Imprezy okolicznościowe

I

tri

Wiecie doskonale, że nic tak nie ćwiczy głowy i oka, jak próba zrobienia na nowo czegoś, co zostało już zrobione tysiąc razy. Czyli takie klasyczne zmierzenie się z niby zwyczajną sprawą. Do takich ulubionych fotograficznych tematów należą wszelakie imprezy na stałe wpisane w kalendarz rodzinny, czy społeczny. Jak: śluby, chrzty, boże ciała, ciała boże, wigilie, wielkanoce czy w końcu… końce i początki roków szkolnych :)

W tym roku zmierzyłem się z końcem roku. Tak dla wprawy. Nie rozpisując się za dużo, załączam tryptyk, który idealnie podsumowuje uroczystość zakończenia roku w szkole muzycznej. Nie wiem czy podobne sceny były w innych szkołach, ale poziom znudzenia wszystkim wokół i poddanie się dyktaturze smartfonów jest przerażający :)

Załóżmy, że jestem “etatowym” pracownikiem gazety. Czy do druku przyjęto by taki materiał zrobiony telefonem? Pytam, nie bez kozery, bo pewnym epilogiem sprawy, o której pisałem TUTAJ jest opublikowane porównanie zdjęcia wykonanego przez zawodowca i amatora w dwóch gazet, w tym Chicago Sun-Times, z której wywalono zawodowców. Widzicie różnice?

2 komentarze

  • O nie, w Koszalinie np polały się łzy wzruszenia na scenie. O żadnym znudzeniu nie może być mowy. Sala pękająca w szwach itp. Cała uroczystość trwała conajmniej 2,3 godziny!

piotr biegaj, iczek

Z fotografią żyję, budzę się i zasypiam by znowu się obudzić. Fotografia ciekawi mnie, złości mnie i zdumiewa pomimo upływu lat i ujęć. Ten blog, to cześć moich zmagań z fotografią zamknięta nie tylko w zdjęcia, ale też teksty. Zapraszam!

Znajdź mnie:

Newsletter

Wybrane posty w Twojej skrzynce. Żadnych reklam!