A to Polska ?!

150 150 FotoPropaganda

Proponuję Wam dzisiaj materiał z Dużego Formatu dotyczący fotografa Marka Power’a  z Agencji Magnum, który postanowił pokazać Polskę. Prawdziwą jego zdaniem Polskę. Zdjęcia i cały projekt ukończył w maju 2010 roku. Słyszeliście o tym? Ja dowiedziałem się dzisiaj. Zresztą o tym mówi sam autor… Zero zainteresowania zdjęciami… Zero odzewu po polskiej stronie. Duży Format zainteresował się tym dlaczego…

Ale może problem tkwi w tym, że te zdjęcia nie pokazują Polski tak naprawdę?  Całość znajdziecie na stronie Magnum.

Ciekawy ten wywiad, pokazuje trochę naszą mentalność, mentalność fotografa i chyba przede wszystkim ułudę łatwej fotografii w wykonaniu „najlepszych fotoreporterów”. Chcę przez to powiedzieć, że ja nie odnajduję tutaj Polski. W sensie nie ujęć, bo niewątpliwie foty powstały w Polsce, ale w sensie treści tychże. Zupełnie nie przekonuje mnie praca Marka. Może to było powodem, że cały projekt przeszedł totalnie bez echa u nas…? Wydana książka z kilkuletnią pracą Power’a „Melodia dwóch pieśni” [The Sound od Two Songs] miała ponoć dobre recenzje na Zachodzie, ale jakoś też uszła uwadze czytelników.

Mark operuje schematami jeszcze z epoko socjalizmu i chłopa z furmanką. Bardzo trudno jest mu się oderwać od tego stereotypu. Może to po trosze też wynik zlecenia, bo całe przedsięwzięcie zaczęło się w 2004 roku, gdy grupa 10 fotografów Magnum została „oddelegowana” do sfotografowania państw zza Żelaznej Kurtyny, które wchodziły do Unii Europejskiej. Podtekst tego zlecenia determinował mam wrażenie sposób realizacji reportażu. Nie tylko z Polski. Mark ciągnął swój wybrany kraj i temat wiele lat.

Zastanawiam się czemu służyć miała cała ta koncepcja? Czy rzeczywiście można pokazać kraj w taki sposób, jak zrobił to Mark i napisać, że TO JEST POLSKA?

Jego odpowiedzi na pytania o egzotykę Polski wydają się być straszliwie banalne i nielogiczne. Poszukiwanie starej bidy Zachodnie w Polsce… ech. Czy Was przekonują zdjęcia Marka?

43 komentarze
  • Hasek

    Projekt ten pojawił się na Miesiącu Fotografii w Krakowie w zeszłym roku.
    Na mnie również nie zrobił żadnego wrażenia.
    Wszystko jest naciągane, nudne, bez wyrazu…
    Moim zdaniem straszne dziadostwo.
    Dobrze, że mało się o tych zdjęciach słyszy bo nie ma czego oglądać.

  • jorge.martinez

    Mało ludzi, dużo pozostałości. Ale czy nie jest tak, że Polska w 95% składa się z takich właśnie pozostałości?

    Skoro nie bida, to co? Propagandowe obrazki budujących się domów ze szkła i stali, młodych uśmiechniętych traktorzystek, czy czego tam jeszcze?

    Jedziesz do dowolnego miasta w Polsce i obok kilku ładnych kamienic masz te „pozostałości”. Ja je widzę. Nie dziwię się, że fotografowi też się w oczy rzuciły.

    Ale może faktycznie zabrakło ludzi w działaniu. Marzy się nam polska wersja The Americans?

    No i jeszcze pytanie. Do czego miałby nas czy odbiorców spoza Polski przekonać autor?

    Faktycznie, nie zaskoczył. Nie wybebeszył Polski i Polaków. Ale kogo by było na to stać?

  • barabarasz

    Iczku, wykazałeś się skrajnym egocentryzmem przestrzennym. Wystawy z gdańskiej „Transfotografii” znasz doskonale, warto by więc dla równowagi sprawdzić co dzieje się w innych stronach naszego pięknego kraju. Wystawa Powera była jednym z głównych wydarzeń krakowskiego Miesiąca Fotografii i cieszyła się naprawdę dużym zainteresowaniem. To, że nie pojawiła się w Yours Gallery nie znaczy jeszcze, że przeszła bez echa. Odległa może jest od stylistyki „Foto Kuriera”, ale już w „Świecie Obrazu” o niej pisali;)

    Co do Polski lub jej braku na zdjęciach Powera, to nie bardzo rozumiem zarzuty, a właściwie jeden zarzut który wysuwasz: „Mark operuje schematami jeszcze z epoki socjalizmu i chłopa z furmanką”. Ja tego nie widzę. Widzę za to dużo kapitalizmu w fazie dojrzewającej, postmodernistyczną stolycę, rozwijającą się wieś i nawet nowoczesne formy produkcji rolnej. A to, że nie jest to tak piękne jak chcielibyśmy widzieć to nie wina Powera. Umówmy się, Polska to smutny kraj. Oprócz Zakopanego, Międzyzdrojów i centrów dużych miast jest na przemian szaro i eklektycznie a jeśli już się to zacznie fotografować, zwłaszcza między październikiem i kwietniem, to efekt nie może być inny niż na zdjęciach Powera (w warstwie percepcyjnej).

    Piszesz o banalności i stereotypach a podaj mi proszę przykład jakiegoś polskiego współczesnego fotografa, który tyle czasu i energii poświęciłby na tak szerokie i kompleksowe przedstawienie własnego, tak niby dobrze znanego i rozumianego kraju.

    Mi przychodzi do głowy tylko Krassowski, ale to zupełnie inna fotografia.

  • iczek

    @barabasz – jedni utożsamiają dobra fotografię i traktowanie jej przez Miesiąc Fotografii w Krakowie, a inni z Świat Obrazu czy Yours. Nie wiem czemu akurat wspomniany MFwK miałby być bardziej opiniotwórczy niż ŚO czy Yours..:)?

    Co do moich zarzutów… nie wydaje mi się abym pisał ten tekst zarzucając mu coś. Ja po prostu odniosłem wrażenia i nadal je podtrzymuje, że (konkretnie to już napisałem) widzę tutaj stereotypy, które królowały na Zachodnich agencjach w latach socjalizmu. To, że autor zamienił chłopa w walonkach na kobietę w futrze jest zapewne na jego korzysć, ale skrót myślowy nadal pozostaje ten sam. Pewnym usprawiedliwieniem dla niego pozostaje czas gdy to robił, bo rok 2004 i 2010 w Polsce jednak zdecydowanie się różni. Zwłaszcza w warstwie mozliwych do znalezienia w Polsce tematów.

    Jeśli przeczytasz wywiad z nim i wyłuskasz nazwisko Konrada Pustoły, pewne kwestie formalne staną się jaśniejsze. Obaj Panowie, mam wrażenie, posługują się podobnymi estetykami, ale Konrad poszedł w ciekawą autorsko-kreacyjną formę. Tę lubię. Nigdy też nie odbierałem prac Konrada jako obrazu Polski, pomimo usilnych starań wielu krytyków.

    Prosisz mnie o przykłady… trudno byłoby mi je podać z oczywistego względu, że są to jedynie pewne fragmenty naszej rzeczywistości, bo żaden z przychodzących mi do głowy fotografów nie silił się nigdy na przekonanie mnie, że pokazuje Polskę (całość, naród, społeczność). Oni zajmują się działką pewną. Poza tym, dlaczego ja miałbym koniecznie uzasadniać swoje opinie zestawiając twórców z kimś tam. To jakiś kolejny stereotyp… skoro mi się nie podoba, to mam pokazać kogoś, kto mi się podoba…!? Dlaczego?!
    Może mi się nie podoba i koniec.
    Aczkolwiek w tym konkretnym wypadku, odpowiem Ci ponownie, że nie mogę podać takiej osoby, bo zawsze powiesz mi, że ona akurat ogranicza się jedynie do fragmentu… i będziesz miał rację.

    Ale podrzucę Ci blog Renaty Dąbrowskiej . To już dla mnie szczersza Polska niż ta Powera. I nawet podobne okolice fotografuje… :) Oczywiście to nie jest ksiązka… więc to kolejny powód, dla którego nie da się tego porównać. Choć można zestawić kadry ze sobą.
    http://dziewczynkazaparatami.blogspot.com

  • iczek

    @jorge.martinez
    No mnie się marzy „The Polish”, oj jak bardzo mnie się marzy…. :)

    Ale jak to zwykle bywa Robert Frank i jego dzieło może byc tylko jedno.

    Pytasz do czego przekonać..? No wiesz. Skoro ktoś targa się na wydanie książki (albumu) i podkreśla, że to jest wizja Polski AD2010, czyni to jednocześnie pod auspicjami takiej organizacji jak Magnum, to spodziewałbym się jednak czegoś więcej.

    Ale ja nie byłem na MFwK i nie znam się, bo nie oblegałem tej wystawy. Jej naturalna śmierć wskazuje jednak, że może to nie to.
    A może, że nie dorośliśmy do prawdziwie prawdziwego obrazu przedstawionego przez Marka… ?!

    Cholera wie…

  • Keek

    Zastanawiam sie co sie dzieje, ze coraz wiecej ludzi mysli projektami a zapomina, ze w fotografii najwazniejszy jest obraz.
    Niby wspaniale historie, ktore zupelnie nie porywaja kadrami, ktore wygladaja na zbitke przypadkowych wyzwolen migawki. Bez sensu.

  • iczek

    Keek – to jakiś totalny obłęd i mam z tym wielki problem. Każdy z kim rozmawiam na temat moich zdjęć wręcz żąda ode mnie cyklu. Projektu. Najlepiej od razu albumu :)
    Uzasadniają to zazwyczaj tym, ze cykl, projekt udowadnia, że jestem artystą kompletnym i potrafię zamknąć swoje wizję w zwarty przekaz.
    Czyli wiesz… taki bełkot kuratorski :)

    Nie jest tajemnica wśród moich znajomych, że odpuściłem sobie polskie związki artystów fotografów, bo zażądano ode mnie zrobienie spójnej wystawy fotograficznej… taki cykl miałem pokazać. :) A ja nie fotografuje cykli. Nie robię ludzi z bloku ustawionych w rogu kadru (i tak 40 klatek). Ja robię portret. Pojedyncze zdjęcie.

  • Keek

    Alez ja nie neguje sensownosci pracy nad projektami. Czy ukladaniu zdjec w cykle. Taka spojnosc jest bardzo korzystna w odbiorze. Dziwi mnie tylko, ze coraz czesciej widze wspaniale, kapitalnie opisane zestawy z przypadkowymi pstrykami. Literek w tym wiecej niz obrazkow.
    Dlaczego kiedys historia o lechtaczu niedzwiedzi to byly zdjecia z samego procesu lechtania. Takie z kilkoma planami, swietnie skomponowane – lechtacz sie skrada, w nocy pod oslona gwiazd zaklada lechtaczke, w miedzyczasie siega po butelke – widac, ze ma problemy z alkoholem; w koncu o swicie pojawia sie niedzwiedz, rzuca sie na lekko pijanego lechtacza, ten unika jego poteznych lap, lawiruje miedzy drzewami, naprowadza na lechtaczke. Przerazenie w oczach niedzwiedzia, kiedy w ostatnim momencie zauwaza, ze za chwile bedzie zalechtany, bol lechtacza – bo widac, ze rozumie cierpienie zwierzecia, emocje, akcja – czemu tego nie ma na dziesiejszych zdjeciach?
    Tylko portret stojacego sztywno lechtacza z zalechtanym juz niedzwiedziem u boku – to przy ambitniejszym podejsciu do sprawy, bo czesto na zdjeciu jest sam czlowiek – i podpis:
    Romuald M, lat 33, lechtacz niedzwiedzi. Swojego pierwszego niedzwiedzia zalechtal w wieku 12 lat.

  • tompac

    „zażądano ode mnie zrobienie spójnej wystawy fotograficznej… taki cykl miałem pokazać. :)”

    Nie chce oceniać intencji osób, które tego zażądały od Ciebie, ale generalnie jest to bzdura, nie wiem jak Ci tłumaczono ta spójność ale to co robisz nie stoi w żadnej sprzeczności z oczekiwaniami Rady Artystycznej.

    „Ja robię portret. Pojedyncze zdjęcie.”

    Sugerujesz, że one nie maja ze sobą nic wspólnego, że nie da sie ich nazwać spójnymi?

    Pozostaje mieć tylko nadzieję, że ktoś Ci taka wykładnię zafundował tylko dlatego, że ma tak wąskie horyzonty a nie dlatego, że z premedytacją chciał Cię odwieść od tego zamiaru.

  • iczek

    @Tomasz… niestety każdy region ma swoje widzimisię i tyle..
    Ja nie bede z tym dyskutował, mając nawet świadomość, że to sprzeczne w przepisami tejże organizacji :)

    @Keek – on miał chyba 14 lat. Łechtanie niedźwiedzi dozwolone było od 14 lat. Obecnie u nas zakazane, a w Słowacji nadal praktykowane.

  • jarek

    Kazdy pokazuje taka Polske jaka sam widzi, a fotograf szuka intrygujacych osobiscie obrazow, a nie obiektywnej prawdy. Te fotografie sa podpisane Mark Power, a nie Iczek, wiec jak mozesz oczekiwac, ze ktos pokaze Polske wg twoich oczekiwan? Nie bede juz wspominal o tym, ze Mark pewnie widzial o wiele wiecej Polski niz przecietny Polak.

    I jeszcze a propos „Americans”. Ten album wyszedl w Paryzu, bo w Stanach nikt nie chcial go wydac. Gdy juz w koncu te kilka egzemplarzy trafilo za ocean, to wywolalo to spory skandal, bo w powszechnej opini „te zdjęcia nie pokazywaly Ameryki tak naprawdę”.

    Bardzo podobaja mi sie zdjecia Marka Powera. Wytykanie socjalistycznych schematow jest bardzo powierzchowne moj drogi Iczku.

    A calosc nie jest wcale na stronie Magnum, tylko na stronie autorskiej Powera: http://www.markpower.co.uk/projects/SOUND-OF-TWO-SONGS

  • jarek

    Sorry za te powodz, ale nie przeczytalem wszystkich komentarzy zanim zaczalem pisac:
    @iczek „żaden z przychodzących mi do głowy fotografów nie silił się nigdy na przekonanie mnie, że pokazuje Polskę (całość, naród, społeczność).”

    Mariusz Forecki – Bluebox, I Love Poland

  • Paweł

    Iczku, Power nie jest fotoreporterem, tylko artystą.

    Jego Song of Two songs nie pokazują Polski „na prawdę”. Gdyby miały, musieli by wysłać kogoś z dużym doświadczeniem i dobrym przygotowaniem. Założeniem projektu w całości było dokumentowanie przemian zachodzących w europie „wschodniej”, jednak w zasadzie pozostawiono mu wolną rękę. On dostał zlecenie, przyjachał tu i nie wiedział co robić. Zaczął więc fotografować to co go zainteresowało wizualnie i było dla niego czymś nowym. Ten cykl jest zbiorem zdjęć przedstawiających miejsca które autor uznał za ładne lub interesujące, oraz przedstawiających ludzi których spotkał tu podczas pobytu.

  • barabarasz

    @Iczek
    Nie chodzi o większą lub mniejszą opiniotwórczość MFK, ŚO czy YG, tylko o to, że MFK jest ważnym elementem na mapie fotograficznej Polski. Skoro jednym z głównych wydarzeń tegoż jest wystawa Powera, błędem jest twierdzić, że jego projekt przeszedł bez echa.

    Nie traktuj moich pytań jako czepialstwo, ale naprawdę ciekawi mnie, co Ty byś chciał w Polsce fotografować jeśli w założeniu Powera projekt jest dokumentalny i wykonywany wielkoformatowym aparatem. Zupa chińska i pani stomatolog w swoim gabinecie autorstwa rekomendowanej przez Ciebie artystki są bardziej „polskie”? Żart jakiś. O wykonaniu już nie wspomnę.

    @jarek, @Iczek
    „I love Poland” Foreckiego mimo dobrych pojedynczych ujęć niczym mnie nie zaskoczył. Myślę, że inni fotografowie z porównywalnym warsztatem pokazali by Polskę bardzo podobnie. Ja już to wszystko widziałem. Power patrzy z zewnątrz i dostrzega rzeczy, obok których przechodzimy obojętnie. Poszwendaj się Iczek po wioskach na południu lub zachodzie kraju, zobaczysz Polskę „Powerowską”.

  • kolouker

    Mnie się te zdjęcia podobały. Może dlatego, że widziałem cały cykl na wystawie a nie kilka wybranych kadrów w gazecie czy galerii internetowej. Czego tu nie pokazano, to portretów, które stanowią część cyklu i myślę, że nieźle go uzupełniają.

    Nie zgodzę się też z tezą, że Power operuje schematami. Warto zapoznać się z całością, bo prezentuje ona zupełnie inny obraz Polski niż tylko chłopa z furmanką.

  • iczek

    @Jarek – mam wrażenie, że masz syndrom odstawienia (za mało internetu) lub przystawienia (za dużo tegoż). Zaczynasz od ataków, oplucia, personalnych wycieczek (gdzie ja napisałem, że oczekuje aby podobało mi się to, co robi Power?!) Normalnie jak 16-latek, który dorwał się do łączy po tygodniu abstynencji. Jak już sobie ulżysz przechodzisz do rzeczy… może następnym razem pomiń ten pierwszy etap?:) Będzie lżej czytającym…:)

    A ja pozostaje przy swoim i niestety nie widzę nic ciekawego w zdjęciach Powera. Czy Ty chcesz mi powiedzieć w podtekście, że to jest poziom St. Shore? No mam nadzieję, że nie, bo to kompletnie inna liga i gdyby Mark choć w 10% był podobny do wspomnianego, to bym od razu kupił ten album.

    I tylko na temat Foreckiego…. jak słyszę Opawa, to przestaje oglądać zdjęcia absolwentów :)
    A poważniej… jak porównać zdjęcia robione przez 25 lat z tymi robionymi 5 lat? Widok rzeczywistości z lat 80-90 ma sie nijak do tej z roku 2004. Trudno to porównać.

    @barabasz – jakie znaczenie ma to co ja bym chciał?! Dlaczego Wy (Jarek) zadajecie tak abstrakcyjne pytania w kontekście czyichś opinii? Czy kręcąc nosem na obrazy Van Gogha, ktoś pyta krytyka jak on by to namalował? Bzdura…
    Masz inne zdanie, napisz to, ale po jaką cholerę popadacie w te forumowe maniery odpytywania autora, czy robiłby to lepiej.. brrr… Mnie się to po prostu nie podoba i w miarę to uzasadniłem.
    Nie zgadzam się z tym, że Power wykorzystał swoją „zewnętrzność”. Moim daniem wcale tego nie umiał złapać. Czepiał się widoczków, jak dziecko czepia się
    wystawy z lizakiem. Nawet dokładnie tak nazwałbym te jego fotografie – wystawowa Polska. Taka dla zachodniego reportera z Magnum. Kompletnie wyzuta z trzewi. Sama otoczka.
    To już ( i tutaj z trudem przechodzi mi to przez gardło) wolę Tomaszewskiego…
    :)
    @kolouker – zgadzam się z tym, że powinienem oglądnąć całośc, ale nie da się zobaczyć w oryginale wszystkiego. Czy widziałeś kiedyś na żywca oryginalne foty Avedona lub Penna? Ja niestety nie, a mam ich za mastersów :)

  • tompac

    No na mnie taka sytuacja podziałałaby jak płachta na byka – ja wam k… jeszcze pokażę ;)
    Aby wstąpić w szeregi związku nie musisz mieć żadnego przyzwolenia z okręgu, musisz mieć dwu wprowadzających i przekonanie, ze to co robisz jest wartością samą w sobie.

    Wniosek o przyjęcie możesz bezpośrednio złożyć w Wawie, po spełnieniu wymogów formalnych stajesz przed obliczem Rady Artystycznej. Z Twoimi pracami i podejściem do fotografii wciągasz to wszystko dziurka od nosa ;)

  • iczek

    Tomasz – może 10 lat temu. Teraz jakoś tak mnie to śmieszy… szczególnie w obliczu działalności (czyt.: niedziałalności) lokalnych decydentów :)
    Poczekam… poza tym, wiesz z ta dziurka to grubo przesadziłeś :)

  • iczek

    Napisał barabarasz: „Zupa chińska i pani stomatolog w swoim gabinecie autorstwa rekomendowanej przez Ciebie artystki są bardziej “polskie”? Żart jakiś.”

    I tu się całkowicie rozjeżdżamy, bo akurat te fotki są bardziej „polskie” od wszelkich wydumanych fot mega reporterów. Myślę, ze to kwestia postrzegania rzeczywistości po prostu. Wykonanie….!? Toż to blog prywatny. Czego oczekujesz? Hasellblada z przystawką? :)

  • hubert

    Odpowiadając na pytanie: Tak, to jest (też) Polska. Tak, jestem (też) z tej Polski.
    Iczek, dawno chyba nie byłeś na prowincji – czy nie tak ona przeciętnie wygląda? A centra i obrzeża miast? Ocean kiczu i tandetnej pseudo-reklamy. I nie sądzę, że zmieniło się na lepsze pod względem estetyki przestrzeni publicznej od 2004 roku; chyba wręcz przeciwnie…

    Odpowiadając na pytanie: Nie, nie podobają mi się te internetowe pstryki zawieszone w małej rozdzielczości. Chciałbym natomiast zobaczyć duże wydruki o jakich mówi autor-„namacalność obrazu” i jego rozmiar mają znaczenie. Inaczej działa percepcja…To, co widzę w tej formie wydaje mi się zwyczajne i banalne.

    Na koniec – Mark Power to nie reporterka (jak już zauważono). To fotografia autorska. Nie każdemu się spodoba, nie do każdego przemówi; nie posługuje się utartym schematem komunikacji, więc i zwolenników znajduje niewielu.

  • Zbyszek

    Iczku – lubie jak piszesz o modowych klimatach, ale mam wrazenie, ze tutaj troszke wykazales sie, delikatnie mowiac brakiem informacji. Projekt oczywiscie nie przeszedl bez echa, byl w Krakowie, byl komentowany w sieci, a tylu sluchaczy na spotkaniu z fotografem (w Warszawie) dawno nie widzialem. Power nie jest reporterem, od dawna tworzy artystyczne projekty, oczywiscie nie jest to Shore, ale napewno nie jest zwyklym agencyjnym pstrykaczem. Co do zarzutu, ze malo tu Polski w Polsce to pewnie masz racje, mozna to juz bylo zobaczyc na wystawie fotografow Magnum dokumentujacych nowe kraje UE, mysle ze wielu mieszkancow tychze panstw mowilo to samo. Fotografia sie zmienia, Magnum sie zmienia i na szczescie w takich projektach jest wiecej samego fotografa niz tylko czystej rejestracji roznic kulturowych czy spolecznych, tego dowiadujemy sie z telewizji czy prasy codziennej.

  • barabarasz

    @Iczku
    Nawiązując do Twojego przykładu z van Goghiem, jeśli ktoś mi mówi, że nie podoba mu się układ tych słoneczników, to naturalnym pytaniem (przynajmniej w moim przypadku) jest: jak Ty byś to widział?

    Analogicznie jest z Powerem, jeśli czytam w Twoim wpisie:
    „Chcę przez to powiedzieć, że ja nie odnajduję tutaj Polski”, a następnie w komentarzu: „(…) bo rok 2004 i 2010 w Polsce jednak zdecydowanie się różni. Zwłaszcza w warstwie mozliwych do znalezienia w Polsce tematów” interesuje mnie tak po ludzku, gdzie byś tej Polski szukał i jakie możliwe tematy byś podjął. Nic więcej! Zakładam, że formułując takie zdania masz coś konkretnego na myśli. Napisz co Ty byś zrobił z kasą na taki projekt, jak tą naszą piękną, ojczystą pokazał. Dla przykładu.

    Co do pani Dąbrowskiej, daleki jestem od krytykowania jej bloga, zwłaszcza części fotograficznej, ale; już abstrahując od zupek i gabinetu stomatologicznego; jeśli dostrzegasz stereotypowy obraz Polski u Powera, a nie dostrzegasz go na rzeczonym blogu, to ja już nic nie rozumiem.

  • Grisza

    Mnie ten zestaw zdjęć nie przekonuje, ale kilka pojedynczych kadrów jest świetnych. Tylko co z tego skoro dla mnie jako całość to nudne jest i żadne zaklęcia w postaci wywiadów i opisów co autor chciał powiedzieć mnie nie są w stanie z tego poczucia znudzenia po n-tym statycznym kadrze wyrwać. Wystawę w Krakowie widziałem – wydruki robiły wrażenie, ale w głowie zostało mi tylko kilka pojedynczych zdjęć i odczucie, że dołożone streetowe foty w bw z pierwszego pobytu Powera w Polsce w latach 90 tych bodajże miały większy potencjał na trafienie w moją wrażliwość. Na pokazie w Warszawie w sobotę pokazywał starsze projekty autorskie (np. http://www.markpower.co.uk/projects/THE-SHIPPING-FORECAST) i takie blogowe snapszoty, które o wiele bardziej do mnie trafiały
    Jeśli chodzi o opowieść o Polsce wolę Krassowskiego „Powidoki” i Foreckiego „I Love Poland” a z rzeczy ostatnich T. Wiecha: http://po-polsce.blogspot.com/

  • iczek

    Odpowiem, jeśli pozwolicie, gremialnie w kilku dosłownie zdaniach.
    1. Nie rozumiem powtarzającego się zarzutu, że nie odwiedzam innych części Polski. W domyśle zakładacie komentatorzy, że Wy odwiedzacie więc wiecie :) Abstrahując od tego, że ja kompletnie nie rozumiem co ma piernik do wiatraka i co ten argument ma za znaczenie, bo ja nigdzie nie napisałem, że Polska taka nie jest… Ja zadawałem generalne pytanie czy Power pokazała POLSKĘ (jako całość) w kontekście założeń projektu. Cytuje samego siebie: (…)Chcę przez to powiedzieć, że ja nie odnajduję tutaj Polski. W sensie nie ujęć, bo niewątpliwie foty powstały w Polsce, ale w sensie treści tychże.(…).
    A co do zarzutu głownego, to chybiony, ale udowadnianie Wam, że co tydzień oglądam Polskę, o której część z Was nawet nie wie, że istnieje wydaje mi się żenujący… I zdecydowanie widoki tam są inne niże te Powera :)
    2. Dyskusja w sieci ma to do siebie, że Wy, jako komentatorzy możecie napisać wszystko. Też to, czego ja nawet nie pomyślałem. I oczywiście przypiszecie mi takież intencje i słowa nawet. Przykład tego, że ja oczekuje aby Power robił tak jak oczekuje!? No cóż to jest za poziom dyskusji? Gdzie ja to napisałem!?
    To samo w kwestii tego, że ja rzekomo pisze o fashion…!? Zaczynając wpis w ten sposób odbiera autor mi od razu jakąkolwiek motywacje do dyskusji, bo skoro iczek pisze o fashion, to rozumiem, że nie powinienem dyskutować z autorem wpisu, bo po co mu moja opinia…!?
    A najlepsze jest to, że ja kompletnie nie znam się na fashion… Kompletnie! :) Ponownie – co ma piernik do wiatraka!?

    Podsumowując, lubię Was trochę pojątrzyć. Lubię jak odrywacie się na chwilę od marazmu, pracy, dzieci, kochanek i coś piszecie, ale po takich wpisach od razu mi opadając ręce, bo przeraża mnie sposób komunikowania się. To wciskanie swoich wyobrażeń o tym, co ja rzekomo powiedziałem… :(

    A na koniec jestem pewien, że zaraz ktoś napisze, że iczek, jak tylko się ktoś z nim nie zgadza, to się piekli i obraża… :)

    Nie zmienia to faktu, że i tak musicie mnie czytać… :)::)

  • Sławomir

    A ja spojrzałbym szerzej. Jeśli obejrzeliście fotografie autora z innych stron świata, to okazuje się, że dowolnie można pomieszać podpisy i niewiele osób to dostrzeże. Może po prostu świat nie różni się w swojej codzienności tak bardzo? Większość z nas żyje w rzeczywistości którą akceptuje ale się z nią kompletnie nie utożsamia.
    Mi się te prace podobają, czuję osobowość autora a tego szukam w fotografii.

    Na marginesie, ten projekt to ponad 2 tysiące zdjęć wykonanych w formacie 4×5 cala. W formacie który wymaga zaangażowania i silnej potrzeby przekazu. Tu nie ma 600 klatek z każdego cyfrowego spaceru :-)

  • iczek

    Sławek – ja sobie nie wyobrażam zrobienia 2000 klatek 4×5 w przeciągu całego mojego życia. To jest dla mnie koronny argument, ze Power nie za bardzo wie co robić z tym formatem i po cholere to mu służy. 2000 zdjęć! Jezus… On już dawno powinien kupić sobie cyfraka…

    Nie chciałem tego pisać, bo wiesz… politycznie byłoby krzyknąć mi: „Zobaczcie, jak sie pracuje wielkim formatem!” :)

    Nie demonizujmy też tego formatu, który jak piszesz zgrabnie: „….wymaga zaangażowania i silnej potrzeby przekazu….” :)
    Przy tej ilości zdjęć, mam wrażenie, że to była męka już w połowie projektu. Żeby to jeszcze było czuć jakoś w tych kadrach. Ramkę by chociaż zostawił :):):)

    Acha, no i Twoja uwaga na temat „podobności świata” i tego, że można poprzestawiać podpisy dowolnie. No podoba mi się to, bo to świadczy jedynie moim zdaniem o tym, że pomimo ilości fot i czasu jedynie poślizgał się po widoczkach. Pocztówki takie z aspiracjami art, jak niektórzy określacie.

    Kiedy oglądam „The Americans” (teraz będzie ostro i nieestetycznie), to mam wrażenie, że Frank włożył amerykanom rękę w d…. i przekręcił trzewia. I to widać na obrazach. Kiedy patrzę na Powera, to mam przed oczyma lekarkę z mojej przychodni, która każdemu aplikuje rutinoscorbin i wapno i też uważają ją za dobra lekarkę. Tylko co z tego…

  • kacper

    no prosze, iczek – fotonarodowcem :-)

    PS
    Jak dla mnie do dopelnienia tej opowiesci brakuje zawistnych oczu i podkówek na twarzach ponurych, szarych przechodniów.

  • iczek

    @Kacper – no wiesz….! Nie dość, że od razu włazisz z polityką, to jeszcze zarzucasz brak oczu. No u ciebie to My z pewnością nie zobaczymy nigdy oczu … nie ta perspektywa :)

    PS
    Książkę zmęczyłem… :) Aleś mi robotę zadał.

  • Zbyszek

    Tylko jaki sens ma porownywanie Powera do Franka? Sytuacje z fotografii Powera znamy z zycia, z internetu i z innych otaczajacym mediow, dla Amerykanow tamten obraz bym czyms nowym i zaskakujacym.

  • Sławomir

    Piotrze,
    dla mnie każda wykonana fotografia to przede wszystkim autoportret autora. Dla mnie zdjęcia to zapis najsubiektywniejszego odczuwania i tego oczekuję od twórcy – żeby pokazał mi jak widzi i czuje świat.
    Bo to ludzie są najważniejsi – po obu stronach kamery.
    A nam to się może podobać lub nie, możemy czuć się oszukani, opluci, zgwałceni, uwiedzeni, wzruszeni etc. Ale co nam do tego jak autor widzi miejsce, choćby był to nasz matecznik. Ma prawo widzieć jak chce a właściwie jak potrafi. Nie znoszę albumów z „Polską” w tytule, pełnych słonecznych łanów rzepaku, Wawelu i Żurawia w perspektywie Motławy. Taka nie jest Polska w której żyję, a do tego mam nieodparte przeświadczenie, że autor używa głównie wazeliny :-)

  • jarek

    Iczek, blagam Cie, nie wyjezdzaj do mnie z argumentem o wycieczkach, bo pomysle, ze zapisales sie do PiSu, szczegolnie po tym jak sam dobitnie pokazales co to znaczy dobra wycieczka.

    Napisalem tylko, ze nie znajdziesz obiektywnych rezultatow w subiektywnym projekcie. Twoj argument „Power nie pokazal Polski” jest dla mnie niezrozumialy. Artysta podejmuje autonomiczne decyzje, rejestruje swoje osobiste spojrzenie, nazywa to co zrobil i w tym momencie mozesz zaczac dyskutowac o efektach jego pracy, ale nie kwestionowac rdzeń calego projektu. Pokazal taka Polske, ktora zobaczyl i chcial pokazac. Jego spojrzenie jest w duzej mierze tozsame z moim i dla mnie to wlasnie jest Polska. I co mi teraz zrobisz?

    A gdybym napisal, ze czlowiek z twojego portetu to nie ten sam czlowiek, bo w rzeczywistosci nie ma czarnej skory, to co?

    Zaluje, ze doczytalem dyskusje do konca, bo argumenty o cyfrakach, podwazanie kompetencji fotografa, itp to typowy internetowy rynsztok, ktorego po tobie sie nie spodziewalem. Albo inaczej. Obawialem sie, ze w koncu takie argumenty padna, ale mialem nadzieje, ze tym razem uda sie porozmawiac na poziomie.

  • iczek

    Ty jesteś zakochany w Sputniku, bo oni wysyłają książki pakowane ręcznie … nie będzie wiec dyskusji, bo już znam Twoją opinię… :)

    Co do rynsztoka… Jarek ja wiem, ze Ty masz monopol na prawdziwie szczera dyskusję fotograficzną, ale daj szansę innym… Daj szansę mieć inne zdanie…:)
    A co do tego, że Ci się podoba Power, to nie kumam o co Ci chodzi?! No napisałeś,że go lubisz. Napisałeś to u mnie, ale możesz tez założyć bloga i napisać tam. Ja tak zrobiłem. Różnica jedyna, że mam inne zdanie, a Ty koniecznie chcesz to zdyskredytować…?:) Nie rozumiem. Mam wrażenie, że się zapętliłeś…. :) Sugerujesz, że ja bronię Ci mieć inne zdanie? Jakiś obłęd wkradł się w ta dyskusję i Twoje rozumowanie. A ponieważ wyjścia już nie ma wiec zapraszam do postu o penisach. Z nimi się łatwiej rozmawia ponoć niż ze mną :)

  • kacper

    Jak wracam z daleka najbardziej uderzają mnie zawistne, podejrzliwe spojrzenia mijanych ludzi, z tym grymasem umęczenia i podkówką na twarzy. Ten smutek i aura pokrzywdzenia. To uderza. Jest jakaś taka nostalgia w powietrzu którą bardzo trudno jest uchwycić. Po chwili już jej nie widzisz, przesiąkasz nią.

    Może jest tak, że ten projekt przeszedł w Polsce bez echa, bo jest celny? Bo pokazuje to, czego wszyscy staramy się wyprzeć i udajemy, że nie istnieje? Czy nie zgadzasz się z tym, że na co dzień jesteśmy ponurą, szaro-burą, smutną, nudną masą? I że właśnie to może uderzać jak się na nas patrzy z boku ze zwykłych miejsc, których nie ma w przewodniku?

    Może autor ma po prostu smutna duszę, więc nasza narodowa nostalgia mu w tej duszy gra?

  • iczek

    @Kacper – gdybym napisał, że wokół siebie widzę jedynie roześmiane i pozytywne ryje, to bym wyszedł na idiotę, bo nawet analizując te 30 komentarzy widać, że ryje się wielu nie śmieją :)
    Ja jestem zwierzę domowe. Mnie wyciągnąć gdzieś to naprawdę sztuka. No chyba, ze wygram konkurs i muszę jechać ):( Stąd mój ogląd tego co widzę jak wracam jest średni :) Przywykłem.

    Nie wiem jaką duszę ma Power… Zresztą lepiej nie wiedzieć, co komu w pompce gra, bo aż strach czasami. Ale ja nie widzę tego, co chyba gra we mnie jak patrzę na te same okolice, które on fotografował. Sam wiesz, zależnie z którego kąta zrobisz fotę, tak ona wyjdzie. On widać ma inny kąt niż ja. Perspektywa się nam załamuje gdzie indziej. I tylko TO chciałem napisać. A wyszło, że jestem z fotograficznego PiS… :(
    Dżizas…

  • jarek

    Iczek, sorry, ale z toba nie da sie rozmawiac. Robisz dokladnie to samo, co niemal za kazdym razem wytykasz innym. Przeczytaj spokojnie ze zrozumieniem, zastanow sie, a potem cos napisz. Nie bede po raz kolejny odpowiadal na zarzuty dotyczace twojej interpretacji tego, czego ja sam nie napisalem. O penisach, podobnie jak na inne tematy tutaj, nie zamierzam przez najblizszy, a moze dluzszy czas rozmawiac, bo to nie ma najmniejszego sensu.

  • iczek

    Poddałeś się… ?
    Prawdziwy dialog wymaga ofiar :)
    Nie odchodź Jarosławie… bo i tak wrócisz… znam Cię :)

    Jesteś „Net addicted”

  • adam

    Iczku,podaj namiary na kogoś kto pokazał nasz kraj w sposób odpowiadająej twojej wrazliwosci…..Rosjanom tez srednio podobały sie foty Milacha….

  • Mariusz

    Nie mam nic do zarzucenia zdjęciom.
    Moja dziewczyna jest ze Szczecina. Kilka lat mieszkaliśmy w Warszawie, teraz w Krakowie. Ja pochodzę ze wsi nieopodal małego miasteczka.
    Tak, taką Polskę właśnie znam.

Komentowanie zamknięte.