Leczmy!

FotoPropaganda

W trakcie ciekawego wieczoru z udziałem jednej ze 100 Renat wspomnianych w poprzednim wpisie, ktoś z sali zadał pytanie o terapeutyczne właściwości obiektywu. Oto bowiem, materiał zrobiony przez Dąbrowską nie jest jedynie spisem setki portretów, ale jak łatwo spostrzec, stał się pewnym socjologicznym zapisem życia Renat w ich otoczeniu, w ich życiu. Szerokie kadrowanie pozwoliło zobaczyć „jak żyje” te sto kobiet w Polsce.

Ważniejsze jednak dla autorki, a wręcz najważniejsze jak sama podkreślała, były doznania osobiste, które towarzyszyły większości z tych spotkań. Częścią się podzieliła i po raz kolejny łatwo było się przekonać, że „normalne życie” nie jest zbyt kolorowe, a człowiek, któremu poświęcimy minimum uwagi (np. poprosimy o zgodę na zdjęcie) otwiera się przed nami bardziej niż przed najbliższą rodziną. I właśnie ten aspekt trwającego kilka lat projektu, jest dla mnie najciekawszy.

Oto bowiem, nie po raz pierwszy, fotograf staje się terapeutą. Kładzie na kozetce człowieka, którego zna kilka minut. Robi to wyłącznie aparatem. Niczym innym. Jasne… powiecie zaraz, że wiele zależy od samej osoby fotografa. Ja wiem..? W sumie zakładając, że na większość zdjęć w takich projektach długoletnich mamy kilkanaście minut, może godzinę, to jakąż to osobowość można okazać, aby przekonać ludzi do siebie? Aparat (w domyśle fotografia) jest naprawdę niewiarygodnie silnym bodźcem do otwarcia się.
Ja wręcz zaryzykowałbym stwierdzenie, że wraz z długością czasu naświetlania, skłonność modela do otwarcia się na fotografa rośnie :) Kompletnie inaczej pracuje mi się z lustrzanką, a inaczej z LF, a zupełnie inaczej z kolodionem bywało. Ciekawe to w sumie.

Terapeutyczne właściwości fotografii powinny zostać zastosowane w jakimś eksperymentalnym leczeniu zaburzeń psychicznych (depresje).

Kobieta.

Czy fakt, że Renata jest niewątpliwie kobieta ułatwił jej pracę nad tym projektem? Myślę, że żaden facet fotograf nie dotarłby do tych kobiet. Abstrahując od kwestii związanych z tym, że 99% by mu odmówiło podejrzewając go o niecne zamiary, to faceci chyba nie są tak wytrzymali psychicznie :)

Suma sumarum… odkrywajmy w sobie właściwości lecznicze. My fotografowie i do boju! Leczyć to chore społeczeństwo :)

 

Berlin, 2012

Berlin, 2012

3 komentarze
  • Wanda

    Co robi ta osoba na pierwszym zdjęciu? Pomyślałabym, że to jakiś bezdomny śpiący wśród stelli Pomnika Pomordowanych Żydów Europy, gdyby nie to, że buty jakieś za czyste. ;)

Komentowanie zamknięte.