Lavazza na psy schodzi

L

Co do smaku, to się nie wypowiadam, bom dawno Lavazzy nie pił, ale kalendarze chyba mają lata świetności za sobą. To, co proponuje mi w tym roku słynna kawa i trochę mniej słynny kalendarz to jest już totalna żenada i obrażanie mnie.

Jakieś pokręcone grafiki. Totalnie bez gustu. Zupełnie bez smaku. Jakby odwrotnie proporcjonalnie do ilości esencji kawy w samej kawie, to w tych zdjęciach wieje pustką i ciśnienie chyba mocno spadło.

Mam wrażenie, że twórcom pomyliły się epoki stylistyczne. Takie deco i błyskotki klejone w PS były fajne w latach 90. Teraz kompletnie inną drogą idzie sama fotografia, nie wspominając o fotografii reklamowej produktu. Nie mam pojęcia komu to ma służyć i czy warto inwestować takie środki w takie wydawnictwo? Może już nie czaję trendów marketingowych po prostu.

Wybierając między kawą, a fotografią kawy w wydaniu lavazza, wybieram to pierwsze :)

 http://calendar2014.lavazza.com/

3 komentarze

  • Kawa tej firmy zaczęła jakiś czas temu (rok, może półtorej) osiągać taki sam poziom, co kalendarzowa fotografia Lavazzy. Niestety. Kiedyś chętnie pijałem tę w złotym wydaniu (d’Oro). I chętnie oglądałem ichnie kalendarze. Porzuciłem jedno i drugie. I tobie odradzam sięganie po ich kawę, bo o fotografiach kalendarzowych to już sam napisałeś…

  • Mnie te “klejonki” nawet by się podobały, gdyby… były lepiej zrobione. To, czego nie lubię w tego typu fotografiach, to “niezdecydowanie”. Mam wrażenie, jakby autor nie mógł się zdecydować, czy chce iść w fotografię i dobrze zrobiony fotomontaż, czy w grafiki. Ostatecznie stanął pośrodku, w rozkroku takim, że mu gołą dupę widać…

piotr biegaj, iczek

Z fotografią żyję, budzę się i zasypiam by znowu się obudzić. Fotografia ciekawi mnie, złości mnie i zdumiewa pomimo upływu lat i ujęć. Ten blog, to cześć moich zmagań z fotografią zamknięta nie tylko w zdjęcia, ale też teksty. Zapraszam!

Znajdź mnie:

Newsletter

Wybrane posty w Twojej skrzynce. Żadnych reklam!