Kultura

150 150 FotoPropaganda

Jestem mieszkańcem Gdańska. Na kulturze znam się o tyle, co każdy średnio-zainteresowany życiem społecznym gdańszczanin. No może z racji obowiązku, aby Wam tu pisać czasami coś o fotografii, ciut więcej się interesuję. W każdym razie nie mam edukacji formalnej artystycznej. Nie umiem recenzować wystaw językiem kuratora (a któż potrafi poza nimi!?), ale czasami mam ochotę wyrzygać , co mi leży na wątrobie. Jednak słów brak, bo zawsze jak coś skrytykuje, co urasta do rangi sztuki i jest wystawiane w galeriach, to zarzucić mi można dyletanctwo i brak wiedzy, i że jestem po prostu „niegłęboki”, tylko płytki.

Więc, na kanwie ostatniej wystawy autorskiej Doroty Nieznalskiej w Gdańskiej Galerii Miejskiej 2, chcę wyrazić ustami Krzyszofa Vargi to, co sam chyba czuję patrząc na losy tej autorki. Obecnie zrobiła Ona rekonstrukcje bramy Gdańskiej Stoczni. Ja tego nie rozumiem. Oddam jednak głos świetnemu tekstowi Vargi w GW. Odnosi się on po części do dużego wywiadu (chyba pierwszego od 10 lat), który Nieznalska dała Dużemu Formatowi.

Szkoda mi Gdańska trochę, bo tutaj naprawdę jakoś tak kulejemy z tą kulturą. Sycimy się wydarzeniami o znaczeniu jedynie dla samego środowiska, które same przychodzi na swoje wystawy. Nie mówię o wielkich koncertach plenerowych tuzów światowych bo to jest „szoł” na dużą skalę, a ja mam na myśli pracę lokalną ze społeczeństwem. Edukowanie go jakoś poprzez działania miasta i wsparcie dla twórców. Niby ono jest, ale Ci twórcy to chyba mało dorośli do roli edukatorów.

 

A jak już sczytacie Vargę, to polemikę z jego tekstem czyni Dorota Jarecka. Warte konfrontacji oba głosy, choć analiza tekstu Jareckiej wykazuje, że przepowidziane przez Vargę sprowadzanie sztuki do polityki spełnia się w tekście Jareckiej idealnie :):) Wszystkiemu winna niewola 50 lat i cyt.: „… marzenie o represji (wobec sztuki – autor!). Nawet wśród tzw. liberalnej inteligencji…”

:)

5 komentarzy
  • Tomasz Pawłowski

    Teksty pana Varga i pani Jareckiej to rodzaj wrestligu (nie jestem pewien nazwy, ale jest chyba coś podobnego ) – to przypomina takie ekscentryczne zapasy, w których zawodnicy niby się leją, ale nikt nikomu krzywdy nie robi, role są obsadzone, a publiczność o tym niby wie, ale wszystkim wydaje się jednak, że rzecz jest na serio.

    Z Nieznalską sprawa już nie jest taka prosta. Bo działa. Nie idzie po prostej ( tak mi się zdaje, ale się nie znam )

  • iczek

    Te zapasy trwają nie tylko między tymi zawodnikami. Miło się czyta zwłaszcza Vargę, bo jakieś to składniejsze jest. Co do samej artystki… też się nie znam… więc tylko czytam.

  • yoonson

    Nieznalska… hym… zupełnie nie moja bajka jeśli idzie o formę przekazu, jeśli idzie o estetykę i środki wyrazu. Jednak Jej prace zaspokajają tę potrzebę, jakiej oczekuję obcując ze sztuką – UCZUCIA.
    Chyba nie potrzebuję tłumaczy w postaci Vargi czy Jareckiej.
    Sztuka nie po to jest by o niej gadać, a po to by przy niej odczuwać…

Komentowanie zamknięte.