Trudna stara znajomość

znane nieznane

Trudna stara znajomość

1080 720 FotoPropaganda

Mówi się, że najłatwiej jest fotografować rzeczy nieznane. Takie, które zachwycają świeżością, odmiennością i nowymi obrazami. Gdybyśmy odwrócili stwierdzenie, to wyszłoby, że najtrudniej jest fotografować rzeczy znane. One odciskają na nas piętno zwyczajności, codzienności, powszechności. I niewątpliwie to wszystko prawda, bo cóż może być zachwycającego w widoku plaży każdego ranka, gdy idziesz do pracy? Ten sam piasek, raz ciszej, raz głośniej rozbijające się  o brzeg fale, ale zawsze te same. Mokre. Morze też jakieś niezmiennie pluszczące. Albo weźmy góry… Budzisz się z widokiem na korony szczytów i wsiadając do samochodu szumi Ci ściana jodeł wyższych od Twojej chaty na skraju połoniny. Zwyczajne to. Albo miasto. Wsiadasz na rower i przejeżdżasz te same skrzyżowania każdego dnia, mijając te same korki i tych samych pieszych kupujących drożdzówki w tej samej budzie przy ulicy.

No i proszę to teraz sfotografuj. Ciekawie! Spraw, aby ktoś zatrzymał wzrok i stwierdził: kurcze, to jest to! Chciałbym tam być, To musi być wyjątkowe miejsce!

Parę lat temu postanowiłem zrobić sobie ćwiczenie z tego tematu. Pokazać Gdańsk w sposób, który jest niekonwencjonalny. Inny niż ja sam go znam. A że znam widoki i zdjęcia Gdańska od ponad 40 lat z tysięcy fotografii zrobionych teraz i dawno temu, to długo poszukiwałem formy. Wówczas stanęło na wielkim formacie. Przygotowałem się, rozpisałem, co chcę sfotografować i… wielkie nic wyszło. Absolutnie nie potrafiłem wyjść poza kadry, które i tak tkwiły mi w głowie jak kalki. Kombinowałem, łaziłem po dwa razy, szukałem światła i nic. Gdańsk, który pokazywać miałem jako nowe, inne, ciekawe miejsce jawił się jako beznadziejne i smutne miasto. Odpuściłem.

Nie byłem w stanie zmienić siebie i tego, jak fotografuje znane mi miejsca. Co jakiś czas staram się powracać do tego ćwiczenia. Zmieniam techniki, szukam formy, kombinuję bardziej technicznie chyba niż filozoficznie. Odrealnienie tego, co zwykłe to najprostszy zabieg, który  jest jednak jedynie substytutem „innego pokazania” znanych miejsc. To sztuczka. Efektowna, ale czy prawdziwa? Nie wiem. Wizualnie atrakcyjna, jak zdjęcia Nowego Portu i Gdyni Orłowa w tym wpisie. To są znane mi miejsca. Podane trochę inaczej. Czy dobrze? Nie mnie oceniać.