Forma

czyli pustka treści

Forma

1080 720 FotoPropaganda

Od dłuższego już czasu zastanawiam się na osławioną już treścią w fotografii. Im dłużej się jej doszukuje w różnego rodzaju konkursach, oglądając zwycięskie zdjęcia, tym mnie jej dostrzegam. Może to moje wrodzone marudzenie, ale patrząc na fotografie prasowe i reportażowe zaczynam podejrzewać, że większość autorów nie ma pojęcia co i jak chce pokazać. W jaki sposób należy osadzić treść w kadrze, w eseju kadrów. Króluje za to forma. W różnym wydaniu. Zawsze jednak wierzchnia warstwa wydaje się być dla ludzi czytelniejsza, prostsza w odbiorze i nie skłania ku refleksji. Pewnie dlatego najwięcej lajków mają na instagramie fotki zachodu i wschodu słońca, zaraz po wypiętych pupach celebrytek fitnes.

Niestety coraz rzadziej spotykam celebrytki fitnes z wypiętymi pupami w deszczowe i pochmurne poranki nad morzem lub w lesie. Być może to dlatego, że one w tym czasie instagramują lub parzą jakieś cudowne suplementy przywożone im pod drzwi domu, z którego za chwilę pojadą na siłownie i w windzie zrobią kolejne wypięte dupsko. Szkoda, gdy by wypinały się nad brzegiem morza przy odczuwalnej -18, to byłoby jednak pewne dopełnienie moich zdjęć. A tak… zostaje mi pusta forma.

Jednak zaczynam odkrywać w tej formie coś naprawdę pociągającego. Niebezpiecznie pociągającego, bo przecież „prawdziwa fotografia musi mieć treść”. Czy ja wiem? Wróciłem sobie dzisiaj do zdjęć Pete Souza na Instagramie. Zawsze je oglądam z przyjemnością, ale spojrzałem trochę analityczniej i ma uwagę zwróciła forma. Pete potrafi za pomocą dość prostych zabiegów formalnych, wprowadzić nas w atmosferę swoich zdjęć. Cała przynależna temu treść rodzi się jednak już potem, bo to wszak kontekst prezydencki i cała ta polityka, ale gdyby nie to… cóż facet siedzący w Owalnym w świetle zachodzącego słońca jest piękna formą.

Oczywiście, dopowiedzieć sobie treść można do każdego zdjęcia. Czyż ten stwór ze zdjęcia powyżej nie wpatruje się z Was świecącymi oczami, jakby chciał wygonić świadków zbrodni, po której został jedynie krwawy ślad na wodzie za jego placami?:) Taka treść jest oczywiście jednak jedynie interpretacją, nie treścią zawarta w samym obrazie.

Fotografia stałą się jednym z najważniejszych wynalazków umożliwiających doznanie czegoś, tworzących pozory uczestnictwa.

Napisała Susan Sontag w rozdziale „W Platońskiej jaskini” swojej książki „O fotografii”. Proste i aż do bólu prawdziwe. Nie chce wchodzić tutaj w dywagacje ogólne na temat samego zjawiska fotografii, zastanawiam się po prostu na ile poszukiwanie prawdy, treści w fotografii ma w ogóle sens? Przecież obrazy pod tym akapitem nie są realne. Zastosowanie prostych technik i zabiegów podczas fotografowania sprawia, że widzicie jedynie pozory stanu rzeczy zastanego przeze mnie. Jedynie moją formę, która nadałem temu co zobaczyłem. Czy możemy mówić o jakiejkolwiek treści?

Po kilku latach portretowania w collodionie, poczułem że moje portrety są tylko formą. Są takie same. Poszukiwania oryginalnych twarzy, znamion, detali i cech, które wyróżniłyby kolejny mój portret przeważał nad realna kreacją. Te poszukiwania stawały się bardziej ważne niż sam portret. To była ślepa uliczka. Skoro więc już popadłem w szpony formy, myślę że na jakiś czas oddam się jej. Jest w tym wszystkim dodatkowy walor. Nie siedzę w domu i nie gapię się na TV z dupskami fitness babeczek, ale stercze od 5 rano na pustej helskiej plaży i gadam z własnym wyobrażeniem kolejnej formy. Nawet jeśli jest to tylko… forma krzaka :)

4 komentarze

Komentowanie zamknięte.