Dualizm fotografa

1080 720 FotoPropaganda

Nie bójmy się pokazywać fotografii.

Dobrze jest kiedy pokazujemy swoją fotografię. Nie patrzmy na oceny innych. Jeśli nie będziemy pokazywać swojej fotografii, bo ktoś może nas obrazić swoim sądem, do niczego nie dojdziemy. Pokazujemy fotografii nawet jeśli uważam, że nie jest najlepsza. Prezentowanie swoich zdjęć, tego co się robi jest bardzo ważne. Nigdy nie wierzyłem w trzymanie fotografii w szufladzie. Zawsze uważałem, że to co tworzymy, tworzymy aby pokazać innym. Tak chyba działa nasza natura ekshibicjonistów twórczych.

Niekoniecznie musimy się poddawać ocenie. Nie musimy siedzieć przed monitorem i na nią czekać. Nieważne jest ile „lajkowych bąbelków” uleci na Waszym ekranie, gdy wrzucicie link do zdjęcia. Moim zdaniem należy to robić.  Fotografia to sztuka plastyczna. Tworzona po to, by pokazać ją komuś, zaprezentować ją, by na nią patrzono. Wszystko się tutaj zgrywa w obrazie i w patrzeniu. My, fotografowie, tworzymy obraz, który potem wystawiamy na pokaz innym. Ci znowu na niego patrzą i koło się zamyka. Od widzenia, do widzenia. Od postrzegania przed wykonaniem fotografii, po postrzeganie gotowego obrazu – zdjęcia. Twórca i tworzywo zamknięte w procesie widzenia. Zdawaliście sobie sprawę, że widząc obraz w wizjerze jesteście w tym samym momencie stworzycielem i pierwszym odbiorcą późniejszej fotografii?

Nikt inny, poza fotografem, nie jest w jednym momencie w dwóch rolach: twórcy i odbiorcy jednocześnie – tylko my!

Tylko fotograf może pochwalić się faktem kreacji i odbioru swego dzieła w ułamku dziesiątej lub setnej sekundy, w tym samym momencie. Malarz tego nie umie, tancerze nie może tego dokonać, nawet aktor ma to zadanie utrudnione przestrzenią sceny czy desek teatru. Fotograf ma to od ręki.

Szanujmy to.

„Światło”

Ile – światłem prowadzeni –
Dróg powietrza przejść zdołamy?
W ilu rzekach zanurzymy stopy?
Ile w nas zdumienia jeszcze?
Ile złudzeń nie straconych?
Światów ile nie odkrytych wokół?

/Pieśń łagodnych/ Wojciech Bellon

6 komentarzy
  • Piryt

    Sztuka dobrego, ciekawego mówienia i pisania niestety w ostatnich czasach zanika. W mediach jest sporo interesujących dyskusji na ciekawe tematy, tylko że słuchać się ich niestety często nie daje. Ja się nie wyrabiam. Sprowadza się to do kilku wzorców.
    1. „Mi sie to nie podoba, bo jest to jak gdyby …..” Wyraz MI na początku zdania to błąd.. A ogólnie to takie „misie-patysie” :)
    2. „Zorganizowaliśmy jakby spotkanie ….”. Wszystko jest jakby, ohydna maniera.
    3. Maksymalne odwlekanie przejścia do istoty zagadnienia. Dyskutant mówi i mówi i w dalszym ciągu nie wiadomo, o co mu chodzi. Taki wypełniacz czasu.
    Ciekawe i zwięzłe mówienie i pisanie jest cechą wspaniałą.

  • Daniel

    @Iczek: Twój blog to ciekawe miejsce w Internecie, gdzie można nie tylko poczytać Twoje wpisy, ale do tego bardzo ciekawe i różnorodne komentarze :) Przyznam się, że co jakiś czas tu zaglądam i nauczyłem się już, że na niektórych komentujących zawsze można liczyć (vide @Piryt). A wszystko „podane” w nienachalnej i przyjaznej atmosferze. Pozdrawiam wszystkich :) Tyle OT :) Co do samego wpisu, wszystko zależy od ilości. Najważniejsze to znaleźć złoty środek i niekoniecznie pokazywać każde zarejestrowane wyzwolenie migawki.

  • Łukasz

    Nie demonizowałbym problemu i proponuję zrobić prosty (wręcz prostacki dla nas fotografów) eksperyment: proszę pokazać zdjęcie jako plik cyfrowy na monitorze lub innym wyświetlaczu a następnie jako wydruk lub odbitka. Zmieni się nie tylko sam sposób oglądania zdjęcia ale również podejście osoby oglądającej co może sprowokować do rozmowy na temat zdjęcia. Jeśli pokażemy więcej zdjęć jako wydruki, to też zmieni się postrzeganie dlatego, że odkładane zdjęcia nie znikają z naszego pola widzenia jak na monitorze lub telefonie, tylko odkładamy na bok i te zdjęcia istnieją cały czas. Nie zapominamy o nich tak szybko jak zdjęcia wyświetlane na monitorze. Co ważne, jest to wyselekcjonowane* zdjęcie a nie ciąg setek zdjęć zlewających się w jedno. Rozmowa o takim zdjęciu również przebiegnie inaczej niż tylko proste danie lajka, emotionki lub „inne zdania złożone” typu: ekstra, super, świetne itp.

    * czy ktoś z czytających bloga zna jakiś kurs foto-edycji? Ale foto-edycji jako selekcja i wybór zdjęć a nie jako postprodukcja, coś takiego jak foto-edytor w gazetach. Chętnie nauczyłbym się jak umiejętnie wybrać i prezentować zdjęcia.

  • A.Mason

    Kilka moich przemyśleń:

    1. Łukasz, Twoja propozycja pokazania zdjęcia na ekranie kontra oglądanie odbitki wydrukowanej potwierdzi Twoją tezę przede wszystkim wtedy, kiedy na ekranie zrobisz tzw. pokaz slajdów. Jeśli zdjęcie wyświetlisz na dobrym ekranie o rozmiarze odbitki (co już się czasem stosuje w galeriach), moim zdaniem dyskusji nie będzie mniej. Czyli nie tyle ważne jest medium na jakim pokazywane jest zdjęcie, tylko sposób jego prezentacji (rozmiar/czas wyświetlania/jakość wyświetlacza).
    2. odbitki często ogląda się w więcej osób i to jest powód dla którego istnieją większe szanse na dyskusję o zdjęciu.
    3. moim zdaniem aby zaistniały dyskusje o zdjęciach musi być jakiś impuls, osoba musi chcieć coś powiedzieć o zdjęciu. Czasem wystarczy ktoś przypadkowy, kto pobudzi dyskusję, a czasem potrzebny jest moderator.
    4. dyskusji o zdjęciach jest dziś mniej, bo ludzie zaspakajają swoje potrzeby w trochę inny sposób. Kiedyś dostęp do zdjęć, a w szczególności zdjęć dobrych był znacznie mniejszy. Potrzeby ich oglądania rekompensowało się częściowo w dyskusjach, które dodatkowo wydłużały czas skupienia na zdjęciu. Dziś nie ma takiej potrzeby, bo po jednym dobrym zdjęciu czekają na nas setki kolejnych do obejrzenia.
    W dodatku przez większą dostępność zdjęć mamy ogląd na znacznie większą liczbę „szkół” fotografii. Pokusiłbym się o stwierdzenie, że każdy błąd na zdjęciu można przypisać do jakiejś z tych szkół. I oglądający mają tego świadomość. Trudniej więc o dyskusje, które wynikały z „wojny szkół”. A jeszcze trudniej w necie, gdzie każdy może się wypowiedzieć (choćby lajkiem) i każda negatywna opinia może zostać zagłuszona/zignorowana w zalewie serduszek, ochów, achów i WOWów. Jeszcze trudniej o dyskusje o tym jakie to zdjęcie jest świetne. Na Instagramie teraz 125 osób, które obserwuję (i ta ilość będzie rosła). To oznacza, że średnio tyle dziennie zdjęć oglądam (staram się oglądać wszystkie zdjęcia osób, które obserwuję). Jeśli doliczyć do tego zdjęcia na forach i grupach na FB, to nawet przyjmując, że tylko co 10 zdjęcie bym komentował, dziennie pisałbym kilkadziesiąt komentarzy. Po pierwsze to zajmuje czas, a po drugie po kilku dniach przestałbym być w jakikolwiek sposób oryginalny w swoich wypowiedziach, a to nuży.

Skomentuj

Twój email nie będzie widoczny.