Czy NG Polska rozumie fotografię?

150 150 FotoPropaganda

No właśnie. Pytanie wydaje się zasadne, bo National Geographic to nie jest jedynie pismo podróżniczo-naukowe. To jest pewna marka. Określająca zarazem pewien poziom. O ile zrozumieć można, że poprzez swoje mutacje językowe i regionalne siłą rzeczy, główna kwatera pozbywa się praw i możliwościowi koordynowania wszystkiego, o tyle gorzej jest gdy lokalne mutacje nie panują same nad sobą. Cały czas mówię, piszę tutaj o kwestiach związanych z fotografią. A dokładniej z promocją tejże poprzez konkursy fotograficzne.

Gdy konkurs ogłasza Fundacja Aperture, Magnum czy inna równie poważna instytucja, mam prawo oczekiwać, że wyniki zmagań amatorów i profesjonalistów będą adekwatne do klasy organizatora. Bo po co robić coś poniżej własnego poziomu?

Z tym większym zaskoczeniem odkryłem dzisiaj, że nie zawsze tak jest.

Ogłoszono otóż wyniki konkursu fotograficznego, o przepraszam! – Wielkiego Konkursy Fotograficznego (komu przyszła do głowy tak idiotyczna nazwa „Wielki…..”!?) National Geographic Polska. Pełen oczekiwań i z przygotowaną podstawką na upadającą szczękę wchodzę ja na stronę z galerią zwycięzców i…widzę nagrodzony podwójnie (Grand Prix i 1 m-ce w kat.) fotoreportaż Arkadiusza Kubisiaka „Mijając cienie”. Fotoreportaż ?! Pytam…. fotoreportaż?

Zanim przypnę się na trwale do tego czy jury potrafi dobrze poszeregować w kategorie nadesłane zdjęcia, to słów parę o tym materiale. Czy ktoś z Was może mi powiedzieć o czym to jest – ten „fotoreportaż”? W prostych słowach. Siadam przed ekranem, klikam te 6 fotek i pytam – o czym to jest!? Zasadne wydaje się postawienie tezy…. fotoreportaż jest o czymś. Jeśli wyjdziemy od tego, to teoretycznie jako odbiorca powinienem mieć szansę zrozumieć o czym jest zwycięski fotoreportaż w Wielkim Konkursie. Za cholerę nie wiem o czym to jest. Powiem więcej, mam wrażenie, że to jest o niczym. Że to jest tylko 6 zdjęć poukładanych koło siebie. Zmiana ich kolejno ści nie zmieniłaby absolutnie nic w odbiorze. A to już coś znaczy. Znaczy tyle, że w sumie są to obrazki. Obrazy pojedyncze. Połączone cechami skali szarości i manierą wysokiego kontrastu.

Myślę,że jury popadło w pułapkę nowoczesności. Tego szalonego i nieskoordynowanego pędu ku podobnej stylistyce, która zwycięża od 3-4 lat w wielu konkursach. Ale tylko podobnej, bo ‚podobna’ robi różnice. To nie jest to samo, co przemyślane i zgrabnie opowiedziane np. prace Tomka Lazara. Można nie lubić tego co robi Tomek, można wywalać żale o obróbkę i styl, ale to jest spójne. Kompletne. Ja na przykład nie przepadam za pracami Tomka, ale doceniam i podziwiam wypracowanie tematu i element światłoczułości autora. Tutaj nie ma o tym mowy. To jest o niczym.

Sztandar NG chyba się zawinął wokół masztu.Następna praca „Zostać stewardesą”… no tutaj już słów nie mam. Wyróżnienie. Ech…

Nie będę pisał dalej, sami sobie pooglądajcie. A wracając na chwilę do jury. Umiejętność doboru prac do ogłoszonych kategorii, ew, odrzucenie prac nie związanych tematycznie z konkursem w ogóle to sztuka. Ostatnie BZWBK pokazało, jak śmiesznym może być werdykt w określonej kategorii (zdjęcie matki karmiącej na sali). Mam wrażenie, że umieszczenie zwycięskiego reportażu w jakiejś innej sekcji pomogłoby w odbiorze. Mnie na pewno.

Pytanie tytułowe jest jak najbardziej zasadne. Uważam, że konkurs nie promuje dobrej fotografii, a Wielki jak zrozumiałem przed momentem odnosi się chyba jedynie do ilości zgłoszonych prac. Patrząc na skład jury jest mi smutno, bo ewidentnie rozjeżdżają się moje wizje fotografii od wizji tych obecnie dość głośnych nazwisk. Ech…

 

36 komentarzy
  • Michal

    Cóż…

    Szczerze mówiąc dawno nie zaliczyłem takiego WTF-a jak po zobaczeniu wyników. W całym zestawie spodobało mi się jedno (JEDNO!!) zdjęcie – to z żabą. Całą reszte autorzy powinni skasować jeszcze w aparacie.

  • M

    Trochę przesadzacie chyba, większość zdjęć nagrodzonych/wyróżnionych w kategoriach „pojedynczych” jest moim zdaniem dobra.
    Co innego fotoreportaż… Chociaż aż tak ostry przy ocenie zwycięzcy bym nie był, zdjęcia są przyzwoite (może nawet więcej), problem tylko – jak napisał Iczek – czy to rzeczywiście fotoreportaż, bo chyba się zgodzę że to nie jest żadna opowieść, po prostu zestaw zdjęć.
    Natomiast zupełne nieporozumienie to te dwa wyróżnienia w fotoreportażu. Tutaj pełna zgoda z opinią powyżej mojej.

  • jarek

    Porównanie z Magnum i Aperture lekko nietrafione, bo Wielki Konkurs to przecież komercyjna inicjatywa skierowana do fotoamatorów, czytelników miesięcznika. Tegoroczne wyniki to powiew świeżego powietrza. Tutaj oczywiście nie ma zdjęć wybitnych, ale nie ma też w końcu tych wszystkich oklapanych i wycezylowanych do ostatniego piksela zdjęć a’la NG. Nie nudziłem się przewijając galerię, a to dużo. Materiał ze stewardesami, jak najbardziej zasluguje na wyróżnienie w konkursie fotografii amatorskiej. Zresztą ten materiał jest dla mnie podejrzany, bo poziom edycji zestawu znacznie przewyższa poziom fotograficzny poszczególnych zdjęć. Mimo to, bardzo dobrze to się ogląda.

  • iczek

    Jarek… rośnie Twoja tolerancja wraz z wiekiem zauważam. Być może słowo „amatorska” ma uzasadnić Twoim zdaniem wszystko, ale moim zdaniem nie uzasadnia niczego. Pisząc o Magnum jasno powiedziałem, że mam na myśli pewną markę renomę organizatora, a nie to kto jest czytelnikiem NG Polska. Zresztą fotki Magnum oglądają tez amatorzy :)
    Robiąc konkurs pod swoim nazwiskiem wolałbym jednak widzieć tam fotografie, która jako organizator uznaję za dzieła wybitne, bez względu na fakt, że robił je Orłowski, Biegaj czy Bresson :) (ale grono!). Moim zdaniem to nie są prace, które „brand” NG powinien brać pod swoje skrzydła. Ale to oczywiście tylko moje złośliwe zdanie. Członkowie jury biorą nagrodzone prace na swoje bary.
    Męczy mnie ta maniera uzasadniania wszystkiego amatorskością… Jak coś jest słabe to pochylmy głowy i nie narzekajmy, bo to amatorskie.
    Przypominam, ze w Polsce jest około 35mln amatorów fotografii… ;) Każdy ma aparat.
    Amatorskość już dawno przestała mieć te same konotacje, co 15 lat temu.

  • samson

    Jak dla mnie TT robi wszystko żeby jego autorytet (przynajmniej w moich oczach) sięgnął bruku. Ciekawe w jakich górnolotnych słowach opisze wybranie właśnie tego fotoreportażu, bo rozumiem że jako przewodniczący jury miał coś do powiedzenia. Co do amatorskości…czy Mikołaj Nowacki jest amatorem?? z tego co wiem należy do VII mentor czyli idzie utartą przez Nabrdalika ścieżka. Co więcej idąc za wywiadem którego kiedyś udzielił współpracuje z NG i New York Times

  • iczek

    No tak…. nazwiskami nie ma co jechać, bo amator amatorowi i zawodowiec zawodowcowi nie równy, ale jeśli w gronie amatorów fotografii umieszczamy np, Sebastiana Dziekońskiego, członka ZPAF (kat. Ludzie, wyróżnienie) – to o amatorce w kontekście słów Jarka ciężko mówić :)
    Akurat zdjęcie superaste zrobił – gratuluje :)

  • jarek

    Pisząc o amatorach miałem zupełnie co innego na myśli. Amator, czyli na przykład kandydatka na stewardesse, operuje w świecie, posługuję się językiem i używa środków kandydatki na stewardessę, a nie fotografa National Geographic. Z punktu widzenia stewardessy, najciekawsze dla postronnego odbiorcy jest właśnie jej praca, a nie reporterskie wprawki na ulicach Kalkuty. To jest obszar do którego dostępu nie dostanie najlepszy fotoreporter świata. Wolę sprawnie złożony cykl z kursu Ryanaira zrobiony z poziomu insidera, niż perfekcyjny techniczne, ale powierzchowny materiał udający fotografie NG zrobiony podczas tygodniowej wycieczki do Indii. Strasznie bawi mnie ten fotograficzny butthurt kolgów ze słowem „Photography” w tytule swojego fanpage’a. Przecież to tylko jeden z wielu konkursów :-)

  • K

    Co do „wielkiego” konkursu – słowa krytyki należą się MZ głównie jury, a nie autorom zdjęć, bo oni je tam tylko w dobrej wierze wysłali. Regulamin nic nie wspomina o tym, iż jest to konkurs skierowany tylko do osób niezawodowo kochających fotografię :)

    „3. UCZESTNICY
    3.1 Uczestnikiem Konkursu może być każda osoba fizyczna będąca obywatelem Rzeczypospolitej Polskiej, posiadająca pełną lub ograniczoną zdolność do czynności prawnych. Osoby, które posiadają ograniczoną zdolność do czynności prawnych, w tym osoby, które ukończyły 13 lat, a nie ukończyły lat 18, mogą wziąć udział w Konkursie za pisemną zgodą przedstawiciela ustawowego lub opiekuna prawnego. Osoby, które zgłosiły swój udział w Konkursie na zasadach określonych w niniejszym Regulaminie, zwane są w niniejszym regulaminie „Uczestnikami” lub „Uczestnikami Konkursu”.
    3.2 Zgoda przedstawiciela ustawowego lub opiekuna prawnego, o której mowa w pkt 3.1 powyżej, w przypadku Uczestników posiadających ograniczoną zdolność do czynności prawnych, powinna obejmować również zgodę na postanowienia niniejszego Regulaminu, w tym w szczególności na przetwarzanie danych osobowych Uczestnika oraz warunki licencji na korzystanie przez Organizatora ze zdjęć nadesłanych przez Uczestników.
    3.3 W Konkursie nie mogą brać udziału pracownicy i przedstawiciele Organizatora oraz innych podmiotów biorących bezpośredni udział w przygotowaniu i prowadzeniu Konkursu, w tym członkowie Jury, oraz członkowie ich rodzin i osoby im najbliższe.
    3.4 Uczestnicy, którzy nie spełnią któregokolwiek z wymogów określonych w niniejszym Regulaminie lub podadzą nieprawdziwe informacje, zostaną automatycznie zdyskwalifikowani.”

    Być może chcieli uciec od metki faworyzowania egzotyki, ale to jednak niewiele tłumaczy… Zwłaszcza po wywiadzie z pewnym autorem-jurorem i jego słynnym zdaniem-narzekaniem „odebrano mi zawód” ;)

  • iczek

    Jarek… ten materiał o Stewardesach możesz zawsze wrzucić w przepastną szufladę „wy nie rozumiecie zalet tego, ja rozumiem”. Argumenty Adriana z podanego przez Ciebie linka są naprawdę mało mnie przekonywające. Bo idąc tym śladem… powinieneś w pierwszym rzędzie być admiratorem, wręcz Ambasadorem ! zjawiska Instagram, bo tam 90% zdjęć to zdjęcia realne, prawdziwe, tu i teraz.
    Najczęściej prawdziwego żarcia w McDonalds rozgrzebanego lub spalonej potrawki. To SĄ zdjęcia prawdziwe. Więc nagradzajmy je!???? Absurd. Takie rozumowanie, które oddaje uznanie komuś, bo wyciągnął komórkę by zrobić fotki ze szkolenia tylko dlatego że to temat unikatowy to jest zapędzenie fotografii dokładnie w kozi róg cykania fotek naokoło głowy. Za pomocą Googleglass.

    Bez sensu dla mnie. Nie wiem czemu Ty idziesz tą drogą…skoro sam piętnujesz podobne zachowania gdzie indziej. Kwestia edycji tego materiału to już kompletnie Cie nie rozumiem… a jakaż tam jest edycja. Nogi pod stołem w ławkach szkolnych i fotka ze schodów w rękawie do samolotu… plissss. I żeby nie bylo. Nie mam nic do autorki…!

  • jarek

    Iczek, jak zwykle nie odnosisz sie do sedna i przeinaczasz czyjeś słowa, ale się do tego przyzwyczaiłem. Hamburgera widział każdy, zamknięty kurs organizowany przez linię lotniczą garstka. Instagram to rzeka wolnych elektronów, tutaj ktoś wykonał pracę edycyjną, a to jest istota pracy nad fotografią dokumentalną w jakiejkolwiek odmianie.

    Zresztą nieważne, czas leczy rany, ten butthurt zapewne też w końcu minie.

    Ciekawi mnie za to jedna rzecz. A propos tej amatorskości. Czy to normalne, że w konkursie nagradzany jest fotograf z programu mentorskiego prowadzenego przez jednego z jurorów?

  • iczek

    Jarek… edukacyjnego..? Wolne żarty. A czego Ty sie nauczyłeś z tego materiału o stewardesach… plissss?! Z każdego swojego szkolenia z Excel zrobisz to samo i to będzie edukacyjne? Kompletnie nie rozumiem Twojego stanowiska, ale całe szczęście… coś się dzieje :)
    A co do Nabrdalika i nagrody dla kolegi z VII…. nie wypowiadam się, bo może akurat się wstrzymał od głosu… może nie znają się… ?
    Ufam w obiektywność w takich momentach.//

  • jarek

    I znowu. Skąd tyś wytrzasnął słowo „edukacyjne”? :-) Matko jedna, to nie jest Nagroda Nobla z fotografii ;-)

    A jeśli chodzi o koligacje. W takiej sytuacji obiektywność jest tak oczywista jak obiektywizm w fotografii. No chyba, że bardzo mocno zamkniesz oczy, gdy na ekranie pojawi się zdjęcie twojego podopiecznego :-)

  • iczek

    Co do „edukacyjna” sorry… fakt… mea culpa… źle sczytałem post :) Napisałeś „edycyjna”. Ale i tak ciesz się, że Cie nie wywaliłem „ze studia” jak Wildstein swoich rozmówców :)
    Znaczy oni sami wyszli… :)
    A co do zamykania oczu… no nie wiem… ten juror ostatnio promuje takie ciemne obrazki, które mi się nie podobają od lat – może zamknął szczelnie oczy :)

  • Adam

    Ale chwila, przecież zdjęcia prezentowane są anonimowo, to później odkrywa się nazwiska autorów. Można gdybać czy Panowie z jury kojarzyli pracę bo ją wcześniej widzieli, czy to było coś nowego na tyle, że nie skojarzyli. Nie nam to chyba oceniać. Chyba że źle to oceniam ;)

  • samson

    Co do wzajemnego oceniania zdjęć kolegów przez kolegów to pewnie w każdym liczącym się konkursie w Polsce znaleźlibyśmy podobne przykłady jak chociażby ostatnie GPP, Milach- juror ocenia Rayass (koleżanke ze Sputnika). To środowisko jest w Polsce małe i ludzie się znają i znają swoje materiały. Pozostaje, jak pisał Iczek wierzyć że w takich przypadkach potrafią zachować się przyzwoicie.

    Grand-Prix.
    Tomaszewski na warsztatach uczy jak ważna jest wieloplanowość w fotografii dokumentalnej/reportażowej. To jak oko podróżuje po kadrze doznając prawdziwej uczty. W zwycieskim materiale są zdjęcia głównie jednoplanowe (chyba że budynki uznamy za bohatera to dwuplanowe). Więc jak się ma jedno do drugiego??

    Miejsce drugie:
    Pojawiają się argumenty że materiał jest dobry bo zrobiony z pozycji insidera. Poza tym jest też ciekawy bo dotąd nie pokazywany. Ale czy to wystarcza?? Czego dowiadujemy się ze zdjęć?? Że siedzą, mają zmęczone nogi, czytają książki, piją szampana. Równie dobrze mógłby to być materiał o hostessach z targów lotniczych. Zupełnie czego innego dowiadujemy się z opisu..,.”Aby zostać stewardesą, trzeba po obleganych przez dziewczęta wstępnych eliminacjach przejść sześciotygodniowy kurs szkoleniowy. Pożary, pierwsza pomoc, procedury bezpieczeństwa, angielski, psychologia, ratowanie rozbitków z wody.”

    Czy „cyganie” byłyby tak mistrzowskim materiałem gdyby je zrobił przeciętny Rom zamiast TT?? Jest świetny bo NG wysłało wybitnego fotografa, dało mu kasę i czas aby stał się takim insiderem.

    Ciekawa sprawa…Tomaszewski lamentuje w prasie o „skradzionym zawodzie”, po czym nagradza takiego „złodzieja” w podobno prestiżowym konkursie :):)

  • Monia

    Kolejny raz wygrała osoba która uczyla się u Tomaszewskiego ! czy to przypadek…?
    Jednym słowem
    ” zapisz się na kurs do Pana T ” … to może wygrasz następny raz :)
    Wśród tylu zdjęć po raz kolejny ten sam numer…

    Wyróżnienie nie wiem czy miało być żartem z widza, czy umyślnie zamieszczono taki kicz aby konkurs nabrał rozgłosu.
    Coś mi się wydaje że to drugie, bo poprostu nie wierze ,że ktokolwiek mógł te zdjęcia wybrać ze względu na chociażby przekaz !.

    cóż wygląda na to że WIELKI konkurs okazał się WIELKĄ klapą i rozczarowaniem.

  • samson

    komentarz tzw. eksperta z gazeta.pl. Tym razem w tej roli pan Dominik Tomaszczuk:

    „Autorzy większości pozostałych zdjęć nie odkrywają przed jury swojego potencjału – pokazują, że umieją ładnie skomponować kadr i wcisnąć spust migawki. Autorka cyklu o stewardesach pokazuje coś zupełnie innego, moim zdaniem dużo cenniejszego. Pokazuje, że techniki fotograficznej nie opanowała w niemal żadnym stopniu, ale jej zdjęcia świadczą o tym, że drzemie w niej ogromny potencjał, że jeszcze nie doszła do ściany.”

  • Jam

    W następnym konkursie zrobię zdjęcie swoich nóg w czarnobiałym kolorze i umieszcze w tym konkursie…. i zobaczymy czy wygram…

  • shaka

    A ja powiem Wam wprost: poziom tego konkursu to totalna żenada. Fotografie na takim poziomie (prócz kilku) robi mój 8 letni syn telefonem komórkowym. O przepraszam, robi lepsze ujęcia, ma to cos, potrafi zdjęcie przyzwoicie skadrować, czego zabrakło w większości nagrodzonych prac. Odpowiedzcie sobie na pytanie: czy chcielibyście którąkolwiek z nagrodzonych prac zawiesić na ścianie w domu? Ja absolutnie nie. Fotografia ma wciągać widza, prowokować do zatrzymania się na chwilę, do zachwytu, zamyślenia się. Tutaj tego kompletnie nie widać. Powiew świeżości? Sorry, ale zniechęcanie 37tyś uczestników do fotografii kosztem powiewu świeżości to nieporozumienie! Skoro nagrodzone fotografie były najlepszymi z 37tyś, to jak musiałyby wyglądać pozostałe? 37tyś pozostałych uczestników zapewne zastanawia się dziś o co chodzi w tej fotografii, czym charakteryzuje się dobre ujęcie, na czym polega artyzm ujęcia? I odpowiedzi z pewnością nie znajdą! Być może powstanie nowy nurt w polskiej fotografii „bylejakość”, bo w Polsce każdy może zotać artystą, wystarczy komórką pstryknąć pod biurkiem majteczki w kropeczki – koleżanki z klasy i będzie materiał na okładkę polskiego wydania NG. Nie tolerujmy bylejakości, w koncu Polacy wygrywają prestiżowe konkursy międzynarodowe, tyle, że tam w jury nie zasiadają „artyści” celebryci tylko profesjonaliści. Tyle w temacie.

  • kolouker

    Może TT ma ze zdjęciami jak inż. Mamoń z muzyką? Podobają mu się tylko te zdjęcia, które już kiedyś widział :)

    Strasznie to przykre, że zwycięskie zdjęcia mają się nijak do tez TT o dobrej fotografii.

  • Monia

    shaka – troche przesadzasz – kilka zdjęć jest dobrych, zarówno pod względem technicznym co dla mnie w konkursie fotograficznym ma znaczenie.( ale też pod względem tematyki)
    Więc bez przesady z tym fatalnym poziomem.Jestem pewna że takich zdjęć było dużo więcej ale nie wygrały.

    Jednak po raz kolejny widzimy powiązania laureatów z jury,bo jeśli ktoś się uczy u TT to można podejrzewać że rozpozna zdjęcia swojego ucznia. W zeszłym roku było podobnie. Nie wiadomo również czy T nie widział ich wcześniej,a nawet jeśli to bardzo łatwo jest rozpoznać pewien kunszt i sposób patrzenia wyuczony u tego Pana.
    Jeśli to jest WIELKI konkurs to powinno się poprosić o pomoc kogoś kto takowych kursów nie prowadzi.

    Zdjęcie „stewardes” to kojelny dramat. Jest to konkurs fotograficzny i bądź co bądź powinno trzymać poziom.
    Konkurs fotograficzny takiego magazynu jednak zobowiązuje …
    chodź od tego roku zaczynam w to wątpić.

  • A.Mason

    E tam, nie wiem czy gdziekolwiek indziej, ale w regulaminie nie określono celu konkursu. Zarysowano ledwie kryteria oceny. I chyba na tym należałoby zakończyć tę dyskusję, bo nie wiem skąd u Was takie poważanie dla NG jako mecenasa/promotora sztuki fotograficznej? Jakoś mnie się tak roi, że to nie pierwszy konkurs tego czasopisma, w którym wygrywają zdjęcia bardzo mocno dyskusyjne…

  • Olga

    Nie mozna oprzeć się wrażeniu, że koneksje w jury WKF odgywają jednak znaczną role. „Stewardesy” – nie wiem czy śmiać się…. czy płakać .

  • maciek h.

    zdecydowanie płakać. nie tylko ze stewardes.
    prawdę mówiąc, mimo że lubię czytać te wszystkie komentarze pod postami na tym blogu, to akurat ten post jest dla mnie bezdyskusyjny. sorry Jarek :)
    od dawna mam dystans do konkursów foto – niestety większość ma podobny poziom. to pewnie efekt złożenia dwóch czynników – tego że wszyscy mają teraz telefony (w komórkach) oraz tego, że każdy chce być chwalony (przepraszam – lajkowany) za swoje dzieła. wczoraj jednak nie zdzierżyłem i wylałem z siebie niemal identyczny post na swoim blogu do powyższego.
    jak dla mnie to po prostu siara. na dodatek taka, która się lubi mnożyć i rozpleniać.

  • shaka

    Monia, nie napisałem, że wszystkie, kilka również mi się podoba ale czy określiłbym jako dobre? Raczej nie, raczej jako interesujące. Lubię zdjęcia w które mogę wpatrywać się godzinami, lubię się nimi zachwycać. Przy większości tych z WKF nie zatrzymałbym się nawet na moment, nawet przy zdehłej żabie, która się komuś tu spodobała (nekrofita?) ;-)

  • samek

    Dla mnie ciekawa jest w tym wpisie ilość komentarzy. Zależność pewnych tematów od ilości komentujących (i ich stylu) jest zjawiskiem do zastanowienia.

  • Milosz W

    jak dla mnie to wyniki sa mocno niezrozumiale, ale podobne wrazenia mam przy wiekszosci wspolczesnych konkursow foto. Choc chyba tutaj bardziej. Grandprix jest rzeczywiscie o niczym, stewardess i „gier wojennych” tez nic nie tlumaczy. Jesli wspolczesna fotografia ma zmierzac w tym kierunku, to zaczynam przymierzac sie do szydelkowania.

  • adamix

    się wcale nie znacie ! i nie wiecie jak było . A było to tak że jury obradowało nad zdjęciami dni parę. Obradowało , spierało , argumentowało aż w końcu dnia sądnego wybrało te najlepsze i zapierające dech w piersi oglądającego . Ale że już byli ( ci jury ) bardzo tym wszystkim zmęczeni to wyjechali gdzieś na kraniec świata odpocząć . No i teraz są dwie wersję . Pierwsza mówi o tym że następnego dnia jedna ze sprzątaczek podmieniła pliki mszcząc się w ten sposób za to że jej siostrzeniec nie dostał się kiedyś do Big Brothera . Druga zaś że to hakerzy zaprzyjaźnieni z portalem fotka.pl . Tak właśnie było !

Komentowanie zamknięte.