Akt…polski?

150 150 FotoPropaganda

To był piękny dzień. Ciepło. Popołudniu chmurnie i deszczowo. W sumie, to w takie pozytywne dni brakuje tylko… ładnej kobity? :) A ponieważ człek już w wieku takim, że ino popatrzeć wkrótce pozostanie więc zacząłem ćwiczyć patrzenie. Patrzenie na kobiety. Nagie. W tym celu udałem się do Muzeum Narodowego w Gdańsku na wernisaż wystawy pt.: „Akt w polskiej fotografii„. Na prawdę pozytywnie podszedłem do wystawy, ale miałem ze sobą podszept. Podszept Nieseksualnego Partnera (NP). I aby nie wyjść znowu na malkontenta, oddam mu głos.

– Ty, zobacz to są wydruki!- Zdziwienie malujące się na twarzy NP było wymowne. Kiedy powtórzył to trzeci raz, potwierdziłem. Tak jak z małymi dziećmi, nie potwierdzisz, to będą powtarzać zdanie do skutku. Muszą dostać potwierdzenie. – No jak to możliwe, przecież jesteśmy w Muzeum Narodowym! – Dziwował się temu wybitnie, a ja w sumie z oczami wlepionymi w krągłe pośladki na jednym ze zdjęć Tadeusza Rolke (!) jakoś nie zwracałem za nadto uwagi na podnoszoną kwestię.

Do czasu. Gdy przy kolejnych 40 zdjęciach nadal widziałem wydruki na jakiejś satynie za szybą antyrefleksyjną, która odbierała jakikolwiek detal zdjęciom, zacząłem się zastanawiać czego powinienem oczekiwać od wystaw organizowanych przez Muzeum Narodowe?

Idąc do jednej z najpoważniejszych instytucji kultury w państwie, spodziewać się powinienem Everestu jakości i głębin zaangażowania w wystawę. Czyli, mam tutaj zobaczyć wszystko co NAJLEPSZE w polskiej fotografii aktu podane w sposób nienaganny, idealny – jak przystało na taką renomę nazwy instytucji kultury.

– No nie mogę! Wydruki! Zestaw wydruków! Taką wystawę to i ja mogę zrobić, poproszę autorów o skany (w domyśle ściągnę z Internetu), zrobię druk w domu i powieszę w Narodowym! – oburzenie mojego Partnera sięgało sufitu przestrzennych sal Zielonej Bramy w Gdańsku. – Jaki to ma sens!?

Zdjęcia pokazane na wystawie pochodzą z kolekcji Jerzego Piątka… ale co to znaczy z kolekcji? Czy Jerzy Piątek kolekcjonuje wydruki z drukarki, czy fotografię w oryginale? Trochę mi coś zgrzyta, bo jeśli to są zdjęcia z kolekcji p. Jerzego, to czy winno się to nazywać jak zostało nazwane..? Polski Akt? A gdzie prace młodych twórców – cały zakres młodych fotografów? Postanowiłem posłuchać najpierw, co organizator wystawy ma do powiedzenia…

– (…) Zdjęcia poszukiwałem w różnych katalogach.. (…)… nie jestem kuratorem .. (…)… (…) to przekrój fotografii…(…)

Trochę jestem zdziwiony. To jakiż sens ma robienie albumu (ma powstać album 400 stron z polskim aktem), gdzie nie ma pracy kuratorskiej ludzi wykształconych do opisywania właśnie takich przekrojowych zbiorów!? Czy takie działania nie powinny być (a może są!?) statutowym działaniem ZPAF, którego przedstawiciele kręcili się po wystawie dość szeroką ławą. Dla mnie, to właśnie ZPAF powinien wydać taki album i zorganizować taką wystawę. Tymczasem nie zauważyłem nawet logo ZPAF jako sponsora. A może ma swój udział? Coś wiecie?

– I jak oceniasz jakoś fotografii? – Wnerwiony już NP nalegał na interakcję z Jego oburzeniem. – No i co!? Przecież połowa z tych zdjęć wygląda jak fotografie z plenerów fotograficznych na zasadzie „postrzelajmy sobie gołe babki”!

W sumie to trudno się czasami nie zgodzić. Ale w końcu, starałem się łagodzić napięcie NP, to są też akty, takie też robiono. Nie wszyscy nazywają się Wantuch. Nie docierało. Partner całkowicie zanegował sens robienia takiej wystawy, zmasakrował jej techniczne walory, by na końcu wyjąć iPhona i zrobić (całkiem udane!) zdjęcie Ratusza Głównego Miasta z „niebanalnej perspektywy” na pół otwartego okna galerii. Na marginesie dodam, że nie było na wystawie żadnego zdjęcia robionego iPhonem, a spokojnie spełniałoby niejedno wszelkie wymagania techniczne. Powiem więcej, byłoby lepsze technicznie  od większości prezentowanych!

A ja? A ja uważam, że:

  • ściany, na których wisiały fotografie powinny być lepiej pomalowane i zamaskować należy wkręty w karton-gipsy, bo totalnie wiejsko to wygląda jak na Muzeum Narodowe..!
  • forma podania prac jest… słaba. Wyłącznie z szacunku dla dorobku pana Jerzego i chęci zrobienia tego, nie będę się pastwił…
  • jakość prac jest tak zróżnicowana jak środowisko fotografów… obok dzieł wiszą fotki, obok ideałów techniczno-kompozycyjnych (Wantuch) wiszą kicze niepoprawnie wydrukowane…
  • dobór autorów, nawet z mojej perspektywy jest totalnie przypadkowo-nieuporządkowany, to trzeba zrobić z jakąś metodologią, aby uznać za wydawnictwo warte wydania… a jeśli to ma być zawężone do kolekcji p. Jerzego, to trzeba to mocno podkreślać…

Generalnie, rozczarowan jestem. Ilość nagości wystarczy mi na rok :) Tej złej i tej fajnej. Myślę, że każdy winien sam ocenić. Wisi to do 15 września. Całe wakacje na golasy macie czas :)

 

3 komentarze

Komentowanie zamknięte.