Wojtek

W

To nie będzie normalny post. Ot taki emocjonalny dość.

Pod koniec 2010 roku, zgłosiła się do mnie Ania z Polskiego Stowarzyszenia na Rzecz Osób z Upośledzeniem Umysłowym (PSOUU). Poprosiła mnie o zrobienie kalendarza. Wykonanie zwyczajnych portretów niezwyczajnych ludzi.

Zgodziłem się. Nie mogę powiedzieć, że żałuje, bo tak nie jest, ale to było najcięższe “fotografowanie” jakie wykonałem. Pod koniec roku ukazał się kalendarz, w którym uwieczniłem ludzi uzdolnionych artystycznie, zwyczajnych, niezwyczajnych, głośnych, cichych, śmiałych, nieśmiałych, młodych i starych. Łączyło ich jedno. Byli normalni. W odróżnieniu od nas, nienormalnych. Łatwo zweryfikować swoją normalność obcując z nimi, bo okazuje się, że ich inność jest bardziej szczera od naszej normalności.

Wojtka darzyłem szczególnym sentymentem. To on był testerem. Służył za wzorcowego modela, który miał sprawdzić, czy uda się wielkim formatem wykonać sesję ludziom, których zachowania nie da się zamknąć w sakramentalne dla fotografa: “Nie ruszaj się!”:)

Wojtek fotografował. Uczęszczał do klubu fotograficznego w ramach  Warsztatów Terapii Zajęciowej. Naprawdę ma pojęcie o fotografii. W kalendarzu ukazało się jego zdjęcie z aparatem w dłoni.  Ja chciałbym jednak pokazać Wam zdjęcie Wojtka, które zrobiłem jako pierwsze podczas tego projektu.

Zdjęcie jest uszkodzone. To klasyczny “kancer świetlny”, jak ja to nazywam. Niedoskonałość, która nie jest mu obca, jak i każdemu z nas.

Wojtek zmarł. Wczoraj. W szpitalu. Nagle się tam znalazł. Jest mi cholernie przykro.

Jego zdjęcie otwiera styczniową stronę kalendarza. Jakby Szef chciał coś podkreślić. Bzdury…

Kalendarz kończy zdjęcie bliźniaczek: Eli i Marianny. Dwóch cudownych dziewczynek, które uparcie walczyły z panem fotografem i rozpuszczały swoje czarne i białe loki, kręcąc namiętnie główkami.

I może ich spojrzenia zapamiętał też Wojtek, który zdążył zobaczyć jedynie zdjęcia. Siebie w kalendarzu, w styczniu już nie. Może aniołek na kolanie Eli jest z nim.


PS

Chciałbym podziękować za szanse wykonania tych zdjęć. Zwłaszcza za pomoc Arturowi i zaangażowanie Ani.

6 komentarzy

  • To jest najpiekniejszy kalendarz jaki kiedykolwiek widzialam. Jest taki Twoj, skromny,klasyczny szalenie estetyczny a teraz jeszcze jest tak emocjonalny jak Twoj wczorajszy wpis. Smutno, ale jest tam naprawde pieknie.

  • Pytałeś się Piotrze “Dlaczego”? Chyba tutaj masz odpowiedź.
    Powoli przekonuję się do tego bloga, choć wielbiłem fotoiczka:)

  • Tak, to najpiękniejszy kalendarz – prosty, ludzki, szczery…

piotr biegaj, iczek

Z fotografią żyję, budzę się i zasypiam by znowu się obudzić. Fotografia ciekawi mnie, złości mnie i zdumiewa pomimo upływu lat i ujęć. Ten blog, to cześć moich zmagań z fotografią zamknięta nie tylko w zdjęcia, ale też teksty. Zapraszam!

Znajdź mnie:

Newsletter

Wybrane posty w Twojej skrzynce. Żadnych reklam!