Fotografia nas otwiera

150 150 FotoPropaganda

Słuchałem częściowo przemówienia prezydenta Stanów Zjednoczonych. Gapiłem się w niego, nawet pomimo braku zrozumienia niektórych części tekstu. I mając za sobą trochę doświadczenia w marketingu i wiedzy akademickiej z zakresu socjologii, zdałem sobie sprawę, że gość kupił mnie osobowością. Całym tym „szoł” i swoją witalnością. Naprawdę patrząc na takie przemówienie, człowiek zdaje sobie sprawę, jak daleko jesteśmy za standardami nie tylko polityczno-kulturalnymi, ale po prostu kulturalnymi za Ameryką i jej „idealną demokracją” :)

Nawet nie do końca zdając sobie sprawę z realiów w US (bezrobocie, opieka społeczna itp), po wysłuchaniu tego człowieka, można zrozumieć dlaczego 92% obywateli w kilka minut po zakończeniu mowy poparło sugerowane przez Obamę reformy i działania! Ja też bym poparł. Po prostu charyzma i zdecydowanie, sposób argumentowania oraz sama gra aktorska i łatwość wypowiedzi mi imponuje. Przy tej formie mowy politycznej, nasi rodzimi pseudo-politycy są gdzieś miedzy podwórkowym szczekaniem psów a pijackim bełkotem.

Dodatkowo po raz kolejny zwracam uwagę na aspekt fotograficzny w życiu politycznym Stanów. Tam, praktycznie każdy kongresmen, nie mówiąc już o wiceprezydentach i prezydencie mają swojego fotografa. I nie mówię tutaj o jakimś tam pstrykaczu spod sroczego ogona, jak ma to miejsce u nas, gdzie fotograf to „pan od uściśnięć ręki” podczas wręczania Orła Białego. Mówię o prawdziwych eseistach. No proszę, spójrzcie tylko na sekcje ‚Photos&Videos‚ na stronie White House. Przecież te fotografie to majstersztyki. Zarówno w warstwie fotograficznej, jak i marketingowej. Ale wszystko podane z takim smakiem, że klikać można bez końca.

Umiejętność pokazywania Obamy (tego mitycznego Najważniejszego Człowieka Świata) w sytuacjach niemitycznych, codziennych, ludzkich, sprawia, że zaufanie mu i jego „bliskość” z obywatelem jest prawie namacalna! Za pośrednictwem jednej klatki aparatu robi się robotę setek wywiadów, rozmów, oświadczeń. Po prostu widać, że to swój gość i dba o nas, nawet jak siedzi z żoną w kościele :)

Kilka wybranych:

fot.: Pete Souza, White House

fot.: Pete Souza, White House

fot.: Pete Souza, White House

fot.: Pete Souza, White House

fot.: Pete Souza, White House

fot.: Pete Souza, White House

Oczywiście można powiedzieć, że te zdjęcia i tak toną w masie klasycznych propagandówek. Ale one są! Są zasługą zarówno fotografa – tego, że ma możliwość, że jest jedyny i to jego praca, a nie dorywcze zajęcie. Jest to też zasługa samego systemu. Kultury, w której fotografia, obraz i umiejętność jej zastosowania stała się elementarną częścią społeczną. Nie jakimś dodatkiem: „bo trzeba, to niech pan cyknie”, ale jak woda w picia po prostu stała się elementem życia.

Fajnie.

Szkoda, że w naszych warunkach nie istnieje praktycznie fotografia polityczna. Taka, która nie opiera się na cyknięciu na pierwszej stronie takich fotek z najważniejszego wydarzenia politycznego w państwie ostatnich dni (wszystkie zdjęcia z okładek z 20 stycznia br.):

GW

DGP

DB

RP

I to ma być fotografia polityczna?! Czy naprawdę nie warto było sobie zadać trudu panowie fotoreporterzy i zrobić jakieś niekonwencjonalne zdjęcie tego dnia? Tusk po przemowie w kuluarach, przed nią…? Ludzie! I potem ja słucham o tym, jak strasznie mają fotoreporterzy w Polsce. Mało kasy, konkurencja i studenciak pracujące za darmo… Cóż… :) Jaka kasa, takie foty ktoś powie… Choć będąc obiektywnym, należałoby spytać fotoedytorów co mieli do dyspozycji z tego dnia…:) To następna spraw, że poziom edycyjny zdjęć w gazetach to porażka… brak odwagi, brak pomysłów… sztampa!

Tak tylko dzisiaj chciałem sobie ulżyć :)

13 komentarzy
  • Tomek

    Jakis spory czas temu trafilem wlasnie na flickerowa galerie z Obama i zdjeciami autorstwa Souzy, nawet exifow nie usuwa :) fajna sprawa

  • jarek

    Szczytem inwencji w naszej fotografii politycznej jest fotografowanie Kaczynskiego/Ziobry/Kurskiego/Kempy (prosze sobie wybrac) na tle banera z logo PiS, tak by korona wkomponowala sie nad glowa polityka – juz nawet nie wiem ilez razy cos takiego widzialem.

    Pete Souza zrobil na mnie wielkie wrazenie juz w czasie kampani, gdyz jego zdjecia „na zamowienie” mogly spokojnie stawac w szranki z gwiazdami dokumentu, ktorzy niemal w komplecie stawili sie by uzupelnic swe portfolia o ten obowiazkowy temat. Zreszta, jesli spojrzymy na jego bio, to okazuje sie, ze nie ma sie czemu dziwic. I teraz pytanie – czy Milach, Wiech, Forecki, przyjeliby posade nadwornego fotografa prezydenta albo premiera?

    Spojrzalem jeszcze na strone prezydent.pl – po paru minutach poswieconych Souze, odrzucilo mnie. Zdjecia dziela sie na cztery kategorie – prezydent siedzi przy stole typu prezydialnego, prezydent stoi przed mikrofonem, prezydent z kims rozmawia, prezydent przmieszcza sie wraz z maloznka.

    Pamietacie jak strona prezydenta przeszla lifting i powstal raban, ze zerznieta z Obamy, a dziennikarze rozwodzili sie nad skopiowanym 1:1 layoutem, kolorami buttonow i typografia. Szkoda, ze fotografii przy okazji tez nie zwalili.

  • akustyk

    moim zdaniem, a mowie z perspektywy emigranta, zyjacego na codzien w innej kulturze, to jest po prostu stary problem popytu ksztaltujacego podaz. polska prasa jest taka jak przecietny polski czytelnik – nierzeczowa i awanturnicza, wiec jezdzaca na emocjach zamiast faktach.

    a co do kultury fotografii prasowej czy w szczegolnym przypadku politycznej… w Holandii tez czegos takiego nie ma, bo dla odmiany narod ze scisle kupiecko-chlopskim pochodzeniem i akceptuje przyziemnych, normalnych delegatow ludu i patrzy na ich dzialania a nie na opakowanie. Holender zaakceptuje odrobine ekstrawagancji i „wypasu” u swojej krolowej, ale premier czy minister to po prostu urzednik, ktory ma bez marketingu robic swoja prace. takie zdjecia Marka Rutte jak Obama w wykonaniu Souzy absolutnie by tu nie mialy racji bytu. a prasowka codzienna – jest na poziomie z grubsza polskim. inna kwestia, ze w mediach jest mniej polityki…

    sie rozpisalem… ale ogolna pointa jest taka, ze to kwestia kulturowa. USA ma ogromna kulture opakowywania. w Polsce za to kluczowe jest wywolywanie emocji wsrod glosujacych (przede wszystkim bardziej negatywnych pod adresem konkurencji) ;) az tak daleko bym nie szedl, ze jakas niedojrzalosc czy zacofanie. w duzym stopniu jednak po prostu inna kultura…

    aczkolwiek, nieodmiennie, Souze oglada sie z czysta przyjemnoscia. czekam, az ŁajtHałs zacznie publikowac krotkie filmiki.

  • Marcin Torbiński

    A nie masz wrażenia, ze zdjęcia są zasługą również samej postaci która na nich występuje? (właściwie to też świadomość sysytemu jaki obraz Obamy tworzy, i jak konsekwetnie) Nie jestem moze fanem Obamy jako polityka, za to jestem pod dużym wrażeniem jak świetnie jest on przygotowany do pełnienia swoich obowiązków jako „twarz”. Spójrz też na klasę polityczną w stanach, tam mam wrażenie każdy jest produktem i świetnie zdaje sobie z tego sprawę. W Polsce postacie i twarze są niezmienne od ponad 20 lat, a polityka i nastawienie do niej społeczeństwa- negatywne, właściwie tak samo długo. Poprawę w poglądzie na ludzi polityki próbował/próbuje wg. mnie zmienić Tusk to on jako pierwszy dobrał sobie przyjaciół PRowców , ale prawda jest taka, że ani nie uźwignął ciężaru politycznie, a jak porównam wizerunek „niby prywatnie” to jednak nie widze go w roli gościa który trzyma nogi na stole jak tu przestawiony (nie mowiac o Kaczynskim czy Komorowskim). I tu dochodzimy czego my oczekujemy od polityka jako postaci, jakie zachowania są ok, a jakie nie. W Polsce uważam oczekiwania ludzi nie są do końca klarowne, jesli chodzi o „wyluzowanie” politykow, za to sztywne i posągowe oblicza jak najbardziej sie ceni. Co do samego fotografowania pierwszej osoby w panstwie, uwazam ze ciezka robota by byla nawet jesli chodzi najzwyklejsze pytanie „kogo my chcemy pokazac”(i jednoczesnie nie za bardzo bajdurzyc).

  • iczek

    U nas reporterzy ożywiają się podczas kampanii wyborczych, a powód jest prosty. Wówczas najłatwiej zrobić inne zdjęcie niż z kuluar Sejmu. Potem wywalają to na konkurs, zdobywa nagrodę i jest cool. Ale codzienne reportaże poziomu Souzy to senne marzenie dla 99% naszych gwiazd reporterki, którzy brylują najczęściej w Yours lub na forach poświęconych upadkowi zawodu :)

  • Lilly

    hm, Piotrez to, ze Obama zrobil na Tobie wrazenie to praca specjalistow od PR, ktorzy sa mistrzami w omamianiu :) kiedys przeszlam szkolenie, ktore mialo poprawic wizerunek osob w firmie – nawet nie wiesz(a moze wiesz) ile detali sklada sie na zwykle przemowinie. Hameryka mnie nie wciaga. Popatrz ile tam sie wydaje na takie rzeczy pieniedzy. Glupi rozdmuchiwany przyklad – samolocik naszego rzadu a hamerykanskiego. Ale PR dziala takze w Polsce :) Drobny przyklad Pan A.Lepper :) A fotografia, hm – podobno politycy maja duzy wplyw na to co znajdzie sie na plakatach. a w Polsce jednak nadal stawia sie na popeline.

  • iczek

    Cóż… :) Zobaczymy co Grzęda zniesie w tym kurniku… :) Niestety moja opinia o jego pracach jest taka sobie. A już kontekście tego, co ma robić z Prezydentem, to ja kompletnie akurat jego sobie nie wyobrażam… Szukałbym wśród eseistów bardziej niż takich „twardych reporterów.” Niemniej życze powodzenia i czekam na te ludzką twarz prezydenta, który na razie przypomina sztywnego jegomościa…

Komentowanie zamknięte.