<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	
	>
<channel>
	<title>
	Komentarze do: Keczup a&#8230; fotografia	</title>
	<atom:link href="https://iczek.pl/2008/03/keczup-a-fotografia/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://iczek.pl/2008/03/keczup-a-fotografia/</link>
	<description>blog o dobrej fotografii</description>
	<lastBuildDate>Thu, 27 Mar 2008 15:14:23 +0000</lastBuildDate>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=7.0</generator>
	<item>
		<title>
		Autor: Jerzy Pawlowski		</title>
		<link>https://iczek.pl/2008/03/keczup-a-fotografia/#comment-24507</link>

		<dc:creator><![CDATA[Jerzy Pawlowski]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 27 Mar 2008 15:14:23 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://iczek.pl/2008/03/keczup-a-fotografia/#comment-24507</guid>

					<description><![CDATA[Ja tu widzę inną rzecz: bardzo duży szacunek dla pracy i swojej pasji którego (oczywiście generalizując) nie widać w innych krajach. Północno amerykański fotograf idzie na całość, je ketchup w taniej restauracji, jeździ samochodem jakiego przeciętny Europejczyk by się wstydził ale ma za to zawsze potrzebny sprzęt, czas na zdjęcia, i wie że promocja też pochłania czas i finanse.&lt;br/&gt;O tej głębokiej pasji świadczy też uczestnictwow różnego rodzaju imprezach. Na spotkaniach różnego typu jest znakomita większość Amerykanów i Kanadyjczyków, później mimo odległości trochę Australijczyków i Anglików, i kilku Skandynawów, z innych krajów  jednostki, z Polski nikogo. I nie chodzi chyba tylko o pieniądze, bo będąc w najdroższym ośrodku narciarskim w Colorado zawsze spotka się rodaka z kraju, tudzież na Karaibach, nie mówiąc o osrodkach wczasowych w Europie. Za dwa tygodnie będę na AIPAD w NY, zobaczę czy to się powtórzy.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Ja tu widzę inną rzecz: bardzo duży szacunek dla pracy i swojej pasji którego (oczywiście generalizując) nie widać w innych krajach. Północno amerykański fotograf idzie na całość, je ketchup w taniej restauracji, jeździ samochodem jakiego przeciętny Europejczyk by się wstydził ale ma za to zawsze potrzebny sprzęt, czas na zdjęcia, i wie że promocja też pochłania czas i finanse.<br />O tej głębokiej pasji świadczy też uczestnictwow różnego rodzaju imprezach. Na spotkaniach różnego typu jest znakomita większość Amerykanów i Kanadyjczyków, później mimo odległości trochę Australijczyków i Anglików, i kilku Skandynawów, z innych krajów  jednostki, z Polski nikogo. I nie chodzi chyba tylko o pieniądze, bo będąc w najdroższym ośrodku narciarskim w Colorado zawsze spotka się rodaka z kraju, tudzież na Karaibach, nie mówiąc o osrodkach wczasowych w Europie. Za dwa tygodnie będę na AIPAD w NY, zobaczę czy to się powtórzy.</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: iczek		</title>
		<link>https://iczek.pl/2008/03/keczup-a-fotografia/#comment-24522</link>

		<dc:creator><![CDATA[iczek]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 25 Mar 2008 08:46:12 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://iczek.pl/2008/03/keczup-a-fotografia/#comment-24522</guid>

					<description><![CDATA[@Rudolf - ale Ci ludzie nie mam wrażenia, że jakoś bardzo zabiegają o poklask... to na tyle niszowe, że sam wiesz jak trudno przebic się z czyms takim. Ale ok, przyjmuje to jakos jakies uzasadnienie. Chociaz, nadal twierdze, ze aby promocja odniosla skutek musi byc na nią popyt. Wiec kto s w tych Stanach oglada te ich prace i ... KUPUJE.&lt;br/&gt;&lt;br/&gt;@Elwodd - daleki jestem od generalizowania, nawet to zaznaczylem. Po prostu stwierdzam fakt. Jak chcesz zobaczyc dobra klasyczna, a zarazem tez i nowoczesna sztuke fotografii (i nie tylko!) to musisz jechac do NY na jakąs wystawe. Jasne, ze Europa tez ma swoje centra i ośrodki, Londyn opisywany czesto przez Blindspot to mekka dla fotokoneserów, niemniej ilosc i jakosc zabija w USA.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>@Rudolf &#8211; ale Ci ludzie nie mam wrażenia, że jakoś bardzo zabiegają o poklask&#8230; to na tyle niszowe, że sam wiesz jak trudno przebic się z czyms takim. Ale ok, przyjmuje to jakos jakies uzasadnienie. Chociaz, nadal twierdze, ze aby promocja odniosla skutek musi byc na nią popyt. Wiec kto s w tych Stanach oglada te ich prace i &#8230; KUPUJE.</p>
<p>@Elwodd &#8211; daleki jestem od generalizowania, nawet to zaznaczylem. Po prostu stwierdzam fakt. Jak chcesz zobaczyc dobra klasyczna, a zarazem tez i nowoczesna sztuke fotografii (i nie tylko!) to musisz jechac do NY na jakąs wystawe. Jasne, ze Europa tez ma swoje centra i ośrodki, Londyn opisywany czesto przez Blindspot to mekka dla fotokoneserów, niemniej ilosc i jakosc zabija w USA.</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: Rudolf		</title>
		<link>https://iczek.pl/2008/03/keczup-a-fotografia/#comment-24523</link>

		<dc:creator><![CDATA[Rudolf]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 25 Mar 2008 07:49:50 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://iczek.pl/2008/03/keczup-a-fotografia/#comment-24523</guid>

					<description><![CDATA[Widzisz, z tymi Amerykanami, to wydaje mi się, że słowem-kluczem jest PROMOCJA. Oni się po prostu uwielbiają promować (autopromować i promować wzajemnie). Dlatego też, jak szukasz - to znajdujesz. &lt;br/&gt;Nie oznacza to, że w innych krajach jest tego mniej - po prostu mniej jest promocji (a nie ludzi robiących fotografię, czy kultywujących &quot;klasyczną sztukę&quot;).]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Widzisz, z tymi Amerykanami, to wydaje mi się, że słowem-kluczem jest PROMOCJA. Oni się po prostu uwielbiają promować (autopromować i promować wzajemnie). Dlatego też, jak szukasz &#8211; to znajdujesz. <br />Nie oznacza to, że w innych krajach jest tego mniej &#8211; po prostu mniej jest promocji (a nie ludzi robiących fotografię, czy kultywujących &#8220;klasyczną sztukę&#8221;).</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: Anonimowy		</title>
		<link>https://iczek.pl/2008/03/keczup-a-fotografia/#comment-24525</link>

		<dc:creator><![CDATA[Anonimowy]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 25 Mar 2008 00:06:03 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://iczek.pl/2008/03/keczup-a-fotografia/#comment-24525</guid>

					<description><![CDATA[Po prostu generalizujesz (albo opierasz sie o uogólnione opinie). Amerykanie (Brazylijczycy, Cypryjczycy, Duńczycy, Estończycy,...) produkują mnóstwo kiczu, który promowany jest przez wszelkiej maści media, ale są wśród nich też tacy, którzy są wrażliwi, inteligentni i potrafią stworzyć dzieło sztuki. Miejsce zamieszkania (a tym bardziej upodobania kulinarne hehe) nie mają żadnego znaczenia. Polacy (Rumuni, Szwedzi, Tunezyjczycy, ...) są tak samo &quot;płytcy i komercyjni&quot;, ale i wśród nich trafiają się geniusze i artyści. Edukacja i tradycja mogą tu grać jakąś rolę. Jeśli więc istnieje dostęp do źródeł, to i większe szanse na to, że trafi się ktoś, kto te idee wykorzysta twórczo. &lt;br/&gt;&lt;br/&gt;Jedna ekstra uwaga: mój przyjaciel Meksykanin zauważył (jestem pewien, że nie on jeden), że mieszkańcy USA mówią o sobie Amerykanie. Podobnie mówią o nich i Europejczycy. Natomiast Amerykaninem sensu stricto jest także obywatel Belize, Chilijczyk, czy obywatel Hondurasu. Amerykanin z USA nie jest w niczym bardziej amerykański od nich, a nawet rzekłbym, że mniej, gdyż zapewne pochodzi od imigrantów z Europy, co w przypadku pozostałych wymienionych osób nie jest już tak oczywiste. Z europejskiej perspektywy takie rozważania mogą się wydawać czcze, ale inaczej jest, kiedy mieszka się np. właśnie w Meksyku i ciągle słyszy o tzw. Amerykanach.&lt;br/&gt;&lt;br/&gt;Ale to tak na marginesie.&lt;br/&gt;&lt;br/&gt;Pozdrawiam&lt;br/&gt;&lt;br/&gt;Elwood]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Po prostu generalizujesz (albo opierasz sie o uogólnione opinie). Amerykanie (Brazylijczycy, Cypryjczycy, Duńczycy, Estończycy,&#8230;) produkują mnóstwo kiczu, który promowany jest przez wszelkiej maści media, ale są wśród nich też tacy, którzy są wrażliwi, inteligentni i potrafią stworzyć dzieło sztuki. Miejsce zamieszkania (a tym bardziej upodobania kulinarne hehe) nie mają żadnego znaczenia. Polacy (Rumuni, Szwedzi, Tunezyjczycy, &#8230;) są tak samo &#8220;płytcy i komercyjni&#8221;, ale i wśród nich trafiają się geniusze i artyści. Edukacja i tradycja mogą tu grać jakąś rolę. Jeśli więc istnieje dostęp do źródeł, to i większe szanse na to, że trafi się ktoś, kto te idee wykorzysta twórczo. </p>
<p>Jedna ekstra uwaga: mój przyjaciel Meksykanin zauważył (jestem pewien, że nie on jeden), że mieszkańcy USA mówią o sobie Amerykanie. Podobnie mówią o nich i Europejczycy. Natomiast Amerykaninem sensu stricto jest także obywatel Belize, Chilijczyk, czy obywatel Hondurasu. Amerykanin z USA nie jest w niczym bardziej amerykański od nich, a nawet rzekłbym, że mniej, gdyż zapewne pochodzi od imigrantów z Europy, co w przypadku pozostałych wymienionych osób nie jest już tak oczywiste. Z europejskiej perspektywy takie rozważania mogą się wydawać czcze, ale inaczej jest, kiedy mieszka się np. właśnie w Meksyku i ciągle słyszy o tzw. Amerykanach.</p>
<p>Ale to tak na marginesie.</p>
<p>Pozdrawiam</p>
<p>Elwood</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
	</channel>
</rss>

<!--
Performance optimized by W3 Total Cache. Learn more: https://www.boldgrid.com/w3-total-cache/?utm_source=w3tc&utm_medium=footer_comment&utm_campaign=free_plugin

Page Caching using Disk: Enhanced 
Lazy Loading (feed)

Served from: iczek.pl @ 2026-05-26 23:12:18 by W3 Total Cache
-->