8 komentarzy

  • Nie odnosząc się do twórczości Robby’ego C., nie można mu odmówić że:

    1. Wymyślił temat
    2. Przekonał modelkę i ją popstrykał
    3. Założył wydawnictwo
    4. Wydał album w atrakcyjnej formie (i za swoje jak mniemam)
    5. Wypromował go do tego stopnia, że wychodzi z każdego fotoportalu.

    Większość fotografów zaczyna i kończy na punkcie 2., bo i z 1. bywa ciężko. To często ci sami, którzy wieszają psy na Robbym C., przechowują w szufladach własne arcydzieła, a w głowach im się kłębi od rewolucyjnych pomysłów.

  • Za Barabaszem a reszta to standartowo trzeba ponarzekac bo inaczej sie nie da ;)

  • @iczek

    “Dupa, cycki, dziubek, dziubek, cycki, cycki, dupa”

    albo

    “Robby-srobby”

    To jest poważne, myślisz? Jedni taplają się w kolodionie, inni pstrykają modelki, a jeszcze inni wieszają na wszystkim psy w żałosny sposób. Do tej ostatniej grupy jest mi zdecydowanie najdalej.

    Robby wydał sobie album taki jak chciał, dla splendoru i dla kasy. Popularna modelka, zamszowa oprawa, wysoka cena. Dla koneserów modelki a nie fotografii. Album nie będzie stał na półce obok Arakiego czy Mapplethorpe’a ale bardziej koło lampki nocnej w sypialni. I w takich kategoriach trzeba go oceniać.

  • Strasznie przeintelektualizowane te Twoje wywody. Ja widze cyce i dupe. Ale mozna to widziec tak jak Ty :)

  • ten album jest po prostu “uosobieniem” walentynek, tych które przyszły do nas zza wielkiej wody ;)

piotr biegaj, iczek

Z fotografią żyję, budzę się i zasypiam by znowu się obudzić. Fotografia ciekawi mnie, złości mnie i zdumiewa pomimo upływu lat i ujęć. Ten blog, to cześć moich zmagań z fotografią zamknięta nie tylko w zdjęcia, ale też teksty. Zapraszam!

Znajdź mnie:

Newsletter

Wybrane posty w Twojej skrzynce. Żadnych reklam!