Jaki pan, taki

150 150 FotoPropaganda

O kwestii cykli w fotografii pisałem już nie raz. Coś, co uznać możemy za zamknięty projekt jest zdecydowanie lepiej przyjmowane przez wszelakie krytyczne środowiska, niż pojedyncze zdjęcie. W sumie to do dzisiaj nie rozwiązałem tej zagadki. Czemu!? Mądrzy odpowiadają mi jednym tchem: bo cykl świadczy o świadomości fotografa, o jego zdolności do analitycznego pojmowania swojej fotografii, o przemyślanym podejściu do twórczości.

Ble… jak słyszę coś takiego.
A jednak. To cykle wygrywają konkursy, to cykle są wystawiane łatwiej niż pojedyncze, nie powiązane ze sobą prace.

A ja z przekorą nie mam cykli. Nie umiem zamknąć totalnie żadnego prawie projektu fotograficznego. Skaczę z tematów i rozpulchniam pomysły kompostem kolejnych przebłysków mózgu. Kiedyś zrobiłem cykl portretów gdyńskich rugbistek:

Niestety okazało się, że to nieciekawe. Pewnie i racja. Moje „cykle” są nudne jak flaki z olejem, bo po prostu nie umiem ich robić :)

Cieszy mnie więc, że czasami ktoś dostrzeże moje pojedyncze cyki. Dlatego tez miło mi podrzucić Wam info, że zdjęcie „Jaki ojciec…” dostało wyróżnienie na konkursie „Portret” w Kole. Doskonale pamiętam te sesję i naprawdę dziękuje modelom za poświęcony czas :)

"Jaki ojciec..."

PS

Ciekawostka. Zdjęcie wykonane zostało na HP5, który po wywołaniu okazał się zadymiony przez skanery X-Ray na lotnisku. Na tym samym zaświetlonym materiale robiłem zdjęcia na Sri Lance. Wkrótce podrzucę parę efektów. Mimowolnie więc mam efektowy film. Chętnie zresztą zakupiłbym znowu zaświetlone pudełko HP5 w formacie 4×5 :)

5 komentarzy

Komentowanie zamknięte.