W fotografii pejzażu interesują mnie linie, kąty, akcenty, cisza, spokój i naturalne przeszkody kompozycyjne.

A gdy to wszystko podlane jest sosem światła, które nie jest powtarzalne w żadnych sztucznych warunkach, to mam przepis na dobre zdjęcie landscape.

Znajdziecie tutaj moje, często nieskończone, boje. Czasami te samą walkę toczę po kilka razy w tym samym miejscu, z tą sama sceną. Staram się wyprowadzić bokserską lewą prostą z koloru lub skryć się za gardą czarno-białej kompozycji. Nie dziwcie się więc, że kadry w tej galerii się powtarzają. Nie jest bowiem moim celem pościg za coraz odleglejszymi miejscówkami, za kolejną zdobyczą pejzażysty w kolejnym kraju, gdzie tysiące turystów ma już te samą fotkę. To nie mój styl. Wyścig na zdobycie punktów na mapie pejzaży świata mnie kompletnie nie zajmuje. Zajmuje mnie forma. Kształt mnie zajmuje.