Manifest końca 2012

FotoPropaganda

Przyznam się. Co mi tam. W końcu część z Was zna mnie lepiej po moich tekstach, niż ja znam siebie sam. Doskonale wiecie, żem jest z zakonu Analogowych Kapturowców. Ale i na mnie naszły dni zwątpienia i… zdradziłem. Nie raz. Po trzykroć. Idąc w ślady swojego patrona, zaparłem się po trzykroć mojego wyznania analogowo-srebrowego. I tak jak Piotr po trzecim pianiu kur oprzytomniał, tako i ja oprzytomniałem. Właściwie rzec powinienem, wyrwałem się z rąk cyfrowego belzebuba.

Czemu?

Ano powód jest prosty. Przestał być on atrakcyjny. A cóż że człowieka bardziej zniechęca jak brak atrakcyjności czynionego zła?

[dygresja: czy zwróciliście uwagę na słowa jakimi się posługuje? Od zawsze fascynował mnie język Biblii tak bezsensownie powtarzany w kościołach po dziś dzień. Dla przykładu, ksiądz katolicki nie mówi kocha – on mówi ‚miłuje’, nie powie też, że Jezus szedł, ale, że ‚kroczył’, uczniowie nie robili dobra, ale je ‚czynili’ – niezłe, podoba mi się]

Wracając… oto stało się coś czego powinienem się spodziewać. Moje eksperymenty z cyframi spełzły na niczym. Być może stałem się jednak zbyt wysublimowany w swoim własnym mniemaniu (a fuj iczek!), ale jak mam zrobić zdjęcie jedną z cyfr, które kupiłem, to nie robię go wcale :) Fuji x100, które mnie zachwyciło, równie szybko mnie zniesmaczyło. Kolejne zabawki lustrzane również jakoś ciążyły w dłoniach. Nie będę wspominał o efektach, bo to już całkowita porażka. A ostatnia fascynacja iPhone sprawdza się wyłącznie do zdjęć typu scrapbook i w końcu kilku zdjęć rodziny. To chyba jednak nie dla mnie.

Targany wichrami złości i bezsilności wracam do wielkiego formatu. Niech Wam będzie – do samej formy. Do ramek, pod którymi dla wielu z Was nie kryło się już nic więcej jak tylko kolejna siedząca i patrząca w obiektyw osoba. Cóż… czynię ja ten manifest i ogłaszam, że w roku 2013 wykonam ponad 30 portretów. Bez łączenia ich w cykl, projekt czy inne przemyślane działanie fotograficzne. Będę tylko i wyłącznie pasł się i swoją próżność faktem, że zrobię to na analogu, na formacie większym kilkadziesiąt krotnie od większości cyfrówek i że będę obcował z indywidualną osobą. A między nami będzie tylko mechaniczne… cyk.

Zamanifestujcie coś sobie na 2013 rok. to dobre na pobudzenie działania. Proszę :)

 

8 komentarzy

Komentowanie zamknięte.