Ostoja

1080 720 FotoPropaganda

Wszystko, co robimy, musi opierać się na jakiś podstawach. Jako dziecko uczysz się zachowań na bazie tego, co podpatrzysz we własnym domu. Na początku bez świadomości. Automatycznie. Z biegiem czasu, świadomie przyswajasz kolejne bazy, podstawy swojej tożsamości jako człowiek. Pojawiają się kategorie jak: religia, polityka, wyznawane wartości itd.. Kształtujesz się. Zawsze jednak odwołujesz się do pewnej bazy, formacji (wiem, że to trochę z języka duszpasterstwa akademickiego :)). A jednak to ważne.

Nie inaczej jest w fotografii. Nie inaczej było w fotografii. Smutne to drugie zdanie tego akapitu, ale prawdziwe. Okazuje się bowiem, że brakuje nam coraz częściej tych baz, podstaw – ostoi w fotografii. Rzucamy się na fotografię, bo umożliwia nam to technologia. Zbanalizowała ona mechanikę wykonywania zdjęć w stopniu, który umożliwia fotografię każdemu. I nie jest w problemem, że każdemu. Problemem jest, że od razu!

I o ile w przypadku osób z wrodzonymi zdolnościami zjawisko to zaciera się po prostu w ich talencie, o tyle w całej masie fotografów bez ostoi, wyłazi to każdym brzegiem kadru. Nagle okazuje się, że aby skomponować obraz, który ma coś w sobie więcej niż przysłowiowe „krzaki” potrzebna jest wbita w ziemie ława fundamentowa. A jej nie ma. I lata ten kadr jak ściany domu, który nie opiera się na podstawie, tylko zlepiony jest z technologii, instagrama i kilku fotek skradzionych z konkurencyjnych portali. I mamy potem wysyp „takosamości”, replik czy jak to zwać ogólnie – kopi kopii.

A przecież w fotografii musicie mieć swoje młyńskie koło ostoi zanurzone w swobodnej wyobraźni.

Na nim dopiero zmielicie kolejne kadry i kompozycje. Jak zdobywać własne ostoje? Nie będę odkrywczy gdy powiem, że nie ma przepisu prostego jak kolejny subskrybowany kanał na jutubie. Nie jest gwarancją zdobycia własnej ostoi kurs czy szkoła fotograficzna, chociaż absolutnie nie odmawiam w nich uczestnictwa. Wręcz przeciwnie, szukajmy dróg dotarcia do ostoi. Uczmy się, czytajmy, oglądajmy, ale nie by powielić kserograficznie, ale by rozumieć i potrafić oprzeć swoje własne kompozycje, kadry, projekty na trwałej podstawie.

Zbyt filozoficznie? Być może, ale ostatnio spędzając fotograficzny, rzadki czas w totalnej samotności mam wielominutowe odstępy między kolejnymi naświetlaniami i spisuje sobie te natarczywe i często zwyczajnie głupie myśli o fotografii, by do nich wrócić na blogu. Kontemplacja kadru i pojedynczego zdjęcia daje pewien oddech. Skłania do poszukania. A w końcu, to dzięki poszukiwaniom posuwamy się do przodu. Zawsze jednak musimy się od czegoś odbić.

Ostoja nam to daje. Szukajcie swojej. Może mieć różne kształty. A może jest osobą? Może jakimś Waszym mistrzem? Trochę tak pława nawigacyjna, która określa tor wodny. Ważne by ją mieć, a co najmniej umieć ją dostrzec.

Gdynia Redłowo Bunkier
9 komentarzy
  • Łukasz

    Jak zwykle z przyjemnością przeczytałem twój wpis. To co piszesz o „kopiowaniu kopii”, to dzisiaj prawdziwa plaga. Wystarczy spojrzeć na fotografię ślubną gdzie jeden i ten sam pomysł jest przetworzony tysiące razy, ale niestety kolejne powielenia nie wnoszą nic nowego. Wystarczy, że ktoś , gdzieś zastosuje nowy pomysł (słynne taplanie się w każdym akwenie wodnym) na zdjęcie lub obróbkę zdjęcia aby całe rzesze kopistów skutecznie rozpleniło swą „twórczość”. To niestety dotyka również fotografii krajobrazowej gdzie żeby być dzisiaj dojrzanym choćby na 2 sekundy (średni czas jaki internauta poświęca na obejrzenie zdjęcia, a raczej zawieszenia wzroku), to trzeba podkręcić kolory, kontrast i jeszcze inne rzeczy w obróbce. Postprodukcja nie jest zła sama w sobie, problem stanowi to, że stosują ją wszyscy i w takim stopniu, że tak obrobione zdjęcie jest uważane za normalne. Wręcz jest to uznawane za standard.

    P.S. Nadal nie napiszesz nic o tegorocznym World Press Photo? :-)

  • iczek

    Łukasz. Dziekuje za komentarz. Masz racje, to „podkręcanie” nie tyczy sie wszak jedynie fotografii. Nieprawdopodobna wprost dążność do zwiększania doznań w obecnych czasach rządzi wszystkim. Jak fotografia to musi byc sztuczna mego kolorowa. Wtedy chwyta. Niestety niszczy to poczucie estetyki. Fatalne zjawisko.

  • Michał

    Dzisiaj kopiuje się wszystko, bo ludzie są zbyt leniwi, żeby samodzielnie tworzyć. Albo po prostu jest nas tak dużo, że bardzo ciężko tworzyć innowacyjność, a każdy ma jakąś potrzebę tworzenia, więc przetwarza pomysły, które już kiedyś gdzieś, przez kogoś zostały zrealizowane. To bardzo długi i ciężki temat, bo przecież cywilizacja ma tutaj największe znaczenie i typowo konsumencki, bezrefleksyjny sposób życia. A to wpływa na każdą dziedzinę, fotografię w szczególności. Chociaż sama w sobie sztuka fotograficzna ma się chyba całkiem dobrze :)

    Podoba mi się to przełamanie, ta krzywa linia.

  • Piryt

    Witam, mogę się dołączyć? :-)
    Ostoja, bardzo trafne określenie. Bezpieczne miejsce, z którego można wyruszyć w samodzielnie wybranym kierunku.
    Natomiast łączenie ostoi z kołem młyńskim jest raczej nieporozumieniem. W moim odczuciu koło młyńskie to akurat zaprzeczenie ostoi. Odebranie samodzielności, zniewolenie.
    Kołem młyńskim mogą być np. nawyki wyniesione z jakiegoś kursu na etapie zdobywania wiedzy i doświadczenia. Akceptacja zasugerowanego/narzuconego przez Mistrza kierunku.
    Przejęcie różnych manier i nawyków. To ogranicza rozwój.
    A przy okazji jeszcze kilka zdań na temat poprzedniego tekstu pt. Forma.
    Czy może istnieć forma bez treści? Moim zdaniem nie.
    Jeżeli w obrazie nie możemy się doszukać żadnej treści, to tą treścią są wewnętrzne stany Autora. Symbolicznie zasugerowane stresy, rozterki, czasem załamania. Lub wręcz przeciwnie: jakaś twórcza energia, entuzjazm.
    Pozdrawiam Wszystkich.

Komentowanie zamknięte.