Mania oceniania

150 150 FotoPropaganda

Lubimy oceniać innych. Robimy to zarówno świadomie, jak i podświadomie. Nie ma to przecież jak wetknięcie szpilki w czyjś fotograficzny zadek. Oczywiście „natura ocenna” jest w nas wpisana niejako genetycznie. Do tego dochodzi społeczne uwarunkowanie, cały ten wyścig, w który jesteśmy wepchnięci, wychowanie w duchu wiecznej rywalizacji i dążenia do czegoś lepszego… ? Często nikt z nas już nie pamięta czym jest to lepsze… :)

Tak jak w tym starym dowcipie z PRL, że w Polsce to zawsze jest lepiej, a nigdy nie może być dobrze :) Niemniej, nasze ocenianie lat temu 10-20-30 zdecydowanie różniło się od tego współczesnego. Powód? Ano dostępność do oceniania była mała. Można stwierdzić, że znikoma. Każdy kto chciał na ten przykład, ocenić czyjeś zdjęcie, musiał iść do galerii, w tym celu należało wyjść z domu i wsiąść do pociągu lub tramwaju i przejść się itd… A dzisiaj..?

A dzisiaj, moi drodzy, zdecydowana większość konkursów fotograficznych i nagród w nich przyznawanych wybierana jest głosami (czytaj: kliknięciami) członków takich gremiów jak Facebook czy Grono czy inne tam…  Dzisiaj spojrzałem na ogłoszenia kilku konkursów ogłoszonych ostatnio w Polsce; fotograficznych. Wszystkie 4, które przejrzałem kończą się na… stronie FB, gdzie odbywa się głosowanie. Możemy w ułamku sekundy ocenić jednego uczestnika, a w godzinę pewnie z 5 tys. uczestników. To jakiś totalny obłęd… :(

Oczywiście sprawą dużo ważniejszą od samego faktu technicznej możliwości ocenienia każdego wszędzie, jest wartość tych ocen, a poprzez to wartość samych konkursów. Czytam, że jakaś poważna organizacja zajmująca się ochroną praw pracowników organizuje ogólnoświatowy (czytaj: ogólnointernetowy) konkurs fotograficzny i głosowanie odbywa się na FB.  Czy słowo „poważna” może iść w parze z głosowaniem na FB?

Co mi to przeszkadza, że ludzie sobie głosują na zdjęcia amatorów, którzy chcą pokazać światu swoją twórczość?!

No w sumie nic. W sumie to może tylko tak jęczę sobie po cichutku… bo mi się marzy, aby organizatorzy nawet tych mniej ambitnych konkursów, szanowali sami siebie i uczestników i skoro już namawiają kogoś do zbycia się praw majątkowych do zdjęcia na rzecz konkursu, to może zatrudnić wypada ze dwóch zawodowców do oceny tego bałaganu. Nic tak nie demoralizuje w szukaniu jakości, jak promowanie bylejakości. Wyniki tych konkursów zazwyczaj promują bylejakość, bo opinia miliarda użytkowników FB to nie jest wyraz jakości zdjęcia. W myśl zasady: „miliony much….”

Proszę Was… startujcie w konkursach, w których jest jakieś jury. Które to jury znacie i uznajecie autorytet organizatora lub członków jury zaproszonych do oceny. Mam za sobą parę konkursów online… żenada. Nigdy w życiu.

pozdrawiam Was jęcząc…

Sopot

4 komentarze

Komentowanie zamknięte.