Timing

1080 720 FotoPropaganda

W fotografii, jak w niewielu innych dziedzinach sztuki, liczy się timing. Odpowiednie zgranie pewnych elementów i obecność fotografa. Najbardziej wrażliwą na dobry timing jest zwłaszcza fotografia pejzażowa. Na dobry timing składa się tutaj bowiem wiele zmiennych czasu. Po pierwsze trzeba mieć czas by wyjechać robić zdjęcia. Po drugie, ten czas trzeba mieć w dobrym czasie, bo aura nie zawsze wpasowuje się w nasze wolne godziny. Jak już znajdziesz czas, to trzeba mieć czas dojechać. Każdy chciałby mieć piękne plenery w ogródku, ale tak się nie da. Trzeba więc dojechać. Kolejna kwestia to pora dnia i pora roku. Muszą nałożyć się te czasy, by nie zrywać się na wschód o 2 rano, jechać 100km i wrócić do roboty na 8 godzin. Lepszą porą jest wczesna jesień. Gdy zachody są o 19.00, a wschody o ludzkiej godzinie 6:00.

Jak już dotrzemy do lokalizacji, zgrywając w odpowiedni timing wszystkie powyższe kwestie, to dopiero zaczyna się zabawa. Czy uda się złapać dobrą chmurkę, czy słońce zajdzie z eksplozją ciepłych barw, czy wiatr nie zdmuchnie nam aparatu… wszystko to jest tzw. odpowiedni timing.

Dzisiaj się udało. Tego, co natura postanowiła powypisywać na niebie o zachodzie słońca nie da się inaczej opisać niż… obrazem. Słów nie ma. A to wszystko, dzięki dobremu timingowi. Trafiło się ślepej kurze… ziarno cudownych kolorów.

Chłapowo, wrzesień 2017 [x-Pro2, 10-24/4, Hitech Firecrest 10 stops, Lee .9 GH, polar.]