Stanisław Szalay – fotograf

Stanisław Szalay – fotograf 1000 968 FotoPropaganda

Jaką fotografię uprawia Stanisław Szalay?

Cudowną! Jest to fantastyczny kawał historii naszego kraju, społeczeństwa i pokaz kunsztu oraz wyobraźni fotograficznej. I pisząc to, nie mam na myśli wirtuozerii w operowaniu światłem, czy tanich popisów zachodów słońca. Stanisław jest doskonałym rzemieślnikiem i wie, że zapis fotograficzny stanowić będzie przez kolejne 100-200 lat podstawę do zachowania kultury danego regionu i zapewne szerzej – świata. Widać, że on to czuł. Ktoś powie, że to pewnego rodzaju typologie, próby jakiegoś socjologicznego zatrzymania tego, co minie. Zawsze zastanawiam się, czy wówczas fotografowie zdawali sobie sprawę, jak ważną rzecz robią. Czy wyprzedzali wyobraźnią swoją epokę i zakładali, jak potrzebne jest takie fotografowanie? Sam nie wiem. Niemniej, mamy teraz dzięki niemu wspaniałe portrety i sceny z życia różnych regionów Polski. Także miasta. I tutaj się zatrzymam, bo na wystawie jest zdjęcie Długiego Targu z Ratuszem Głównego Miasta zrobione dokładnie z narożnika Zielonej Bramy lub z najwyższego okna kamienicy gdzieś przy ul. Powroźniczej. Całą swoją uwagę skupiłem na jednej rzeczy. Wszystkie, ale to wszystkie zdjęcia architektury na wystawie mają… zachowaną perspektywę i budynki mają ściany proste! Jakie to normalne dla ówczesnych fotografów. To po prostu tak być musi wykonane. Nie inaczej. Elementarne zasady, których obecnie nikt nie rozumie lub nie przestrzega. Proste ściany. Wyjrzałem przez okno galerii i widziałem dokładnie ten sam widok, tylko 100 lat później.

4 komentarze
  • Marcin

    Zdjęcia dobre. Mnie najbardziej podoba się Prząśniczka. Spostrzeżenie o zachowaniu odpowiedniej perspektywy w architekturze celne (pomijając warsztat zastanawiam się, jak wiele upływający czas przysłużył się tym pracom. W myśl zasady “chcesz mieć ciekawe zdjęcia, zrób je teraz i włóż do szuflady na …dziesiąt lat”.)
    I jak już sobie tak rozmawiamy o podstawach, to zdanie “Ale chyba właśnie dzięki temu są tak mocno pracujące na zmysły” w powyższym tekście mi wyjątkowo nie odpowiada. Drogi autorze, nie można napisać: “Ale chyba właśnie dzięki temu tak mocno działają na zmysły”?

    Pozdrawiam :)

  • Tomasz Zbiegieł

    Tylko zacytuję:

    Fotografia staje się więc dla mnie dziwacznym medium, nową formą halucynacji: fałszywą na poziomie postrzegania, prawdziwą na poziomie czasu.
    Halucynacją umiarkowaną, w pewnym sensie skromną, podzieloną
    (z jednej strony „nie ma tego tutaj”, z drugiej „ale to naprawdę było”):
    szalony obraz, ocierający się o rzeczywistość.

    Roland Barthes

  • Krzysztof

    Po przeczytaniu Twojego postu pojechałem do Gdańska na wystawę – faktycznie kawał solidnej, a momentami też i pięknej fotografii. Dzięki za polecenie! A w zdaniu o tym, kto został żoną fotografa, odmieniłbym jego nazwisko – Szalaya. Przepraszam za wtręt, taki redaktorski nawyk.

Komentowanie zamknięte.