Dużo siedzicie przed lustrem…?
– Oczywiście, że nie!
– Gdzie tam…. dalekie mi są umizgi do swego portretu w lustrze.
Tak zazwyczaj odpowiadamy.
A ja namawiam…
Spędzajcie mnóstwo czasu przed lustrem!
Może niekoniecznie patrząc na swe ciało, sprawdzając czy boczki urosły i czy się tłuszcz na podłogę wylewa…:)
Może nie trąc czoło z chęcią rozprostowania zmarszczek i nie z czarną pasta do butów polerując nieliczne siwe włosy w zakolach…
Ja namawiam do wpatrywania się w lustro pod kątem łapania pozy.
A tak!
Ja tak robię.
Dzisiaj spędziłem wolne pół godziny przed sesją na wyginaniu się w nikłych światłach pilotów przed lustrem, bo planuje kolejne zdjęcia i nie miałem pojęcia, jak mój pomysł sprawdzi się w praktyce. Ponieważ nie mogę liczyć na pomoc modeli żadnych więc sam robię z siebie głupka, dla ludzi obserwujących moje tańce z bloku za oknami studia :)
Ale to naprawdę pomaga….
Przede wszystkim człowiek uczy się gibkości ciała i tego, że niektóre pomysły są niewykonalne, bo sztuczne. Poza tym smakuje się trochę roli modela, która zazwyczaj jest niedoceniona.
No i dodatkowo to jakieś ćwiczenia… zwłaszcza dla podtatusiałych facetów pod trzydziestce…:(
Wszystkim fotografujących portret i podobne klimaty proponuje, od czasu do czasu, ustawienie się samemu w roli modela.
Tak dla zaznajomienia się z tym, co czuje druga strona.
Nadaje to nowej perspektywy…
din21 wagląda tu b dobrze a przy tym rzeczywiście czasem trzyma tak rękę.
A na odbitkę mojego zdjęcia z tego samego dnia nadal czekam choć obiecałeś przesłać :(
No cały czas ją noszę przy sobie. A plik wyslac moge jutro… :)
Przypomniało mi się jak naszkicowałem sobie coś do sesji akciku, a kiedy modelce się udało przybrać tę pozę to musiałem ją z niej wyplątywać :P Z lustrem jest ciekawa sprawa, ale do tego rzeczywiście przydałoby się jakieś modelujące światło, a nie to co zazwyczaj jest przy lustrach łazienkowych np ;)
to ja poproszę jutro ;))