Do pooglądania

150 150 FotoPropaganda

Jakiś czas temu „chwaliłem się” Wam, że kupiłem sobie książkę o nowoczesnym portretowaniu. Generalnie książka mi się nie podobała, a winien byłem sobie sam, bo nie sprawdziłem co kupuję. Po opublikowaniu materiału, dnia następnego znalazłem w skrzynce mail od wydawnictwa Galaktyka. Bardzo uprzejmy mail z nuta ironii i podchwytliwy. Otóż Redakcja dziękowała mi za komentarz i z bólem przyznała, że zakupiona przeze mnie pozycja chyba rzeczywiście nie była przeznaczona dla mnie i może powinienem zainteresować się innymi pozycjami. W tym celu, wydawca postanowił wysłać mi darmowe dwie książki ze swojej oferty. Podszedł mnie, postawiwszy w pozycji zobowiązania pewnego. Nic nie musiałem, ale w sumie uprzejmie, że ktoś wysyła Ci za darmo :)

No wiec, dając upust sumieniu swemu w dążeniu do bycia fair, postanowiłem napisać kilka słów o tych prezentach.

Pozycja nr 1 – „Po pierwsze światło”

Po pierwsze światło

Jak zwykle w wypadku wydawnictw Galaktyki jest to przedruk  klasyka gatunku Joe Cornisha. Tym razem są to indywidualne rozważania na temat konkretnych ujęć w fotografii pejzażu. Powiem tak, nigdy do mnie nie przemawiały takie „warsztaty” w formie książki. Poza jednym elementem… nie da się nie oddać honoru tym zdjęciom. Cukierkowe i perfekcyjnie poukładane w kadrze. Po prostu perełki. Na ścianę. Jeśli ktoś lubi.

Autor dokładnie omawia każde zdjęcie, opisuje techniczne aspekty, a czasami umieszcza nawet kilka wersji danego ujęcia pokazując różnice w oświetleniu i kadrowaniu. Myślę, że dla młodych fotografów może to być naprawdę ciekawe. Znajdą tutaj wiele gotowych przepisów na dobre zdjęcie technicznie. Oczywiście tytuł prowadzi nas ku specjalności Joe, którą jest panowanie nad światłem. Uznawany w środowisku za „łapacza światła”, autor faktycznie potrafi zarządzać kolorem tak w naturze, jak i w postprodukcji. Nie rzuca to mnie jednak na kolana.

Pozycja do oglądania, ale mnie z powodu tematyki interesuje średnio.

 

 

Pozycja nr 2 – „Szukając własnego stylu”

Szukając własnego stylu

Ponownie mamy tutaj Joe Cornisha, ale także Charlie Waita i Davida Warda. Trzech fotografów toczy na naszych oczach dyskurs na temat konkretnych ujęć, ale przede wszystkim zapuszczają się w dywagacje bardziej ogólne o naturze fotografii i postrzeganiu jej przez nich.

Przyznam, że z dużą ciekawością przeczytałem większość spostrzeżeń tych fotografów. Zdjęcia po raz kolejny stanowią wzorzec dla fotografii plenerowej. To klasyka klasyki. Nie znajdziecie tutaj otworkowych cudów czasowych, czy HDRowych fiku miku. Oni są jak Królowa Elżbieta II. Możesz się czepiać i utyskiwać na tradycjonalizm, ale zawsze głowę pokłonisz z szacunku dla stylu, rangi i jakości! Fotografie z całego świata, zestaw laurek i cudownie spokojnych ujęć natury. Z czystym sumieniem, mogę polecić te pozycję.

 

Cóż to tyle… dziękuje Wydawnictwu Galaktyka za przesłanie książek. Zamierzam je w najbliższym czasie przeznaczyć jako nagroda na jakimś blogowym konkursie :)

6 komentarzy

Komentowanie zamknięte.