Zakrztuszenie fotografią

150 150 FotoPropaganda

Traf sprawił, że w kilka dni po moim poście o filozofii Polaroid w iPhonie (Matiz a’la Volvo), zadzwoniła moja Nokia :) Przemiły damski głos oznajmił mi, że jestem „stałym klientem” jakiejś tam sieci. Pamiętam czasy, gdy miano stałego klienta oznaczało faktycznie, że trwaliśmy przy ulubionej marce, firmie, znaku wiele lat. I ta marka nam jakoś za to dziękowała – co innego , że najczęściej był to gadżet za 0,5zł. Czasy się jednak zmieniły i teraz, aby być stałym klientem wystarczy przekroczyć próg nowego sklepu, knajpy, kawiarni i od razu dostajemy do ręki kartę stałego klienta :) W sumie to wszyscy jesteśmy stałym klientem czegoś lub kogoś… wspaniale, nieprawdaż!?

No więc ten głos kontynuował… że jestem z nimi od wielu lat, że w tym czasie zarobili (oczywiście użyła innego słowa) na mnie trochę, że doceniają moją wierność (też inne słowo padło), że w ramach uznania i wyróżnienia mnie chcą mi podarować w bardzo niskiej cenie…. iPhona! Muszę tylko… i  tutaj padła cała litania warunków finansowych i progowych, które muszę spełnić by nabyć go za jedyne…. i tutaj cena w zależności o długości cyrografu, który mam podpisać.

Pomyślałem, że uczciwie byłoby wobec moich czytelników, aby pisać o rzeczach, które sam doznałem i wymyślanie czasami opinii jedynie na podstawie cudzych doznań, nie jest fair. Wiec… zdecydowałem się. I teraz tez mam iPhona. I teraz mogę sam sprawdzić jak to jest z tym Polaroidem. I już wiem jak jest.

A jest tak:

  • iPhone to nie Polaroid
  • program zamieniający wszystko w dzieła sztuki (Hipst… coś tam) jest fajny
  • po 100 wykonanych „polaroidach” odinstalowałem go z iPhone
  • bateria jest do dupy

Ta ostatnia uwaga oczywiście nie tyczy się aspektu „polaroid”. Ale w sumie to jest jak napisałem. Są rzeczy, które swoją „fajnością” przylepiają się do nas na wiele lat. Ba! One czasami naprawdę nam pomagają coś stworzyć. Tak było np. w wypadku mojego pierwszego Shen Hao 4×5. Tak było też gdy kupiłem pierwszego Hasselblada 501. Tak nie było gdy moja „stałoklienckość” zagwarantowała mi iPhona :) Może dlatego, że banał takiego działania telefonem jest naprawdę idiotyczny. Banalny banał. Nie ma w tym nic twórczego. Nic, co pozwala uznać, że twór był wynikiem procesu twórczego. Nic, co pozwala dowartościować się samemu! Po prostu automat. To jak ścigać się w Formule 1 w postaci pasażera… no koszmar :) Klasyczne zakrztuszenie się efekciarstwem. A nie efektem :)

Tak więc pozwoliłem sobie dopisać takie właśnie zakończenie dywagacji o iphonowym poalroid – co byście nie mówili, że wymyślam.

PS

Tak trochę na marginesie, chcę jednak zwrócić uwagę na jedną rzecz. Nigdy nie byłem zakochany w Apple. Nie brały mnie te pierdoły o cudowności tego systemu, tej filozofii, tego designu. Muszę odszczekać. To urzeka. Nie ma bata! Inny wymiar mam w rękach niż te wszystkie Nokie 51. I co ważne… po raz pierwszy w mojej historii przerzucania danych kontaktowych z telefonu do telefonu wszystko odbyło się płynnie i idealnie! Nic się nie obcięło, niczego nie wcięło. A jak dotąd import danych z Nokii na Nokie to był zawsze istny koszmar :) Że nie wspomne o np. Ericsson >> Nokia :)

10 komentarzy
  • darek

    Sorry Iczek, ale zdajesz sobie sprawę, że ten post to masakra :).
    Wiem, że to jest Twój magazyn i piszesz co zechcesz, ale ostrzegam jak tak dalej pójdzie usuwam z Rss.

  • PAwelK

    Też zastanawiałem się nad kwestią polaroida w iphonie … i przyznaję podoba mi się Twoja argumentacja. To jednak nie to samo. Namawiałem Darka aby zrealizował cały projekt zakończony później wystawą przy pomocy telefonu … powiedział, że tego jendak nie czuje … czyli te jego polaroidowe zdjęcia to jednak efekt przypadku czyli do dupy ;) przepraszam Darku i pozdrawiam…

  • Rudolf

    ajfon srajfon.
    A tak poważnie – bardzo się cieszę, że znalazłeś coś po kolodionie. To bardzo ważne, by nie zatrzymywać się w miejscu.

  • PAwelK

    a fotografowanie aparatem np. Rollei to nie zabawa ? hello ?

    ps. dla mnie np. wszystko jest zabawą …tak mam,
    fotografowanie w szczególności … Darku !?

  • hubert

    Drogi iczku, gdzie się podziała w Twoim magazynie fotografia, gdzie pasja zasypiania i budzenia się z nią? Czyżby zaksztuszenie było faktem?
    Mam wrażenie, że wszystko co dobre (iczek.pl, ZK Rudolfa) już się skończyło. Szkoda, szkoda, wielka szkoda…(nawet najsłabszy Twój wpis na starym blogu bije na głowę najlepszy na nowym)

Komentowanie zamknięte.