Prostota

150 150 FotoPropaganda

Mój Nieseksualny Partner uświadamia mi uparcie od kilku dni, że prostota w fotografii jest najważniejsza. W sumie, to on nic nie musi mi udowadniać, bo ja to wiem od paru dobrych ujęć :) Z każdym kolejnym, dochodzę do wniosku, że patrzenie i widzenie (!) musi być oparte na prostocie. Ostatni bohater moich kolodionowych wypocin, sprezentował mi zadanie domowe. Dostarczył mi książkę, której przebrnięcie wymagać będzie ode mnie sporej dawki wysiłku. „Teoria widzenia” Władysława Strzemińskiego zaczyna się tak ciężko, że przebrnięcie przedsłowia (Julian Przyboś) już mnie rozłożyło.

A jednak warto.

Mam bowiem wrażenie, że czasami brniemy za daleko w tych wymyślnych scenografiach i anturażach naszych prac. Pod jednym z wpisów, komentator zmusza mnie do uzasadniania dlaczego zdjęcie mi się podoba. Długo wahałem się co napisać i nie odpisałem wcale, bo jak tu na ekranie monitora uzasadniać coś tak ulotnego, jak własne postrzeganie piękna. Jak przelać poczucie estetyki w słowa, aby uniknąć grafomańskiej maniery zawodowych krytyków sztuki. Nie da się. Po prostu trzeba czasami nie pytać, a próbować zrozumieć, co widzimy. Jak widzimy i dlaczego widzimy to, co widzimy :)

Prosto znaczy dosłownie i pewniej niż zagmatwanie. Od zawsze uczono mnie, że jak napiszę zdanie składające się z 10 słów, to jako dziennikarz muszę umieć skrócić je o połowę i musi ono nadal zawierać wszystkie informacje. Coś w tym jest, co możemy odnieść do fotografii. Skrócić ilość treści, do tych najważniejszych, najistotniejszych z punktu widzenia odbiorcy. Nie epatować didaskaliami. W fotografii, nie ma na nie miejsca. Musimy się spiąć i jednym pociągnięciem pędzla wyrzygać twórczo, co tam nam w głowie gra. Jedynym sprzymierzeńcem ma być światło i kompozycja.

W portrecie, to zwłaszcza przydatna zasada. Cóż nam po fajerwerkach i bogatych zdobieniach ukrytych w pasażach ozdobników, skoro potem z tego bałaganu nie wyłania się treść jakakolwiek?! Najtrudniejszym ćwiczeniem jest sfotografowanie osławionego już jajka z zajęć Bogdana Dziworskiego :) Na równi trudne z prostym portretem kolegi ze światłem zza okna. Bez blend, bez stylizacji. Ot – po prostu.

I czy takie zdjęcia są gorsze, uboższe od swych pobratymców owiniętych w woal stylizacyjnych majstersztyków? No nie! One są właśnie lepsze.

Na koniec złota myśl iczka – „Im więcej słów używamy by udowodnić piękno zdjęcia, tym mniej ono na to zasługuje”

9 komentarzy

Komentowanie zamknięte.