Przemijanie

FotoPropaganda

Jakoś tak się porobiło ostatnio. Ludzie odchodzą, zmieniają priorytety, znikają. Zaczęło się od Rudolfa. Zamknął blog, założył kłódkę i zniknął. A że jego pisanina była dla mnie inspiracją na otwarcie pierwszej odsłony „iczkowego ględzenia” więc było mi naprawdę żal i szkoda takiego miejsca w sieci. Sam autor zaorał i tyle. Nie ma już dyskusji, zdjęcia pojawiają się na stronie autora rzadziej niż trzęsie się ziemia w Polsce, no po prostu cisza. A mówią, że jak się oswoi kogoś, to trzeba o niego dbać. Mnie oswoił Rudi ze swoim utyskiwaniem, a potem porzucił. Łeee…

Ale jak widzę to jakaś plaga. Czasami bardziej lub mniej śmieszna, ale zawsze pokazuje jakąś manię odchodzenia, przemijania i zacząłem się zastanawiać czy to ma coś wspólnego ze zmieniającymi się czasami dla fotografii, z tym całym cyfrowym szaleństwem.

Kolejny jest dobry duch filozoficzny fotografii, którego zdanie zawsze dobrze wybrzmiewało podczas niekończących się dysput. Tym razem on zamyka bloga, nie rusza tyłka z domu na fotografię, ale za to szczerze i wprost mówi, że go to już po prostu nie kręci. Trochę bolesne wyznanie, po latach spędzonych na plenerach, obgadywaniu kolejnych wystaw i negocjowaniu, który aparat teraz warto zasilić filmem i dlaczego. Ale cóż… przynajmniej szczerze, ma dość powtarzających się rozmów o ‚decydującym momencie’ i różnicach w estetyce fotografii „street” więc znowu żal.

Więc może to jednak jest uwarunkowane tym ilu fotografów mamy obecnie na świecie i czym możemy już robić zdjęcia (ponoć wszystkim!). Zalała nas masa, powódź istna środków dostępnych każdemu, a ilość materiału w sieci powoduje, że jedyną stabilną branżą IT jest „data storage” – zapotrzebowanie na miejsce przechowywania tych płodzonych w rytmie geometrycznym fotek będzie zawsze!

Inni odchodzą trochę bardziej hucznie. Wracają , odchodzą, wracają. Sami do końca nie za bardzo wiedzą jak wykorzystać swoją obecność w sieci, bo są rozerwani między kultem fotografii papierowej (ale już nie na odbitki, tylko wydruk!), a chęcią bycia cyfrowym. Z jednej strony wychwalają zalety cyfry i mówią, że to nie ważne czym robimy, że liczy się duch, a z drugiej hołubią możliwość dotknięcia zdjęcia i indywidualny sznyt odbitki w cudnym passeparout z obcego kraju koniecznie. Trochę się miotają. Tych mi tez żal, bo są to naprawdę świetni fotografowie, gdyby tylko nie wrzucali tej filozofii w każde swoje słowo o fotografii, to by się łatwiej podziwiało często wybitne prace tychże kolegów. Nie zmienia to faktu, że też znikają z sieci.

Stoimy w rozkroku. Ja chyba też trochę, ale jakoś nie potrafię się zamknąć. Choć wielu by zapewne chciało :) Nawet jeśli rzadziej piszę z powodu małości czasu, to nie mogę napisać, że mnie fotografia już nie pociąga, że nie widzę uzasadnienia do pisania o niej na sieci, że  zrobić chcę sobie przerwę, bo przecież ślubu z nią nie brałem i ciche dni nas się nie tyczą :) A może to po prostu kwestia dorastania, dojrzewania. W końcu do fotografii i do rozbratu z nią się dojrzewa. Dla niektórych jest to 20 lat, a inni potrzebują 45 wiosen. Nie chce mi się wierzyć, że ludzie porzucają zaangażowanie w fotografię wyłącznie dlatego, że podczas czytania tego tekstu w sieci pojawił się kolejne 100 tys. zdjęć. Do końca dnia będzie ich dodatkowy milion. Cóż z tego…!?

I dlatego wołam do tych, którzy odchodzą by wrócili i byli. Abym miał tzw. odniesienie. Nawet jeśli nie piszą, nie fotografują, to są. A bez odniesienia trudno utrzymuje się linię horyzontu. I człek pada na pysk. Lub kadr mu leci.

Z życzeniami dla odchodzących i wracających młody radziecki junak, zwycięzca biegu w rocznicę urodzin tow. Stalina:

 

Ambrotyp 8x10, Itoflex, Kumaka Studio 2011

6 komentarzy
  • marcin kaniew.

    jadłem dzisiaj obiad z Keek’em i rozmawialismy o Tobie , ze milczysz a lubimy to co piszesz (chociasz czasami sie z Tobą nie zgadzamy) czytac itp…
    Czy Ty nas podsluchiwales ?! :)

  • przemur

    Nic nie trwa wiecznie…

    Trochę z innej beczki (ale tylko trochę innej), skojarzył mi się ten esej: http://theonlinephotographer.typepad.com/the_online_photographer/2011/10/age-old.html

    O jednej rzeczy jestem przekonany – nie da się ocenić tego co robimy z krótkiej perspektywy czasowej… Nie można też pozwolić sobie na odpuszczenie – życie jest zbyt krótkie. Więc dopóki kochamy to co robimy – róbmy to. :)

    P.S. ZK chyba zawsze mi będzie brakowało. Czasami łapię się na tym że instyktownie wpisuję adres i wypatruję nowych wpisów…

  • Tomek

    nie przejmuj się niczym Piotrze! Czas zweryfikuje wszystko, rób swoje :) Prawdziwy artysta potrzebuje tworzenia jak powietrza, nieistotne czy jest doceniany przez większość czy tylko przez siebie samego. Jak będziesz miał ochotę na fotograficzne piwko wal śmiało :D ja bywam w Gd i mi się czasami nudzi

  • PAweł K

    Tomek ma rację, Iczku rób po prostu swoje…
    Nie rostrząsaj tego co czynią inni, wszak każdy z nas podąża swoją własną ścieżką. Nie oceniaj.
    To mówiłem ja … Paweł K ;)

  • Deoos

    Widzę Iczku, że nadal Cię prześladuje podział na dobrych i złych. Tak jak w polityce, ten jest Prawdzinym Polakiem, a ten udawanym i złym.
    Niektórzy Twoje wpisy często traktują jako malkontenctwo, jednak ja zawsze lubiłem, że starsza się patrzeć na świat krytycznie. Że na zjawiska, które większość przyjmuje na zasadzie: „takie czasy”, Ty patrzysz z innej perspektywy.
    Jednak w tym przypadku, dzieląc ludzi na cyfrowych lub TYCH WŁAŚCIWYCH, stoisz w miejscu, nie widząc, że świat powoli rusza z miejsca i mało kogo już to interesuje.
    Myślę, że rozwój w fotografii polega na ciągłym zadawaniu sobie pytania o sens tego co robimy, o byciu krytycznym nie tylko w stosunku do innych, ale przede wszystkim w stosunku do siebie. Dla niektórych (również Tych których Ci żal) będzie to oznaczało odejście i zastanowienie się nad swoją fotografią. Przypominam Ci, że Ty też już odchodziłeś i wracałeś.
    Nie mówiąc o tym, że podejście „nie ważne czym, ważne jak” zupełnie nie kłóci się z możliwością dotknięcia fotografii w cudnym passepartout.
    A może pisząc „Tych mi tez żal, bo są to naprawdę świetni fotografowie, gdyby tylko nie wrzucali tej filozofii w każde swoje słowo o fotografii” miałeś na myśli siebie?
    Pozdrawiam

Komentowanie zamknięte.