Dzika przyroda – Michel D’Oultremont

900 600 FotoPropaganda

Na te pochmurną, leniwą sobotę, mam dla Was coś niesamowitego. Poznajcie Michel d’Oultremont. Michał ma 25 lat. To ważne. Mam nadzieję, że i Was po chwili onieśmieli jego osoba, jak i mnie onieśmieliła. Co bardziej zagorzali fotografowie przyrody na pewno już znają to nazwisko.

Michel jest młody. Wręcz za młody jak na estetykę obrazu, która powstaje w jego głowie, i którą zręcznie przenosi na kadry. A jednak! Fotograficznie jest to w pełni ukształtowany fotograf. Fotografia dzikiej przyrody, która uprawia jest dla mnie wyznacznikiem prawie ideału. Jego fotografia to przestrzeń, w której osadza swoich bohaterów. Środowisko życia zwierząt, światło sceny, umiejętne granie płaszczyznami nieostrości, budowanie planów i dostrzeganie kolorów – to wszystko sprawia, że fotografia Michel d’Oultremont jest przepiękna. Wymowna i nienachalna. Wspaniale komponuje się z naturą.

Wiem o czym piszę, bo sam kilka razy próbowałem wejść w świat natury, chociażby przez fotografię ptaków. Nigdy jednak nie udało mi się wyjść poza etap, w którym sama postać zwierzęcia była dla mnie najistotniejsza. Nie umiałem wyjść poza zbliżenie maksymalne – tak banalnie oczywiste, poza ostre oko – tak idiotycznie niepotrzebne, czy wreszcie poza kompletnie nieprzemyślaną i zapomnianą przestrzeń naturalną wokół bohaterów. Samo złapanie ich w ramki klatki stawało się dla mnie często wystarczające. A to dopiero początek. Zapominałem o tym. To trochę jak z fotografiami z Islandii – oglądam ich w sieci tysiące, wydawać by się mogło, że tam nie da się spartolić kadru, kompozycji, światła. A jednak. Dzieje się tak, bo ludzie zapominają w majestacie unikalnej sceny, że nadal obowiązują ich wymogi estetyki obrazu. I walą co im napatoczy się w kadr, bo to Islandia!

Od wielu lat jestem cholernie dumnym posiadaczem legitymacji ZPFP – Związku Polskich Fotografów Przyrody. Naprawdę dumnym! I śledzę poczynania kolegów. Szczególnie na niwie tych długaśnych obiektywów, bo wiem ile sił, energii i cierpliwości należy poświęcić na zrobienie zdjęcia naprawdę dzikich zwierząt. Jednak uważam, że w zdecydowana większość powstałych prac nie jest nawet w połowie tak dobre jak zdjęcia tego 25-latka. Na dodatek, opowieść o nim w wersji filmowej jest zrobiona doskonale. Film rewelacyjny. W każdej warstwie.
Polecam Wam gorąco stronę autorską Michel’a oraz poszperanie w sieci za innymi jego galeriami. Myślę, że to jeden z najlepszych fotografów przyrody jakich znam.

Poznajcie Michel d’Oultremont – warto!

Tutaj strona Michała:
http://www.micheldoultremont.com/Portfolio.html

A tutaj backstage jak robi się takie zdjęcia :)

Making of…

 

PS
Michel, thank you for allowing me to illustrate this article with your photos!

2 komentarze
  • Małgorzata

    Zdjęcia Michel’a to czysta poezja obrazu. Nie spodziewałam się jednak, że tego rodzaju poetyka ( nie wiem czy to poprawnie sformułowałam po polsku ale mnie się podoba w tym konkretnym odniesieniu) może występować w takim natężeniu w zdjęciach zwierząt i natury, która je otacza. Coś pięknego!!!!

  • Piryt

    W tym co pokazuje Michel jest sama istota dzikiej przyrody.
    Jakieś zwierzę ostrożnie wychodzi z bezpiecznej kryjówki. Musi znaleźć pożywienie, nie stając się jednocześnie pożywieniem dla innych. Nie jest istotne jakie to zwierzę. To tylko symboliczne pokazanie praw rządzących dziką przyrodą. To nie jest fotografia zwierząt, to pokazanie praw.
    W podobnym nastroju tworzył nieodżałowany śp. Wiktor Wołkow, którego największą miłością było Podlasie, jego przyroda, ludzie. W tym co pokazywał nie było poszukiwań jakiejś oryginalnej formy, była natomiast miłość i wielka pasja, niezmienna przez całe życie.
    Żadnego naśladownictwa, pogoni za nowinkami. Podziwiam takich Twórców.

Skomentuj

Twój email nie będzie widoczny.