Artysta li fotograf

150 150 FotoPropaganda

Nie może być tak, że nie boli. Aby poczuć i zapamiętać, należy trochę poczuć. A że jakoś nie stwierdziłem w sieci obecności jakiejś relacji poza słitfociami towarzyskimi więc wysilę się na kilka słów o wystawie Piotra Połoczańskiego w Nowym Porcie.

Pisałem o Piotrze jakiś czas temu i może delikatnie poczułem satysfakcję, że wkrótce po tym materiale Piotr jednak zrealizował pierwszą wystawę. Cieszę się ogromnie i od razu na początku napiszę wszystko to, co jest oczywiste, aby potem przejść do konkretów :)

Oczywiste jest, że Piotr jest obecnie fejsem, twarzą czy jak tam napisać dobrym duchem dzielnicy Nowy Port – to oczywiste.

Oczywistym jest, że dokumentacja fotograficzna zrobiona przez Piotra na przestrzeni ostatnich lat jest skarbnicą wiedzy o tym rejonie Gdańska i jestem w 100% przekonany, że za lat 50-100 stanie się elementem stałym Muzeum Historycznego. Nie mam żadnej wątpliwości i to jest oczywiste.

Oczywistym w końcu jest fakt, że organizując wystawę fotograficzną z takim rozmachem i po tylu latach utyskiwań to na siebie, to na wszystkich wokoło, Piotr przekroczył pewną granicę bycia outsiderem i „cichym utrwalaczem” widoków z Portu.

Oczywistym w końcu jest też to, że Piotr jest osoba publiczną nie tylko z racji swojej działalności foto, ale również dość rozbudowanego pro-społecznego charakteru swej osobowości. Można by rzec, nie urażając Piotra, że jest takim lokalnym celebrytą fejsbukowym. Obecnym 24h/dobę w sieci komentując wiele i przez wielu będącym czytanym.

Tyle oczywistości. A teraz Piotr pozwolisz, klika słów krytyki. Przypominam, że krytyką nie ma wyłącznie pejoratywnego wydźwięku :)

Wernisaż wystawy zgromadził chyba najwięcej ludzi, jakich udało mi się zobaczyć w ostatnich latach na jakiejkolwiek (!!!) imprezie kulturalnej połączonej ze sztukami wizualnymi w Gdańsku i nie tylko! Tłumy w niemałej sali Łaźni Drugiej. Gratuluję, tego naprawdę nie można niepozazdrościć, bo będąc na wystawie członków ZPAF (wystawa AKT POLSKI sprzed kilku tygodni), organizatorzy mogli jedynie pomarzyć o takiej frekwencji. Swoją drogą, w tłumie ludzi w Nowym Porcie, z trudnością odnajdywałem kogokolwiek z gdańskiego ZPAF… czyż to nie znamienne!? Nie ma naszych, nie idziemy – można by rzec :) A może (będąc złośliwym) to kwestia tematyki :)

Dobór zdjęć jest sprawą kuratora, w tym wypadku mam jednak wrażenie, że moje oczekiwania rozminęły się z pomysłem na wystawę i sposób opowiedzenia przez kuratora tego, co Piotr robi. Kompletnie do mnie nie gadało ułożenie zdjęć ani ich dobór, a znam zdecydowanie więcej zdjęć Piotra i wybrałbym zupełnie inne. Naturalnie, właśnie dlatego nikt mnie nigdy kuratorem nie zrobi, bo obronić mi swoje wybory byłoby trudno. W każdym razie, odnoszę wrażenie, że wystawa nie przygniotła tych, którzy mogli nie znać Twoich prac – o ile przy sposobie w jaki prezentujesz swoje foty w sieci w ogóle ktoś taki jest?:) Wrzucasz ich dużo i często. Tak czy siak… nie wiem jakim kluczem kierowałeś się w dyskusji z kuratorem i czy przekonywałeś go do swoich racji, bo mam wrażenie, że nie płynie to jakoś. Zdjęcia bardzo dobre, z charakteru bliższe fotografii ulicznej, kontrastowały z ewidentnie dobranymi pod miejscowego odbiorce portretami niekoniecznie wybitnymi. A te dobre portrety wrzucono na skraj. Czasami warto poświęcić coś na rzecz dobrze ułożonych relacji między zdjęciami i ich doborem. Całość rozpłynęła się trochę i może stąd to wrażenie.

Formaty. Nie wiem czemu postanowiłeś ograniczyć ilość zdjęć kierując się ich rozmiarem na ścianie. Przestrzeń Ł2 jest tak duża, że powieszenie formatów o połowę mniejszych spokojnie zadowoliłoby mnie jako odbiorcę. Zwracam uwagę, że robisz fotki nie kreacyjne, które często epatują skalą w formie podania, mniej treścią, ale trwasz w klasycznym reportażu, a on nie wymaga obfitości centymetrów podania. Chyba już ktoś kiedyś napisał, że 40-60cm dłuższy bok to rozmiar klasyczny  i w pełni akceptowalny. No i zmieściłbyś więcej zdjęć. Otworzyłbyś drzwi do lepszego podzielnia tematycznego i stylistycznego sowich prac. Jeśli to, co napisze teraz jest nieprawdziwe, to z góry przepraszam, ale mam wrażenie, że wpadłeś w pułapkę: „O rany! Ile mam miejsca. Zrobię wreszcie wielkie wydruki swoich prac – urrraaaa!” :)

Pytanie techniczne… czemu cześć zdjęć nie miała czarnej ramki? Boże, jak mnie to wnerwiało, że człowiek tak dbający o detale, nie postarał się wydrukować wszystkiego w ten sam sposób! Wrrrr!

Jest tam takie zdjęcie, na którym jest człowiek zapisujący kartkę papieru, czy zeszyt. Z pamięci piszę. Światło wpada przez okno z prawej i oświetla bocznie tego człowieka. Skupiam się na nim. I gdyby nie fakt, że uparcie sobie analizowałem wszystkie Twoje kadry, zapewne w życiu bym nie zauważył (jak nie widziały tego dwie inne pytane przeze mnie osoby), że tematem tego zdjęcia był pies leżący na wersalce, który został w procesie edycji foty całkowicie zlany z tłem. Nie wysłoniłeś go. A to on robił to zdjęcie, ten pies gapiący się prosto w twój obiektyw. I tutaj zapaliła mi się lampa. Kolor ciemniowy. Ale nie oliwkowa. W którą stronę Piotr podążasz…? Bo mam wrażenie, że starasz się ogarnąć wiele wątków stylistycznych. Wiem, że możesz mi odpisać, że robisz to, co czujesz. Niemniej dobrze jest mieć swój „styl”, swoją charakterologiczną nutkę. Ja niestety tak odbieram. Po stylach. Łatwiej mi jest klasyfikować fotografów w ten sposób. Straszne, wiem!

Jeśli cytować słowa materiału towarzyszącego wystawie, to napisano o Tobie: „(…) Artystę fascynuje dzielnica, jednak najważniejsze jest dla niego spotkanie z…(…)”.

Podkreślmy: Artystę.

A to już sytuuje Cię w innym miejscu niż pisałem na wstępie :)

Gratuluje serdecznie Piotr. Kawał dobrej roboty. Trzymam kciuki za dalsze cykanie i nie obsiadaj laurów, jak gołębie dachy. Czyń swoje. Cieszy mnie frekwencja, bo budujesz pewien kulturowy łącznik między nierzeczywistością sieci a swoimi pracami. Fajnie.

2 komentarze

Komentowanie zamknięte.