Objawienie

150 150 FotoPropaganda

 

Fotografia to nie powielanie, ale objawienie

Trzeba przyznać, że te słowa pasują do fotografii Paolo jak żadne inne. A że moja kolekcja powiększyła się właśnie o mały retrospektywny album Paolo Roversi nie mogłem powstrzymać się, aby po raz enty nie napisać o nim. Co to dużo gadać o wzorze, odniesieniu, o Evereście klimatycznej fotografii z pogranicza portretu, fashion i aktu. I właśnie ten dobrze znany element jego zdjęć, ostatnio został zdyskredytowany przez jednego z moich znajomych.

– Po cholerę w tej fotografii mody te gołe cyce?! – spytał dość mocno poirytowany kartkując najlepsze zdjęcia Roversiego. Zachowywał się przy tym tak samo obrazoburczo, jak dla miłośnika motoryzacji zachowuje się klient oglądający Mercedesa  190E Cosworth i stwierdzający: jaki nieładny samochód…

Zdając sobie sprawę, że obecnie żadna prawie reklama i żadna fotografia fashion nie może obyć się bez gołych cycków (vide ostatnia przedświąteczna kampania dżinsów na witrynach sklepów jednej z sieciówek lub słynna reklama telefonów do płacenia jak kartą), zdałem sobie sprawę, że golizna faktycznie może denerwować.

Ale żeby nie dostrzec tej SUBTELNEJ różnicy między zdjęciami Roversi, a reklamami w gazetach?! To już szok dla mnie. Zwłaszcza, że nastawał kolega na Roversiego!

Zaparłem się i zaczęliśmy wertować sieć w poszukiwaniu jego zdaniem dobrych zdjęć, na których pokazana jest naga modelka i tych „złych”. Takie warsztaty z golasów w pierwszy dzień Świąt :) A co!

Zdjęcia kopiowaliśmy do 3 katalogów: masakra, standard i prestige (nie lubię nazywać katalogów z polskimi znakami więc dlatego prestige – tłumaczę się!). Katalog masakra zapełnił sie nam w jakieś 30 minut. Praktycznie mieliśmy poważny problem, aby znaleźć zdjęcia do ‚standardu’, bo jak już niby coś było, to okazywało się po krótkiej rozmowie, że to jednak zwykłe cycki. Roversiego nie ruszaliśmy. Łowiliśmy pośród fotografów modowych, znanych nazwisk z polskiego i zagranicznego światka. Tak dalece wyostrzyliśmy sobie szpadę selekcji, że do standardu ledwie trafił Testino, Webber czy Baily (ten akurat świetnie się tam nadaje). Nadal jednak, mój kolega nie mógł odnaleźć niczego co by uzasadniało te cycki w portrecie i fotografii. Kiedy odrzucił Newtona (on naprawdę jest laikiem) targnąwszy się na przeciągnięcie myszką jego zdjęć do katalogu ‚masakra’ – nie zdzierżyłem! Wywaliliśmy te foty na pulpit i po prawej stronie wrzuciłem dwa zdjęcia Roversiego:

– I co teraz? – zapytałem będąc przekonanym, że porównanie jest jak najbardziej zwycięskie dla Paolo.

– Eee… naprawdę nie rozumiem co Ty w tym widzisz.

No i wiecie co… ja naprawdę nie potrafiłem mu tego wyjaśnić. Jakoś inteligentnie przy użyciu kilku magicznych słów przedstawić czym to się różni. Nieudolny jednak jestem w tym gadaniu. Słów brakuje, bo opisanie czegoś, co czujemy podskórnie, co objawia się nam nie poprzez wiedzę, ale raczej przez swój klimat, swoje znaczenie możliwe do złapania jedynie gdzieś pomiędzy warstwa papieru a światłoczułym elementem na nim, to jest cholernie trudne.

Roversi nie fotografuje gołych kobiet. On fotografuje kobiety nagie.

A to jest zdecydowana różnica. Jak między krzesłem a stołem. I to i to ma cztery nogi, ale jakże inaczej się siedzi i do czego innego służą.

Warto czasami zrobić sobie takie trzy katalogi. Naprawdę warto. Może zawsze przyjść jakieś objawienie :)

 

PS

Polecam wszystkim jeszcze jeden album, który Miki w tym roku targał z bieguna dla mnie. „The Family of Man” – znacie i wiecie czym była dla fotografii humanistycznej i fotografii w ogóle ta wystawa z 1955 roku w MoMA w Nowym Jorku. Polecam Wam gorąco. Przedmowa Steichena, w której padają najcudowniejsze słowa o ludziach:

There is only one man in the world
and his name is All Men.
There is only one woman in the world
and her name is All Women.
There is only one child in the world
and the child’s name is All Children.

 

3 komentarze
  • Void

    Jako amator w tym drugim zdjęciu nie widze nic ciekawego poza prześwietlonymi gołymi cyckami, które na dodatek są dość mało kobiece.

  • Łukasz

    Choć nie zawsze mogę się zgodzić z Twoim zdaniem. Tutaj mogę ;)

    PS. Dobrze wiedzieć, że nie tylko ja nie umiem zwerbalizować myśli.
    Twój tekst daje przyjemne, prawie noworoczne poczucie, że nie jestem kompletnym imbecylem.

Komentowanie zamknięte.