Django

150 150 FotoPropaganda

Dzisiaj pare słów o obrazie ruchomym. A właściwie o jednym obrazie ruchomym, który wczoraj widziałem. Moge powiedzieć trzy słowa, bo chyba na więcej nie posiadam kwalifikacji filmowych. Te trzy słowa to: Tarantino to geniusz!

Coś niesamowitego jest w sposobie patrzenia na materie obrazu, którą feruje Tarantino.  Z fotograficznego punktu widzenia jest on najlepszym portrecistą wśród filmowców. Wyszedłem z kina zauroczony, oniemiały, ale przy tym tak radosny jak szczygiełek. A hektolitry krwi ginęły gdzieś w tle, gdy roześmianą mordą zmagałem sie z mrozem -14 tego wieczora.

Marzy mi sie wyobraźnia choć w połowie tak bogata w gotowe kadry jak u tego reżysera. Pragnąłbym stosować wszystkie te zabiegi na widzu, które on z taką łatwością stosuje. To jest coś niebywałego!

Jeśli ktoś z Was nie był, namawiam. I to do kina. Nie na monitorze.  Django jest filmem genialnym dzięki Tarantino i Waltz’owi. Niesamowity duet.

Portretujmy tak, jak oni robią kino. Niesztampowo. Z zabawą tworzywem, ale z odpowiedzialnością.

4 komentarze

Komentowanie zamknięte.