WPP2011

150 150 FotoPropaganda

Tak się śmiesznie złożyło, że zaraz po opublikowaniu poprzedniego posta dostałem info o wynikach WPP2011. I tam widzę w kategorii portret (1 miejsce w stories), ten sam cykl, który znalazł się na shortlist w konkursie Terry O’Neill autorstwa Andrew McConnell’a :):)

Ale ja nie o tym. Ja chciałem ogłosić publicznie, że od 5 lat w Polsce jest tylko jeden reportażysta, eseista, który udowadnia mi co rok, że  stylu i talentu ma on co nie miara. Tomasz Gudzowaty. Czapka z głowy za jego esej o meksykańskich wariatach samochodowych. Czy widzicie jak to jest zrobione? W jaki sposób on opowiada o tym temacie?! Konsekwencja, narracja i obrazowanie jest bezbłędne. I ta jego uparta maniera wielkiego formatu i rozmyć ostrości, która dla wielu jest powodem do zarzutów, a dla mnie podkreśleniem stylu i pewnej nuty wybrzmiewającej z jego prac. Naprawdę urzekł mnie ten materiał. Jak usłyszałem, że on znowu dostał nagrodę, to już się bałem. Chwilę potem, sam odszczekiwałem swoje wydumane zarzuty. Tomasz Gudzowaty jest trzy długości przez większością naszych reportero-dokumentalistów. Osiąga inny stan. Myśli i buduje coś zamkniętego, kompletnego.

Narzędzie mu nie przeszkadza. Ono pomaga. Daje unikalną na nasze czasy gwarancje pieczęci z autorskim podpisem. Czapkuję….

Filip Ćwik dał swój reportaż z żałoby. Bardzo, bardzo autorski. Dla części z nas to będzie wada. Sposób podania, bliskość, głęboko ukryta ironia (przynajmniej ja ją chwytam), a jednocześnie wyrazisty akcent traumy. Dobre to jest. Inne. Świeże. I choć już słyszę w uszach, że „to mogłoby dotyczyć wszystkiego!”, to od razu torpeduje takie patrzenie na fotografię, bo tak nie wolno. Doceńmy, że na świecie jest dwóch Polaków, których zdjęć nie musimy się wstydzić. Którzy konsekwentnie budują swoją narrację, swoje wizje fotografii we współczesnym świecie. Szczególnie widać to w zdjęciach Ćwika. Choć momentami mam uczucie monotonności (może za dużo w zestawie), to całość jest odważną interpretacją subiektywną świadka. W naszym narodowym kontekście szczególnie silną.

Gratuluje obu Panom!

Pierwsza nagroda to ukłon w stronę McCurry i to mnie nie przekona….:( Także moja ulubiona kategoria Portret jednak ciut mnie rozczarowuje… :( Nie kumam tych fot z serii Social Network, ani irlandzkich portretów dziwnie ubranych ludzi, bo to jest bardzo powierzchowne. Drugie i trzecie miejsce w pojedynczych jakoś tak płasko… Nic szczególnego.  W sumie poza wspomnianymi fotkami z Sahary McConnell’a jakoś tak ubogo.

I tak jest lepiej niż w 2010… :)

11 komentarzy
  • barabarasz

    Nie wydaje Ci się, że gdyby Filip Ćwik zrobił swoje zdjęcia, dajmy na to w warszawskim getcie, to byśmy ich dziś nie oglądali? Mielibyśmy wręcz prawo je skrytykować. Te same zdjęcia! Chwytasz to?

    A McConnell faktycznie „wymiata”.

  • barabarasz

    Wyjaśnię więc.
    W głównych kategoriach WPP nagradza się bardziej wydarzenia niż zdjęcia. Widać to choćby po zdjęciach pana Morela z Haiti czy Guanga z Chin. Ćwik miał szczęście, że trafiła mu się szeroko komentowana żałoba. Być może jury uznało, że któreś zdjęcia z NASZEJ katastrofy należy nagrodzić, więc nagrodzono Ćwika. I w sumie słusznie.

    Co do samych zdjęć, to lubię styl a’la Gilden. Drażni mnie tu jednak strasznie to agresywne kadrowanie. Kąty mi się nie zgadzają, bo niektóre zdjęcia wycinane były chyba ze skraja szerokiego kąta. Postaci atrakcyjne, lampa fajnie zagrała ale te techikalia…

  • kacper

    podoba werdykt tegorocznego WPP. Ciesze sie bardzo z sukcesu Filipa, a Tomasz jest rozbrajający. W sumie mógłby się przesiąść do większego formatu – byłby z niego świetny filmowiec… :-)

    pozdrowienia,
    Kacper

  • barabarasz

    @Miłosz W.

    W WPP materiałów się nie ocenia niezależnie od wydarzenia. Nawet premiera „The Social Network” może wpłynąć na decyzje jury. Tu chyba mamy jasność. Mnie się zdjęcia Ćwika podobają, poza wspomnianym szczegółem. Dodam na złość drugą łyżkę dziegciu. Czy te zdjęcia pasują do kategorii? Ja tutaj opowieści nie widzę, a tego bym się po spodziewał. Za to do sekcji „Portraits” pasują jak ulał. Gdyby nie to kadrowanie…:)

  • Raf

    To tak tylko o wspomnianych irlandzkich portretach. Gdybym nie widzial tego na zywo to ciezko by mi bylo zrozumiec o co w tym chodzi, cyrk przyjechal do miasta?
    Nie wiem czy to co pokazuje Kenneth O’Halloran jest powierzchowne, ale jest jak najbardziej realne i jest czescia tej wyspy.

Komentowanie zamknięte.