Tany, tany

150 150 FotoPropaganda

Niejako kontynuując moje poprzednie taneczne skojarzenia, chcę Wam przedstawić coś, co nie tylko wypełnia w 100% treść tematu jako takiego, ale jest po prostu dziełem sztuki! Cholernym dziełem sztuki!

Wiecie, ze Erwin należy do moich idoli. I niech sobie Gąsiorowski (najbardziej światłoczuły pośród fotografów) narzeka na moje, nasze polskie skłonności do narzekania i poszukiwania odniesień. W obliczy prac i pomysłów Erwina, po prostu siadam pod ścianą, lekko skulony w sobie i mówię sobie cicho z lewej strony półkuli mózgu do prawej – „motyla noga” :)
I gila mnie głęboko, jak mi ktoś serwuje wydumane teorie fotograficzne dotyczące tego czy model ma patrzeć w obiektyw czy nie – po prostu to jest estetyczną mega, hiper, fotograficzną bombą jądrową.

Taniec według Erwina Olafa – czyż nie trafiony w punkt!? W wcale nie ma tutaj ruchu. Bo czyż musi być ?:)

Ale gdyby komuś brakowało ruchu to: :)

5 komentarzy
  • Jacek Gąsiorowski

    Wywołany imiennie przez znakomitego portrercistę z Gdańska http://www.piotrbiegaj.com/sub.php?id_kategorii=3 skrzętnie notuje, co następuje:

    teoria o skundleniu Polaków poprzez bieg ich historii, rolę Vallenrodów, jaką im i sami sobie przypisali, jest socjologicznie i psychologicznie ugruntowana poprzez tłumy profesorów w należnych im profesjach, fotografia tylko soczewkuje te emocje

    pokazane w tym poście prace Erwina Olafa nareszcie przystają do jakości zdjęć prezentowanych przez wzmiankowanego Biegaja „Piotra” Iczka ;)

    ps. są w moim odczuciu przecudnym studium kochania, emocji i pracy ciałem za co Panom Erwinowi i odkrywcy tego materiału, Panu Piotrowi, serdecznie dziękujemy

    ps2. spróbuj Iczku zauważyć, że ktokolwiek z Tobie potomnych odważy się nazwać dobrym i zdolnym to natychmiast zostanie „oceniony” przez środowisko jako bufon, lanser i inne takie, więc bezpieczniejszą strategią jest ubolewać, że się nie jest tak dobrym jak Ci zachodni fotografowie (co nie jest prawdą)

    ps3. zauważ opisy not biograficznych w portfoliach zananych czy zawodowych fotografów, zawsze pisane są w trzeciej osobie tak jakby bolało i było wstyd napisać we własnym imieniu o sobie kilka pozytywnych zdań, to też o czymś świadczy, taka konstrukcja werbalna opisu przez kogoś (kto w domniemaniu jest jakimś autorytetem w branży), sylwetki danego twórcy dla podniesienia autorytetu opiniowanej postaci, takie listy referencyjne wysyłane w świat samemu sobie, śmieszne.

  • barabarasz

    Widzę, że zabolało. Moje niby wydumane teorie fotograficzne to elementarz. Jednak nawet na kwestie elementarne trzeba być otwartym. Brakuje Ci „Mistrza”, który by Cię poprowadził. Poklask tłumu bywa zwodniczy.

  • iczek

    Barabarasz – gdybym cie nie znał…. i tak przestalo mnie bolec 15 lat temu :) Pisz. Byle z sensem i bez zbytniej filozoficznej zadumy, bom ograniczony człek:)

Komentowanie zamknięte.