Fotografia jak orka

FotoPropaganda

Mijają dni i tygodnie, a chęci na fotografowanie brak. Zawsze mam tak w wakacje, bo one rozleniwiają mnie w każdej formie. Zarówno prywatnej, jak i zawodowej. Nie mówiąc już o twórczej…:(
Jakoś tak się stało, że pisać też się odechciało. Mam wrażenie, że napisałem tyle o mojej fotografii i fotografii jako takiej, że każdy nowy temat staje się powieleniem tego, co już skomentowaliście, co już wiecie i co już czytaliście na innych blogach.
Dodatkowo, specjaliści od sieci internet wmawiają mi skutecznie, że blogi przechodzą na ciemną stronę. Że teraz trza mieć fejsbuki, tłitery, blipy i inne grona. A ja kompletnie tego nie czuje i nie wiem nawet jak to się je. Nie wiem też czemu jakiś automat chce za mnie wybrać mi znajomych tylko na podstawie hobby, które sobie wpisałem w profil? To już naprawdę jakaś paranoja.

Chyba się kończę internetowo czynnie. Znaczy, coraz więcej oglądam, ale już nie komentuje, nie odzywam się, nie oceniam. Patrzę i trzymam wszystko w sobie. Może robię z siebie taki wulkan i za jakiś czas po prostu wybuchnę nową energią internetową. Sam nie wiem. Dotychczasowi kibice zapytują mnie czemu nie piszę, czemu nie fotografuje. Ależ ja piszę i fotografuje, tylko nie publikuje :)  Jakoś wewnętrznej potrzeby nie mam. Poza tym, na swoje nieszczęście zacząłem intensywnie korzystać z technologii (usługi?) RSS. Codziennie moją „czytaczkę” zasypuje więc wielka ilość informacji, że na tym a na tym miejscu w sieci pokazało się nowe zdjęcie lub nowa sesja w jakimś magazynie. I ja tam włażę i oglądam i załamuje ręce, że ja tego nie wymyśliłem, lub że takie gówno ktoś publikuje.

Koledzy, którzy zniknęli z sieci jakiś czas temu, zdążyli już wrócić po dwa razy nawet w różnych odsłonach. Pomimo narzekań i utyskiwań, zawsze wracają. Sam to przerobiłem. Jest tutaj wprost analogia do fotografii – zawsze do niej wracam. Chwile przerwy wykorzystuje na zakupy i nowe projekty. Problemem staje się powoli ich wykończenie.

Wkrótce rozpoczną się wrześniowe warsztaty. Przygotuje się do nich mocno, bo mam tremę i nie chcę zawieźć uczestników… Liczę w sumie, że to ja od nich się czegoś nauczę. Czasami mam bowiem wrażenie, że układ Mistrz-Uczeń jest fałszywy. Zwłaszcza w ujęciu artystycznym. Któż teraz jest wzorem co dobre lub złe? Chyba tylko wymiernym aspektem jest kasa ?:) A, że ja nie zarabiam na fotografii, to pewnikiem nie jestem raczej po stronie mistrzowskiej ;)

Acha – startujcie w konkursach! Nie dajcie sobie wmówić, że to nie ma sensu, że nie chcecie poddawać się ocenie itd… To ważne, aby ktoś spojrzał na to, co robicie. Gadanie o tym, że tworzę dla siebie jest idiotyczne. Poza tym, nasza zdolność oceny własnych zdjęć jest … żadna :) Ja ostatnio wywaliłem zdjęcie z folio, które w oczach cenionego przeze mnie fotografa urosło do rangi wartościowej pracy. Warto naprawdę poddać się weryfikacji. Szukajcie konkursów za granicą. Niestety trzeba płacić. Udział w nich kosztuje od 20 do 50usd za jedno nadesłane zdjęcie. Cóż… :)

Dla fanów militariów i reportażowych zdjęć przypominam, że trwa obecnie D-Day na Helu… potrwa do niedzieli 22 sierpnia. Warto popłynąć tramwajem wodnym z Gdyni. Tam naprawdę ciekawe tematy się dzieją, no i Ci pasjonaci są wspaniali!

Pozdrawiam Was serdecznie i obiecuję poprawę… :)

Kasia, malarka
Kumaka Studio, 2010, Ambrotyp, 8×10, Itoflex

8 komentarzy
  • jarek

    A może tak uwolnić orkę? Ja już człapie ostatkiem sił. Przywiozłem dwa filmy z Katowic i podczas proby wywolania, pierwszy raz w zyciu wyciagnalem z koreksu dwa przezroczyste negatywy. Jakby ktos chcial mi powiedziec”Daj se spokoj. Miales przeciez zadzwonic do tej sali prób w Sopocie”. Zbyt meczaca i wymagajaca jest chyba ta cala fotografia jak dla mnie.

  • iczek

    Czyż nie jesteśmy jedynie narzędziami w rękach Imć Pani Fotografii?!
    Jak chce, to zmuli wywoływacz. Jak chce, to kaseta uczuli na światło i ta zaświetla. Jak chce, to zważy kolodion. Ech…

  • Kraftsman

    Każdy malarz, każdy artysta marzy aby nie opuściła go łaska talentu i natchnienia. Tylko jak zapewnić sobie stałe dostawy weny, stałą transmisję natchnienia do krwioobiegu. To zdjęcie jest jak prośba o nieustanną moc twórczą.

    A może mnie poniosło. Przez to pióro.

  • Lilly

    zapewne kazdy ma takie chwile zwatpienia a to nie fotografia jest zlosliwa, ona jest taka cierpliwa, znosi nasze wszystkie niedociagniecia a czasami zaskakuje :)
    powodzenia koledzy, nie zniechecajcie sie. Nowe dziela prosze wystawiac i robic nowe wpisy.

  • wujek db…

    Ale tu sie spraw uzbieralo za jednym zamachem. Po pierwsze fajnie sobie powrzucac zdjecia do konkursow, ale rzeczywiscie wiekszosc jest platnych, a tych zacnych a darmowych jak na lekarstwo. Mnie niestety nie stac obecnie na ta przyjemnosc… Po drugie bardzo fajne zdjecie strzeliles. A po trzecie to fajnie poczytac takie marudzenie, bo ja rowniez cierpie na podobne przypadlosci ;)

Komentowanie zamknięte.