I tylko fotograf dupa

150 150 FotoPropaganda

Coraz częściej przekonuję się, że moje dotychczasowe przekonania na temat jakości fotografii i jakości fotografów są gówno warte. Po latach doświadczeń, trzymałem się kurczowo m.in. takiej tezy, że aby zrobić dobre zdjęcie trzeba mieć dobry sprzęt. Śmiałem się do rozpuku z amatorskiej teorii, że dobre zdjęcie można zrobić byle czym i liczy się przede wszystkim talent.

Śmiechem napawał mnie też pustym slogan – „nie ważne czym, ważne jak”. Po prostu to się jakoś nie sprawdzało… uważałem, że równie ważne jest czym, jak i to co fotografujemy. Niestety okazuje się, że człowiek nie krowa i czasami zmuszony jest przez okoliczności do zmiany swoich przemyśleń. Naturalnie, za rok, dwa ponownie może je zmienić… cóż, taka nasza natura.

W każdym razie, w chwili obecnej uważam, że dobre fotki są wokół nas, a że nie potrafimy ich zrobić, to już po prostu…. „fotograf dupa”.

Czemu nagle tak po wakacyjnej przerwie do tego piję? Ano, przypadkowo wszedłem na stronę autora, którego wielokrotnie tutaj wspominałem i który wykonuje zawód fotograficzny całkowicie nieartystyczny! Jest reporterem prezydenckim. I ten cholerny reporter prezydencki, który zazwyczaj robi „rączka, buzia, goździk” wali takie fotki, że mi ręce co rusz opadają… o szczęce nie wspominam…

Tego zdjęcia nie znałem. Powstało w kwietniu 2011 roku podczas wizyty Baracka Obamy w Brazylii. Autorem jest naturalnie Pete Souza. I co….? Myślicie, że to dzięki sprzętowi? On po prostu jest cholernym artystą. Kawał cholernego fotografa, o którym zawsze powiem – „światłoczuły”.

fot. Pete Souza

No i to tak na powitanie nowego sezonu. Po wakacjach, czas wziąć obojętnie jaki aparat w ręce i robić. Robić… szukać.

6 komentarzy

Komentowanie zamknięte.