Pierwszy plan

150 150 FotoPropaganda

Są fotografowie, którzy przywiązują bardzo dużą wagę do tła. Starają się godzinami tak skomponować zdjęcie, aby tło dopełniało temat zdjęcia. Najczęściej kończy się to jednak tak, że tło dominuje i z całości kompozycji nie da się już wyciągnąć niczego więcej poza tym właśnie tłem. Zdjęcie przestaje wtedy żyć. Umiera. Jest zagadane tłem.

Są fotografowie, którzy potrafią doszukać się w tle czegoś bardziej wartościowego niż tylko dopełnienie pierwszego planu. Weźmy na przykład to zdjęcie kolegi zza miedzy.

Marcin Szymczak 'Rudolf'

Można uciec od tematu głównego, nie zostawiając odbiorcy praktycznie żadnego oddechu. Tło jest tutaj tematem głównym, pobocznym i jedynym w sumie. Pierwszy plan zostaje zredukowany do akcentu. Tym mniej ważnego, że osadzonego w tak natrętnie klasycznym mocnym punkcie…

Nie jest jednak często ważne, co jest na pierwszym planie. Ważne jest jednak to, co powinno być odebrane przez widza. Ważne jest by, plan pierwszy niósł za sobą jakaś wskazówkę jak czytać zdjęcie. Może dlatego wybitni fotografowie używali jednolitego tła. Aby nie rozpraszać, aby pokazać, że potrafią w jednym wąskim kadrze pokazać istotę tego, co mieli w głowie. Co widzieli w modelu. Nie starając się dodawać fajerwerków w postaci całego lasu lub jak na obrazku poniżej zamykać kadr w szkolne ramki bramy:

Marcin Szymczak 'Rudolf'

Operowanie płaszczyznami ostrości, głębią ostrości jest prosta gdy mamy w kadrze plany. Wystarczy przymknąć przysłonę i już, tło robi się samo. Czy to oznacza jednak, że panujemy nad tłem? Wcale nie. Mam wrażenie, że nauką posługiwania się tłem powinna zaczynać się właśnie od operowanie białym, szarym lub czarnym kartonem za plecami modela. Tylko tyle i aż tyle.

Wtedy możemy osiągnąć efekty, które godzą w jednym kadrze tło i plan pierwszy. Czego wszystkim czytelnikom życzę z całego serca!

Marcin Szymczak 'Rudolf'

15 komentarzy

Komentowanie zamknięte.