Temat czy metoda?

FotoPropaganda

Zadaję ja sobie ostatnio pytania czy fotograf powinien podchodzić do swoich zdjęć metodologicznie. Z tytułu wykształcenia, uczono mnie, że np. takie badania socjologiczne to mają zawsze pokreśloną metodologię i zanim cokolwiek się zrobi, to trzeba sobie założyć pewne określone procedury i etapu pracy, aby to wszystko się nam merytorycznie nie rozpadło.

Przekładając to na język fotografii, zaczynam trochę inaczej patrzeć na to co robię. A że mi się z moją fotografią nie śpieszy, wręcz wpisuję się w zgrabnie sklecone hasło „slow photography”, to i pasuje mi coraz bardziej takie systematyczne traktowanie fotografowania.

A zaczyna się to wszystko od pomyślunku. Czy i Wy zastanawiacie się nad tym co będziecie robili na następnym filmie, na następnej fiszce i już na dzień dobry dobieracie np. materiał do zdjęć, czy raczej idziecie na żywioł. Co będzie to będzie… Ja ostatnio zanim załaduję film lub kasetę, myślę co chce uzyskać, jaki więc materiał założyć i w czym to wywołać.  Niestety z braku ciemni, zatrzymuję się na etapie wywołania, ale już niedługo.

W każdym razie, czy świadomie wybieracie środek do tematu, czy może wręcz odwrotnie – to co macie zapakowane w aparat determinuje wasze kadry i np. rezygnujecie z jakiegoś ujęcia, bo wiecie, że na tym filmie i tak wołane, to nie będzie dobre?

Ja na ten przykład właśnie tak mam. Powrót do TriX oraz D-76 (w nawiasie ID-11) sprawił, że odpuszczam pewne kadry, które jeszcze miesiąc temu zrobiłbym w kombinacji z HP5+ i Rodinal R09.

Najzwyczajniej w świecie odpuszczam… z założeniem – wrócę tutaj z innym filmem. Potem.

Czy to jest „samoograniczające się fotografowanie”? Być może. Być może też przez takie podejście ucieka nam wiele kadrów i sytuacji. Inny powie, że to „świadome fotografowanie” – i tych lubię najbardziej :)

W każdym razie… ja pojechałem kiedyś na pewną wycieczkę. Niby daleko, a w sumie w dobie tych „jumbojetów” to bliżej niż do Warszawy z Gdańska PKP – może nie bliżej, a szybciej :) Więc pojechawszy tam, wziąłem ze sobą materiał, który wiem jak się zachowuje i wiem jak go wywołać. Materiał ów był zepsuty. Zepsuli go celnicy, a dokładnie jedno z licznych „dzieci” pana Wilhelm’a Röntgen’a :), które to instaluje się na lotniskach. Całkowicie świadom defektu, zawziąłem się i zrobiłem to. Nie dość tego, popsułem to świadomie jeszcze bardziej maczając i tak wysokoczuły film w R09. Co wyszło… Cóż.. nie mnie oceniać, bom autor. W każdym razie powstała nowa seria :)

Nazwać ją było mi bardzo trudno więc w końcu dałem spokój wszelkim pokusom wymyślania czegoś arcy-ambitnego i nazwałem tę serię:

„Wybitnie niepotrzebne użycie kamery wielkoformatowej w przestrzeni nieindustrialnej, jako przykład dostosowania metody do tematu”

001

002

003

004

005

006

007

008

009

11 komentarzy
  • Sławomir

    Iczku trochę nie rozumiem, zawsze dobieram materiał do tego co zamierzam. To zaleta dużego formatu, że każda klatka może być na tym co chcesz. Wystarczy mieć kilka kaset i pracujesz na tym co ci pasuje.

  • iczek

    @Sławek – wiesz, nie zawsze jest tak, że robisz to co chcesz. Czasami chcesz zrobić coś a akurat nie masz określonego rodzaju filmu, który by Ci pasował i co wtedy? Odpuszczasz?

    @Tomek – statyw. Sa po prostu poruszone :) W górach zapada zmierzch bardzo prędko.. :(

  • Tomek

    Iczek, mi chodziło o to, że np 06te zdjecie jest bardzo precyzyjne jeśli chodzi o moment. Jak to ustrzeliłeś używając LF? :) edit. jeszcze raz się poprzyglądałem :) Grube zdjęcia, że się tak wyrażę ;)

  • iczek

    @Tomek – czy mechanik samochodowy wyjaśnia Ci jak to zrobił, że silnik znowu pracuje równo ?:) Ale pociesze Cie nie ma tutaj żadnej ukrytej techniki „pijanego węża” czy „latających noży”. Ot chwila na skadrowanie, okrzyk „STOP!” i łut szczęścia, że trafiłem. Sam zaskoczony byłem, że wyszło ostro przy tych pokłonach, które miałem :) Zupełnie natomiast wyjątkowa rzeczą to jest raczej to, że zdjęcia robiłem jedną ręką, bo drugą trzymałem parasol :) Uuuuaaa – to fakt,m dumny jestem z tego :)

  • jarek

    @M. Jakie to szczęście, ze jesteśmy w Polsce. Gdzież indziej tak łatwo przyszłaby Ci tak celna ocena? Wielki format? Check! Cz-b? Check! Są ludzie? Check! Gudzowaty? Check! Fuck yeah, mam cię! Gdyby na zdjęciach zabrakło ludzi, w miarę rozeznany komentator miałby już nieco trudniej. Wielki format? Check! Cz-b? Check! Ehhh, Konpoka… Gudzowaty…? A teraz przenieśmy się za ocena Atlantycki. Wielki format? Check! Cz-b? Check! Eeeee……..

Komentowanie zamknięte.