Kiedy duch słabnie

150 150 FotoPropaganda

…pojawia się forma.
~Charles Bukowski

To jedna z tych sentencji, które potrafią z lekka obniżyć samozadowolenie z własnej twórczości. Zwłaszcza dostaje się tym, którzy oddają się w łatwe szpony „fotografii kombinowanej”.

Fotografia kombinowana, to fotografia każda inna poza cyfrową. Taką definicje ostatnio słyszałem i muszę Wam powiedzieć, że lepszej nie spotkałem od kiedy ująłem w swoje dłonie mój pierwszy aparat cyfrowy Canon 10D. Jak wskazuje sama geneza słowa, aby uprawiać ten rodzaj fotografii trzeba kombinować. Np. trzeba znać relacje miedzy przysłoną a czasem. Trzeba też np. widzieć co to jest ogniskowa obiektywu lub należy kombinować z czułością filmu.

Fotografią kombinowaną można więc już spokojnie nazwać fotografię srebrową. To dolna półka fotografii kombinowanej. Wyżeł położone półki to już często totalna kombinacja i najczęściej zajmujący się nią są kompletnie pozbawieni talentu, za to mają zdolności chemiczno-fizyczno-techniczne. Potrafią np. wywołać film N-3, a potem zrobić odbitkę barytową stosując split-grading. Oczywiście są inni brom-olejowcy, kolodionowcy, cyjanotypowcy itd, itp… Innymi słowy FORMA.

Czasami łatwo więc popaść w manieryzm formy i wtedy rzeczywiście więcej kombinujemy niż fotografujemy, bo poza idealną odbitką na barycie, poza kolodionem z rozmazanym tłem i ramkami, poza cyjanotypowymi mazami po krawędziach okazuje się, że w samej fotografii nic nie ma…:( I wtedy jest źle. Bardzo źle.

Jak niektórzy z Was może już słyszeli, jako jeden z trzech Polaków zostałem w pewien sposób wyróżniony publikacją w wydawnictwie Unlimited Grain „Portraits”. Mam trochę mieszane odczucia. Oczywiście bardzo mnie ujęła oferta Frans Peter Verheyen’a, który jest administratorem portalu THIAPS, wyszukującego ciekawych fotografów analogowych. Jednak takie zbiorowisko nie może siłą rzeczy kierować się żadną logiką wyboru więc ogląda się to raczej jak katalog. Z drugiej strony zauważcie, że całkiem wyważone są zdjęcia formalne i te bardziej dokumentalno-reportażowe. Gratuluje Miłoszowi i Maćkowi, którzy znaleźli tam miejsce na swoje portrety.

A wracając do Bukowskiego…

Obyście nie oddali ducha formie.

6 komentarzy
  • ŁukaszW

    THIAPS świeta strona, codziennie ją odwiedzam. A co do kombinowania, to chyba takim sztandarowym przykładem będzie LOMO, na dodatek nigdy się nie wie co się uzyska podczas kombinacji.

  • dadan

    „Wyżeł położone półki to już często totalna kombinacja i najczęściej zajmujący się nią są kompletnie pozbawieni talentu, za to mają zdolności chemiczno-fizyczno-techniczne”
    A na drugim koncu sa Ci z talentem ale bez w/w zdolnosci. Maja temat ale nie maja odbitki albo maja na poziomie powodujacym odruch wymiotny :)
    Sa tez tacy z tytulami ktorzy maja na papierze oba dary ale nie widac tego na zdjeciach.
    Sa tez tacy co nie maja na papierze ale jakos sobie poradzili (Adams, Weston), cechuje ich skromnosc, otwartosc i abstrakcyjne ceny za odbitki.
    Sa tez tacy co tylko fotografuja a robienie odbitek powierzaja printerowi z ktorym maja dobry kontakt. To uklad sprawdzony od wielu lat, nie jest niczym „wstydliwym”

    Niestety dwa ostatnie przypadki sa u nas spotykane rownie czesto jak Marsjanie.

    Ogladajac zdjecia Adamsa w dobrym albumie mozna pomyslec: zajebista technika, fajne widoczki. Ale sztuki to tu nie ma. Ale stojac przed duza odbitka (przynajmniej ja) juz twierdzi sie cos innego…

    Rowniez stojac przed dobrym tematycznie kadrem ale w ciulowej formie, ma sie wrazenie, ze oto swiety grall tylko, ze komus w gnojowke wpadl…

    Moc i gesia skorke robia dopiero prace w ktorych wszystko jest na odpowiednim poziomie.

  • dadan

    nie wiem czy utopia…nie brakuje nazwisk ktore w udany sposob polaczyly to wszystko w jedna calosc. nawet pelno ich jest i nie tylko w fotografii krajobrazowej ktora podobno jest domena fotografow-printerow. kiedys pokazywales jak wygladal schemat naswietlania odbitki Avedona. I to jest wlasnie to o czym pisze. Jemu chcialo sie zrobic zdjecie, dac wskazowki a printerowi chcialo sie siedziec i robic. Potem innym chcialo sie to docenic, zaplacic, uszanowac, zrobic miejsce w galerii i w historii fotografii. Dosc proste co nie? :) Wymaga niestety tego czego u nas brak albo jest obiektem szyderstw. Koncepcji, talentu, wiedzy, cierpliwosci, uczciwosci, jakosci, systematycznosci…
    Ale wbrew pozorom jestem optymista…tak rewolucje w naszej fotografii moze zrobic pare osob. Chocby Ty, Yoonson, ktos z moich klientow. Wszyscy sie nadal rozwijaja, szukaja i juz robia na wysokim poziomie…i jak zakladam sprawia to im/wam przyjemnosc. Trzymam kciuki i pomoge co moge :)

Komentowanie zamknięte.