Czy proste jest passe?

C

Właściwie to się sam siebie pytam. Patrząc na moje portrety odpowiedź wcale nie jest taka prosta, bo opierając się na zarzutach moim krytyków robię:

– albo portrety stylizowane i pakuje formę między ramki, i łatwo to zrobić, i nie ma w tym nic autorskiego

– albo fotografuje tylko ludzi siedzących

I tak źle i tak niedobrze. Dla jednych zbyt “stylizacyjnie”, dla innych za prosto. Cóż. Taki to los, gdy człowiek podda się ocenom szerokiego gremium. Nawet w morzu z miodu, znajdzie się toś, kto krzyknie: Gdzie jest śledź po grecku!

Ale ostatnio zaczynam przechylać szalę moich zainteresowań ponownie w kierunku prostoty. Jakoś tak podświadomie szukam prostej kompozycji, banalnych spojrzeń i niepołamanej “perspektywy odbioru”. Tak wiem, to ostatnie stwierdzenie jest żałosne. Ale jakoś tak wpadło mi w ucho :) na jakimś wernisażu. Lubię czasami ten bełkot krytyków sztuki.

A ponieważ od ostatniego wpisu cały czas walczę z ilością klatek, to tym razem poszukując “prostackiej weny” miałem aparat wyposażony difoltowo w 10 klatek :) Kto zgadnie jaki? No…?

Opcji nie jest w sumie tak wiele, ale mi chodzi o Instax’a :) Zauroczony tym, co widziałem u kolegów, kupiłem kamerę Fujifilm Instax 210. No bajka! Monstrum, jak na to, co z niego wychodzi, ale jaka zabawa! Przepyszna. Pełen automat. Zero kontroli nad czymkolwiek, poza nastawieniem ostrości na dwa zakresy: 0.9-3metry i 3-nieskończoność. Reszta w rękach aparatu… (sorki, jest korekcja: Darken-Normal-Lighten).

Aparat jest naprawdę duży i lekki, bo cały z plastiku, poza soczewkami Fujinon. Szkło ma jasność…. F:14 :):) A jedyne ładunki, jakie do niego pasują mają czułość 800ISO!. Nie dajcie się jednak zwieść. Jakość i techniczna poprawność tych polaroidów jest obezwładniająca :) Rozkosznie milusia i cieplusia. Aż się morda śmieje do tego co wychodzi góra po kliknięciu. No i jest mniej klatek o dwie niż w średniaku… :)

Polaroidy robią się same mawiał mój kolega, do czasu gdy zobaczył kolodion. Wówczas stwierdził, że kolodionowe foty robią się same. Forma załatwia temat. Coś w tym jest. Mnie urzekły wiele lat temu. Teraz powracam z miłą chęcią i mam wrażenie, że polaroid jest stworzony do prostoty. Nadmiar kombinowania w tym formalnym świecie ramek, rameczek, podpisów, blaknących kolorów, byłby ciężkostrawny.  A tak. Co nie pstrykniesz, fajne jest. Czym oszczędniej, tym lepiej. Na ten przykład oto drabinka z dzisiejszego słonecznego południa w Gdyni:

Czyż można prościej..? Kształt, cień, kolor, tło, faktura. Niby tyle tego, a forma jakaś taka przystępna… no i ta kolorystyka, która mnie pochłania… Mniód panie te kolory sprane, mniód.

Gdyby ktoś faktycznie był bardzo oszczędny, to zawsze można przejść parę metrów dalej i landszafcik cyknąć, który ma każdy z milionów turystów odwiedzających Gdynię. Mam i ja:

Są chmurki na niebieskim niebie? Są. Bez żadnego tam polara. Ot głupią małpą walnięte. Morze jak się patrzy i główka portu. No prościej już nie można… Nie? No to sprawdźmy… Może tak trochę kierunek nowoczesnej fotografii blogowej… Żarcia fotografować nie będę, bo mnie to razi na blogach, ale jeśli komuś prostoty brak to proszę.  Taki deseń:

No i zredukowaliśmy się do pojedynczego planu. Rzeczy. Tło białe, choć z winietą. Czy można prościej…? Jasne. Prostota nie ma granic. Czarny kwadrat na białym tle zrobił kiedyś furorę.

Polecam eksperymentowanie z redukcją tego, co macie w kadrze. Po kolei. Zabierajcie elementy, które wkomponowaliście i zobaczycie jaka frajda…

No i polecam Instaxa… doskonała zabawa. A dzieciaki jak wariują czekając na pojawienie się duchów na kartoniku…!

14 komentarzy

  • Od kilku postów nie pojawił się żaden Twój portret! Fajnie sobie eksperymentujesz i mam nadzieję, że to Cię rozwija, ale Panie Iczku, wracaj Pan do swojego fachu, wracaj!

  • A niech Cię iczek….
    Rzuciłem polaroida ze względu na koszty, ale przy fuji wychodzi ok. 3,50 zł/klatkę, co oznacza, że znowu zabraknie mi do pierwszego:) (:do dziś byłem przekonany, że jestem antygadżeciarzem:)

  • To fakt, nie ma portretów, bo zmieniłem taktykę i nie pokazuje portretów. Są, dojrzewają… :)

    Co do ceny, to fakt, jeden instax wchodzi coś kolo 3zł :)

  • Ja bardzo lubię siedzące portrety, właśnie takie jakie masz na swojej stronie, gdzie głównym tematem jest człowiek.

    Nie lubię tych portretów w krzywych pozach z doniczką na głowie. Dla mnie to bezcelowe silenie się sam nie wiem po co. No ale ja nie jestem artystą.

  • bo piekno tkwi w prostocie i nikt mnie od tego stwierdzenia nie odwiedzie

  • Nie zgadzam się z tym, że “forma załatwia temat”. Jak powiedzieli panowie ze stowarzyszenia fot. klasycznej, czasami wydaje się, że robiąc w technice srebrowej właściwie nieważne jest to, co się fotografuje. Ale Autorowi powyższych zdjęć to nie grozi.

  • Kasia – załatwia. Niestety załatwia. W 90% załatwia wszystko :) Im dłużej fotografuje, tym bardziej NIESTETY mnie to przekonuje…
    Czy to źle? Nie wiem…

  • Przypomniało mi się powiedzenie: ” wszystko należy robić tak prosto jak to tylko możliwe, ale nie prościej !!!”.

  • Sprawdziłem cenę i aparat sam w sobie kosztuje tylko 180 zł. Co prawda zdjęcie, jak już wspomniałeś, wychodzi za ok 3,50, ale coś za coś. ;)

    Mam pytanie/prośbę – czy mógłbyś powiedzieć ile w tym kombo wynosi głębia ostrości? Czy można w ogóle mówić o głębi(tzn wszystko jest zawsze ostre), przy f=14, a obrazku 99 na 62 mm (dane z www fuji)?

    pozdrawiam
    A.

  • A – gdzie znalazłeś Instaxa 210 w cenie 180 zł ?? Zerkałem na Allegro i najtańszy oferowany był w cenie 299 zł.

  • amazon.com i inne amerykańskie, niestety doliczyć trzeba koszty przesyłki.

piotr biegaj, iczek

Z fotografią żyję, budzę się i zasypiam by znowu się obudzić. Fotografia ciekawi mnie, złości mnie i zdumiewa pomimo upływu lat i ujęć. Ten blog, to cześć moich zmagań z fotografią zamknięta nie tylko w zdjęcia, ale też teksty. Zapraszam!

Znajdź mnie:

Newsletter

Wybrane posty w Twojej skrzynce. Żadnych reklam!