Hokus pokus, bim sala bim!

900 200 FotoPropaganda

– A pan to tak zawsze z takim aparatem? – pytanie brzmiało w pustej hali dość ironicznie. Kobieta stała prosto z lekko pochyloną głowa, a promienie wpadające z lufciku zza jej pleców dawały kontrę na włosach ożywiająca kadr.
– No różnie, ale ostatnio tak jakoś się przyczepiłem do tego formatu. – wyjaśniałem kursując między modelem a aparatem i zapamiętując zliczone światło.
Hala była wielka. Światło sączyło się jedynie z lufcików. Warunki kiepskie. Wielki format wymaga dużo światła. Fiszkę wielkości 8×10 cali trzeb praktycznie „zalać” światłem. To nie 35mm.

Wiele razy stawiano mi to samo pytanie. Po co? W jakim celu dźwigam na plecach jakieś drewniane pudło, z którego wystaje śmieszna harmonijka i z przodu podczepione jest wielkie szkło, nienaturalnie wielkie. Za każdym razem buduje sobie jakaś opowiastkę, bo przecież nie mogę banalnie i dziecinnie odpowiedzieć – bo jest w tym coś magicznego. No żenujące… Magia w wieku …dziestu lat?!
– No, ale wie pan co… podoba mi się to.
– …?
– No to czekanie, ta celebracja, to całe śmieszne chodzenie pana i jak znika pan pod tym czarnym prześcieradłem. Tak fajnie to widzieć.

Okazuje się, że ludzie potrzebują jednak jasności w temacie. Jeśli nie uzyskają odpowiedzi na raz postawione pytanie, zachowują się jak Mały Książe, który „nigdy nie pozostawiał swojego pytania bez odpowiedzi”.
Ida nawet dalej, sami odpowiadają sobie na pytania. W sumie to miała rację… nawet lepiej to ubrała w słowa niż ja. No bo po co?
Dla widoku fiszek w formacie A4 podwieszonych pod karniszem do suszenia? – Też.
Dla efektu po zrobieniu stykówki 1:1? – Też.
Dla samego faktu wymoczenia w wywoływaczu takiej szmaty? – Też.

Czy cała ta forma, która buduje poprzez używany sprzęt i technikę ma znaczenie dla efektów?
Żadnego.
To tylko forma.
Oczywiście, ona daje mi zastrzyk spokoju. Balet wokół kamery, mierzenie, zasłanianie się szmatą, używanie wężyka… powoduje, że oddycham głębiej.
Takie trochę hokus pokus, bim sala bim!