ale to jeszcze za mało.
    Sama forma to za mało. TO otrzymujemy dopiero po połączeniu formy z treścią, z dramatyzmem wydarzeń i wspomnień.

  • @Piryt (do ostatniego komentarza)
    Właśnie podałeś w wersji instat definicję dobrej fotografii :-)

  • Dziękuję za te piękne fotografie. Jako mieszkaniec Śląska podobnie myślę o tutejszych szybach kopalń. A Gdańsk bez tych żurawi jest dla mnie nie do wyobrażenia.

piotr biegaj, iczek

Z fotografią żyję, budzę się i zasypiam by znowu się obudzić. Fotografia ciekawi mnie, złości mnie i zdumiewa pomimo upływu lat i ujęć. Ten blog, to cześć moich zmagań z fotografią zamknięta nie tylko w zdjęcia, ale też teksty. Zapraszam!

Znajdź mnie:

Newsletter

Wybrane posty w Twojej skrzynce. Żadnych reklam!