Masakra

150 150 FotoPropaganda

*Tytuł proszę traktować dosłownie, ale nie pejoratywnie.

*Drugie wyjaśnienie/ostrzeżenie jest takie, że uprzedzam osoby o słabych nerwach i zbyt wielkiej wrażliwości, że poniższe linki są drastyczne. Dlatego też nie linkuję fotografii jako takich. Nie miałem siły.

Dyskusja nad kondycją fotografii reportażowej, a prasowej zwłaszcza toczy się od wielu lat. Mam na myśli ten ostatni okres, w którym „reporterów” na świecie jest zdecydowanie więcej niż aparatów fotograficznych. A szybkość z jaką fotografie trafiają do mediów (nie mogę już nawet napisać: prasy) jest porażająca. Wraz z tym, rośnie ilość materiały obrazowego (specjalnie nie nazywam tego fotografią), którego nie jesteśmy w stanie ani strawić, ani przyswoić, a już na pewno nie przeanalizować. Wraz z tym rośnie drastyczność serwowanych nam zdjęć. Skoro każdy ma telefon i jest reporterem, to jesteśmy skazani na „wrażliwość i zasady moralno-etyczne” pojedynczego człowieka. Co za tym idzie, jesteśmy bombardowani najgorszym ludzkim nieszczęściem i tragedią, jak poranną kawą na stacji benzynowej. Nie ma bowiem już kodeksu fotoreportera. Przestały istnieć granice tego, co wolno, należy lub nie należy pokazywać w prasie, w mediach. Zawodowe i profesjonalne standardy przestają istnieć. W pogoni za milisekundą, która zdecyduje na giełdzie, kto zarobi miliony dolarów w transakcjach międzybankowych, opracowano specjalne super programy. W pogoni za minutą szybszej publikacji na twitter czy w bazie agencji, fotografowie zapominają o całym świecie.

A jaki jest ten świat? Jaki był w 2013 roku?

Myślę, że zwycięskie zdjęcie w kategorii General News w konkursie POYi mówi samo za siebie. Ciężko na to patrzeć. Ciężko mi zrozumieć dlaczego ono powstało i jeszcze bardziej dlaczego jest najlepszym zdjęciem newsowym 2013 roku? A jednak. Jest. Rzecz przekraczająca każdą granicę ludzkiej godności. Nie da się więcej pokazać. Sięgnęliśmy dna. A może trzewi życia i śmierci?! To właśnie tutaj rozpoczyna się dyskusja na temat tego czy należy pokazywać wojnę, cierpienie w ten sposób, czy może nie?! Toczyliście takie dysputy pewnie nie raz. Ja już nie mam siły. Zwłaszcza, gdy widzę, że nagradza się tak naprawdę masakrę.

http://poyi.org/71/03/index.php

Im dalej wchodziłem w tegoroczne wyniki, które są na bieżąco publikowane od 5 lutego na stronach POYi, tym bardziej nienawidziłem świata. Czy na taką reakcję liczyli fotografowie i jury? Jeśli tak, udało się.

http://poyi.org/71/03/ae01.php

Kolejne rozczłonkowane ciała. Kolejne konflikty. Syria, Egipt, USA…. krew. Na krwi krew.

http://poyi.org/71/09/third_01.php

Zapewne, jak zauważył Kacper, te wyniki to zapowiedzi WPP, które zostanie zdominowane przez Syrię w tym roku. Myślę, że to naturalne. Nie mam z tym problemu. Mam problem z oglądaniem takich zdjęć. Poważny problem. I tutaj kłania się chyba moje „papierowe wykształcenie”. Wychowałem się na papierowych gazetach. W nich się nie da wydrukować tak drastycznych obrazów, mam wrażenie. Kto na jedynce puści fotkę, która wygrała? Wykonana ona jest zresztą przez laureata WPP Niclasa Hammarstroma, który całkiem niedawno wrócił do domu po uprowadzeniu w Syrii właśnie.

Może dla równowagi psychicznej, po raz kolejny pochwalę Tomasza Gudzowatego, który w kat. Recreation Sport dostał 3. nagrodę:

http://poyi.org/71/17/03.php

No i portret. W tym roku fajnie zapuścić się na dłużej do tej kategorii. Zwycięska fota może nie w moim klimacie, ale… klimatyczna :) Inność sprawia, że dostrzeżona została. Ale na łeb bije wszystko zdjęcie zaledwie wyróżnione, a jakże optymistyczne – chodzi o wyróżnione zdjęcie autorstwa Barbary Davidson przedstawiające Art Attly’ego na ulicy w Los Angeles. I to jedyne zdjęcie linkuje do pliku. Warto. Autorka wszak jest laureatką fotograficznego Pulitzera z roku 2011 za ten esej.

fot. Barbara Davidson

8 komentarzy
  • jarek

    Nie wiem czy podlinkowałeś to zdjęcie, które chcialeś, ale mając w pamięci polowanie na zamachowców, zdjęcia z noktowizora i ostatecznie fotografię zakrwiawonego Tsarnajewa, to przecież nie ma lepszego zdjęcia, które w jednym kadrze opisałoby dramat tego popołudnia w całkiem spokojnym mieście na wschodnim wybrzeżu.

  • iczek

    Jarek. Trudno dyskutować nad takimi rzeczami, bo sprzeciw wobec publikacji i nagradzania takich zdjęć będzie automatycznie odebrany jako brak wrażliwości i zamknięcie się emocjonalnie w obrębie swojego ogrodzonego (a jakże!) osiedla, gdzieś na dalekiej północy „cieplutkiej Europy”.
    Dla Ciebie to esencja prawdy o sytuacji w tym regionie. Pokazana na jednej klatce.
    Dla mnie nie. Dla mnie to całkowicie wyzbyte jest refleksji nad tym, co się tam dzieje. Szok. To wywołuje u mnie. Może gdyby to było podane w formie reportażu, jakoś wypracowane bardziej – to tak. Ale to już uwaga do jury niż do samego fotografa, bo na Jego stronach sa dobre reportaże, w których to zdjęcie jest JEDYNIE elementem opowieści.

  • jarek

    OK, nie zauważyłem, że to reportaż. Tak jak pisałem, pierwsze zdjęcie wg mnie zamyka temat. Reszta jest zupełnie niepotrzebna.

  • kacper

    wolałbym się na to zdjęcie nie patrzeć. Wolałbym aby nie miało prawa powstać. Nienawidzę tego konfliktu. Nienawidzę tej sytuacji. Nienawidzę autora że tak to zrobił. Że był w stanie. To mnie bardzo głęboko dotyka. Ja też mam dzieci. To dziecko bezlitośnie przedziera się przez moja warstwę ochronną. Nawiązuję kontakt wzrokowy. Mimo ze nie chcę. Wolę nie, ale jednak nie mogę oderwać wzroku. Dotykam własnej skóry na twarzy. I wracam myślami do tego co tam się wydarzyło.

    W kategorii General News to zdjęcie jest powalające. Jest doskonałe. Jeden prosty obrazek który mówi wszystko.

    To, że w polsce takie zdjęcie nie znajdzie się na pierwszej stronie – to dobrze. Bo nie jesteśmy przygotowani na taki strzał. To zdjęcie nie jest przeznaczone dla polskiego widza. Tak jak i wyniki tego konkursu.

    Wolałbym oglądać takie zdjęcia. Estetyczne. Proste. Wypielęgnowane. Po prostu z innej kategorii:
    http://poyi.org/71/06/index.php

Komentowanie zamknięte.