Foto or not foto

150 150 FotoPropaganda

Czasami jest tak, że nasze filozofie życiowe, zasady, wydawałoby się trwałe aspekty życia padają tak szybko i gwałtownie jak wczorajszy deszcz w Gdańsku podczas nawałnicy czerwcowej. Od czasu do czasu przydało by się więc dokonać audytu swoich obecnych poglądów i zasad. To pomaga zmienić perspektywę.

Ja też kilka razy zmieniałem poglądy, zwłaszcza w obszarze fotografii. Ot, świat idzie naprzód więc nie wypada epatować wierzeniami średniowiecza. Oczywiście aby zachować pseudo hipsterski styl (ze mnie taki hipster jak z koziej…) warto pogadać o tym, jaki to zapach rolki filmu jest fajny o poranku, a puste kubeczki po rolce jak fajnie poustawiać na parapecie. Potem jednak przychodzi czas na „sprawdzam” i nagle okazuje się, że z fotografii zostało jedynie pisanie o niej, bo szuflady już przebrane, a nic innego nie powstaje.

Mam wrażenie, że jakiś czas temu wpadłem właśnie w takie sidła. Wczoraj z lekka otrzeźwiałem, a potrzebna mi była burza, która dosłownie i w przenośni mnie zmyła (poetycko byłoby: „oczyściła”).

Siedząc w samochodzie i starając się wyschnąć z hektolitrów wody zobaczyłem ładny kadr. Nie miałem aparatu i w sumie nawet nie pomyślałem o czym innym niż lustrzanka. Ot schemat: fotografia=aparat. I po dłuższej chwili rzut oka na schowek… dwa smartfony. Leżą. Oba mają więcej pikseli niż mój obecny cyfrowy głuptak. Audyt zasad trwał tyle, co tytuł słynnego albumu Dziworskiego.

Strzał i bam. Powyższa fota. Wiem. Spłaszczam strasznie powagę słów o poglądach, ale czy musimy być tacy nadęci nawet w kwestiach zasad i poglądów?

Czy trzymając się swoich zasad zrobiłbym to zdjęcie wielkim formatem z tylnego siedzenia Laguny?:) Cóż. Może i tak, tylko po co? Mi się podoba. I na dodatek, siedzące mi na ramieniu sumienie fotografa nie powie już: „piszesz, piszesz a zdjęć nie robisz”.

Dla zniesmaczonych, przypominam… to nie jest blog dla tych co robią wyłącznie na srebrze i to koniecznie kamerą 4×5. To jest o czymś więcej niż o medium, które nosicie w kieszeni lub na szyi. Polecam Wam audyt. Warto zadać sobie pytanie: „foto or not foto” :)

 

21 komentarzy
  • iczek

    Znudzenie natłokiem zdjęć mi nie grozi przez następne 5 lat :) Mam raczej olbrzymie łaknienie kadrowania :)
    Poza tym, nie mówię, że pstrykam non stop. Ot… jak jest oberwanie chmury… w Gdańsku wypada dwa razy na rok :)

  • PawelK

    Cieszy mnie osobiście Twoja refleksja i pokora, którą nie grzeszyłeś chyba nadto … Ważne pytania, które stawiasz tylko z pozoru szukaja skomplikowanych odpowiedzi. Fotografia ktorą prezentujesz, jej wymiar, zależy tylko od tego kto i dlaczego ją zrobił. Reszta jest milczeniem.
    pozdrawiam serdecznie Piotrze

  • PawelK

    To może jeszcze dodam słowo. Wydaje mi się, że dzis ta fotografia to jedna z zyliona robionych każdego dnia. Owsze podoba mi się, ale to za mało … Jeśli jednak okaże się, że podążysz tą drogą, za tą stylistyką, a będzie to ścieżka serca, a nie wszechobecnej mody … ta fotografia jako pierwsza z cyklu stanie się jedną z Twoich najważniejszych … i byc może, za 20 lat w Christie’s sprzedana zostanie za milion dolarów. Oczywiście ważne są jeszcze talent, wrażliwość, praca i dobro … ale Ty Piotrze to wszystko masz. pozdrawiam serdecznie z Poznania (mam nadzieje, ze nie przemawiała przez mnie pycha, wyraziłem tylko swoje zdanie) skromny fotograf ;)

  • jarek

    Wczoraj byłem na wystawie Wilczyka i Janickiej „Inne Miasto” w Zachęcie. Powiększenia tak na oko 120×100, co w tym cyklu ma znaczenie fundamentalne. I to nie chodzi nawet o to, że to LF, bo sam autor dość krytycznie wypowiada się o technicznej stronie tego medium. A jak twoja fotografia wyglądałaby na ścianie? W jakim formacie mógłbyś ją wydrukować? Pamiętasz jak na knajpianej wystawie w ś.p. Puerto uznałeś odbitki 30×40 za zbyt małe jak na czarno-białą fotografię? Fotografia 700 px na dłuższym boku wrzucona do internetu to taka chińska zupka z torebki – coś tam widać, coś tam Ci ludzie napiszą, ale ani to smaczne, ani zdrowe, ani pożywne.

  • iczek

    Jarek – w Twoim wywodzie jest jeden, ale FUNDAMENTALNY błąd. Zakładasz, że ja zamierzam to wystawić!? :) A kto Ci to powiedział…?
    Fotografuję 25 lat. Nie zrobiłem ani jednej wystawy. I nie zamierzam. Ja fotografuje, bo lubię :) 99% wystaw odbywa się obecnie na świecie w formacie 700px :)
    A jak sam mi udowadniałeś… książka z instagramami czy polaroidami w rozmiarze 10x10cm jest wspaniała! Chcesz dowodu? Kup to: http://outofthephone.com/en/detail/downtown-limited-edition-02/

  • jarek

    Piotrze, chodzi mi to, że o narzędziu można rozmawiać tylko w kontekście docelowego formatu. Wielki format jako narzędzie do jpgów 700 px, to jak… No właśnie dalej już nie muszę nic pisać, Zgadzam się, że telefon w tym wypadku jest lepszy. Jednak taka decyzja, choć tania na wejściu, może się stać dość kosztowna emocjonalnie w dłuższej perspektywie. I nie mam tu na myśli wystaw, które być może zaczniesz wieszać na emeryturze :-)

  • barabarasz

    Od kilku miesięcy nie poznaję tego bloga. Mam wrażenie, że zupełnie kto inny go pisze. Nie wiem czy tak się zmieniłeś (chodzi mi zarówno o światopogląd jak i styl pisania), czy po prostu upchnąłeś go komuś i tylko czekać aż nasze skrzynki zasypie spam.

    @PawelK

    Żeby sprzedawać foty za milion, trzeba jednak mnóstwo wystaw nastukać, foty poupychać po najlepszych muzeach i przede wszystkim pstrykać z pełną świadomością, nad- i podświadomością. Ulewa w Gdańsku raczej nie przejdzie.

  • iczek

    No ale Jarek… Ty zakładasz, że ja dzisiaj, teraz mam rozpatrywać medium, którego używam do robienia zdjęć w kontekście być może, przyszłych, bliżej nie określonych w czasie działań wystawienniczych :)

    Wiesz… gdybym tak podchodził, to chyba nie zrobiłbym nigdy kolodionów, bo one akurat do wystaw się mało nadają, bo A4 i koniec :) Oczywiście abstrahując od mamutphoto w wydaniu niektórych kolegów z południa :)
    Nie szedłbym tą drogą… wolę chwytać chwilę. Co się będę zagłębiał w przyszłość. Tu i teraz :) Wiesz… taki wiek.

  • PawelK

    Robienie wystaw, nie stopi w opozycji do lubienia fotografii..??? Jesli masz ambicje i plany by fotografia wypełniała Twoje życie, wystawy są jednym z elementów, które pomagaja osiągnąć ten cel … Banalna prawda. A jeśli to tylko hobby … to co innego. Już kiedys Tobie napisałem, że masz wszelkie talenty, ale nie chesz, nie możesz (rozumiem to) przekroczyć czerwonej linii … To zawsze generować będzie w Tobie wewnętrzny konflikt …cóż

  • K

    Do Jarka:
    1. Od kiedy to rozmiar fotografii świadczy o jej formacie? Widziałeś może fotografie „powietrza” znad obozów zagłady autorstwa Janickiej? Duże i tradycyjne (analogowe). Ja na ich widok uśmiechnąłem się tylko, bo wg mnie (u)śmiechu warte, choć temat arcypoważny…
    2. Ile jest w Polsce galerii, w których można pokazać fotografie w rozmiarze 130x100cm, w liczbie dajmy na to 30-kilku? I co z nimi lub innymi dzieje się po wystawie takiej lub innej? Odznaczam oczywiście opcję posiadania znajomego w CSW Zamek Ujazdowski czy znajomej w Zachęcie ;)

  • A.Mason

    Oglądam zdjęcie Iczka, nawet je sobie zzoomowałem na ekranie komputera i wychodzi mi, że można by je wydrukować nawet wielkości billboardu i niewiele straciło by ono. Przecież rozmiar odbitki powinien zależeć od tego, co chcemy pokazać i z jakiej odległości ludzie mają to oglądać.

  • Adam

    „Przecież rozmiar odbitki powinien zależeć od tego, co chcemy pokazać i z jakiej odległości ludzie mają to oglądać.”
    Nie do końca się z tym zgadzam, czasem mimo rozmiaru przykładowo 3 metry na 1 metr fotorafia wisi tak, że można jej dotknąć nosem, bo istotne są na niej szczegóły wielkości 5 milimetrów. Może uda mi się to zilustrować za jakiś czas w Gdańsku.

  • iczek

    Pytanie brzmi Adam… czy wartością jest wtedy fotografia jako całość, czy jakiś detal widoczny w takim olbrzymim powiększeniu. Wchodzimy w strefę grafiki bardziej…

  • iczek

    *Mason – plik ma 1536×1536 pikseli, mogę z nim zrobić wszystko :) To tak na marginesie technikaliów :) Ale oczywiście Jarosław miał na myśli IDEE. Jedynie wódka pozwoli się dogadać :)

  • A.Mason

    Adamie, to miałem na myśli pisząc o odległości. Ludzie mają tendencję do wścibiania nosów nawet jeśli odbitki są formatu 10x15cm. Sam tak robiłem na wystawie Doisneau’a w Paryżu, gdzie odbitki były mniejsze lub w okolicy formatu A4.
    Z drugiej strony jeśli zdjęcie przy oglądaniu „nosem” jest nieczytelne, ludzie sami odchodzą kilka kroków od odbitki.

    Iczku, co do wódki, jestem jak najbardziej za. Robię zakusy na współorganizację tygodniowego pleneru FujiKlub.pl w Pradze pod koniec września lub pierwszej połowie października. Jest to plener otwarty dla wszystkich, więc jeśli chcielibyście się tam wybrać, nie będę miał nic przeciwko :)

Komentowanie zamknięte.