Art jest wszędzie?

150 150 FotoPropaganda

Nawet gdybym chciał, to dyrekcja Gdańskiej Galerii Fotografii nie daje mi szans uwierzyć, że fotografia w Gdańsku ma szansę. Kolejny wernisaż upewnia mnie, że różnice między moim postrzeganiem fotografii jako sztuki, a widzeniem tejże przez kuratorów i zarządzających galerią są biegunowo różne.

Oto dostaję zaproszenie na wernisaż prac Dominiki Jarzębowskiej. Opis projektu wraz z przykładowymi zdjęciami zamieszcza także ŚO. Tekst, jak to zwykle bywa, w sposób rozwlekły i niesłychanie naszpikowany artystycznym językiem krytyki wyjaśnia mi to, co warte jest zobaczenia na wystawie. Poczytajcie sobie, a ja pozwolę sobie streścić to klasycznym motywem widzianym na wszystkich słupach w turystycznych miejscach każdego miasta:

„Byłem tutaj – Tony Halik” :)

Bo moim zdaniem, to jest wszystko, co można powiedzieć o tych fotografiach. Jeśli wynosimy do rangi sztuki takie pstryki, to naprawdę skończyła się jakaś epoka. Nie wiem sam już jaka, ale niewątpliwie coś odeszło. W tekście najbardziej zdumiał mnie fragment o tym, że obecność autorki na zdjęciach nadaje bohaterom ludzki wymiar. Bosz. A oni mają jakiś boski wymiar?

I na deser creme de la creme – cyt.: „Wystawa „Bezcenne” w Gdańskiej Galerii Fotografii wpisuje się w (…)  perspektywę, gdzie fotografia jako obiekt jest nośnikiem pamięci i narzędziem własnej kreacji.”

Mam wrażenie, że galerie stały się miejscem prezentowania prac zamkniętego grona osób – klan nowoczesnych artystów i kuratorów z danego miasta. Może i bym to przełknął, choć wiedząc że to publiczna kasa, to mnie jakoś razi. Co innego prywatne galerie. Nic mi do tego. Ale tak sobie myślę, że nawet siląc się na zrozumienie konieczności pokazywania tego typu „prac”, nadal pozostaje w nas estetyka. Zarówno w warstwie samego przekazu, jak i pokazu.

Oto proszę bardzo dokładnie ten sam pomysł, ale JAK WYKONANY !!!! Jaki zamysł i realizacja!  Można zrobić z tego coś wartościowego? Można. Ale trzeba mieć talent, a nie aparat wyłącznie.
I może gdyby coś tak zrobionego zawisło w dotowanym przez Marszałka Województwa miejscu (takim jest GGF) to bym sam skrzyknął ekipę na wernisaż. A tak… podciągamy coś nieudolnie zrobionego i nieudolnie pokazanego do rangi sztuki.

Ech gdzie są aspiracje do zrealizowania wystawy w stylu Diane Arbus w NY, gdzie na jej setkę zdjęć przyszło w ciągu kilku tygodni ponad 200 tys osób… :)

16 komentarzy
  • Maciej

    jak zobaczyłem zdjęcia pani Dominiki, zabrakło mi przez moment słów żeby opisać co czuję i co o tym myślę…

    Moim zdaniem takie „fotki” bo inaczej bym tego nie nazwał może sobie wpakować do albumu z tesco i potem chwalić się znajomym na imprezach, do niczego więcej się nie nadają, a robienie wystawy z takim materiałem to zwykła kpina i brak szacunku dla widza (jeżeli ktokolwiek przyjdzie zobaczyć jej pstryki). Moim zdaniem to jest po prostu forma autopromocji w bardzo kiepskim wykonaniu. Prace Noah’a Kaliny może nie są dopracowane od strony technicznej (światło, makijaż, po części kadr) ale przynajmniej są zrobione starannie z jakimś pomysłem, a nie słitaśną focią cykniętą na zajebiaszczej imprezie z Umą Thurman…

    ehh po co ja to w ogóle pisałem…

  • hubert

    Taka moda a’la Terry Richardson. Lansik i sztuka w jednym:)
    A przywołany tu Noah Kalina jest świetny – już jego pierwszy filmik (fryzjerski:) powalał pomysłem. Tutaj widać kontynujację i..to jest mocne.

  • jarek

    Faktycznie a’la Terry. A moze raczej „obok Terriego” lezalo. Jak by nie patrzec na Richardsona, to jednak jego zdjecia sa spojne i kryja w sobie jakis nerwowy niepokoj. Richardson zapracowal sobie na swoja gebe, on sam jest swoim tworzywem, i jednak jego geba obok geby Al Pacino to znacznie wiecej niz foteczka cyknieta w VIP Roomie jednego z londynskich klubow. Nie mowiac o tym, ze podobnie jak u Kaliny, jest o wiele lepiej podane.

    Z ta wystawa jest tez inny problem. Wpiszcie sobie w google imie i nazwisko autorki. Poza Nasza Klasa, wystepem w Szansie na sukces oraz anonsami o tej wystawie nie ma NIC. Ani jednego sladu jej aktywnosci – ani jako muzyka, ani jako fotografa, ani jako HGW. Ja wiem, ze swiat sie nie konczy na sieci, ale kaman.

    EDIT. A nie sorry. Sa teledyski i myspace- ale lepiej ich nie ogladac :-/

  • iczek

    To jej strona. Myślę, że ta „artystka” po prostu z racji grania supportów do supportów znalazła się parę razy na backstage koncertów i tyle. Miała komórkę. Teraz robi jej wystawę Gdańsk :) A cały ten tekst o wystawie to już naprawdę gruba przesada… Ech…

  • Macin

    Wyglada jakby ta Pani stala na co niektorych obok figur woskowych…tyle samo w nich emocji. Tak jeszcze slowo o opisie do zdjec to sparafrazuje pewne powiedzenie „Dajcie mi zdjecie ,a znajde na nie interesujacy opis.”
    Pzdr

  • havier

    Jak wszedłem na link do prac pani Dominiki to myślałem ze to są zdjęcia prezentujące autorkę. Dopiero dalsza lektura Twojego wpisu uświadomiła mi ze to są zdjęcia z wystawy.
    Jak bym NK oglądał – tylko bardziej znane osoby. No ale jam prosty chłop i się nie znam.

  • Tomasz Pawłowski

    Marcin@ “Dajcie mi zdjecie ,a znajde na nie interesujacy opis.”

    Jeśli znasz kogoś takiego, co potrafi INTERSUJACY opis znaleźć dla każdego przejawu obrazkowej ekspresji, to pozdrów go ode mnie serdecznie, bo nie ma większej sztuki jak dać dowolnej rzeczy interesujący opis. Tyle, że tekst, a szczególnie wspomniane cytaty “… fotografia jako obiekt jest nośnikiem pamięci i narzędziem własnej kreacji” albo „obecność autorki na zdjęciach nadaje bohaterom ludzki wymiar” nie jest szczególnie „interesujący”… W tym zresztą zachowuje pełną zgodność z opisywanym przedmiotem!

    Ale przykład podany przez iczka jako taki sam ale rzekomo lepszy też nie zasługuje na bardzo interesujący opis. W obu przypadkach mamy do czynienia z kompletnym brakiem inwencji twórczej, maszynowym powielaniem gębowzorów i fakt, ze te gębowzory są w chwili obecnej znane mojej tęsciowej, która czyta „Zycie na gorąco” wcale nie nadaje im wzniosłości ani charakteru. ( Zresztą – z tych dwóch koncepcji – to jednak ta Jarzębowska przynajmniej jakaś naturalna jest, taka naszoklasowa ale żywa przynajmniej )

    Czy to koniec epoki? Tak, ale e-poka żyje! ;))) ( Ale czemu w Muzeum??? No ale czy Kaczmarski juz o tym nie śpiewał w piosence „Postmodernizm” ? )

  • Maciej

    strona autorki już od pierwszego kliknięcia doprowadza do szewskiej pasji poprzez „nastrojową muzykę” czyt. wycie jakiejś babki w tle, a na pierwszym planie mamy beznadziejne zdjęcia…

    skąd się tacy ludzie biorą?

  • lk

    Kolejny [po GP] post z którym muszę się zgodzić…

    Jak znów cię Iczku zaproszą na jakiś taki kicz daj cynk odpowiednio wcześnie , zbierzemy ekipę ze 30 osób , pójdziemy na wernisaż.. W momencie gdy towarzystwo będzie sączyło szampana , rozczulając się w rozmowach z autorką nad zawartą w obrazach „sztuką” – my wejdziemy i na raz wszyscy sciągną spodnie wypinając dupska :)

    Bardziej wymowne niż tysiąc postów na forach/blogach

    …. i chwytliwe:)

  • Tomasz Pawłowski

    lk@

    e… też mi sztuka, w trzydziestu gacie zdjąć. Gaciozdjęcie może być wymowne i skuteczne, ale musi wiązać się z aktem indywidualnej odwagi! Max to 3 gołe tyłki, no, w wyjątkowo trudnych warunkach – 5. Wpadnę wtedy dokumentację wykonać.

  • lk

    5 gołych dup:)

    swoją drogą ostatnio była akcja ” z gołą dupą w metrze” – trąbili o tym wszyscy od darmowego „metra” po „wyborczą”…

    czasem trzeba się poświęcić.. :)

  • Macin

    @Tomasz Pawłowski: Coś mi sie zdaje ze o interesujacy i do tego zgrabnie napisany opis tak samo trudno jak i dobre zdjecie. Moj tekst byl ironiczny bo tak jak i pierwotny „znaleziony paragraf” bylby naciagniety do granic mozliwosci tak samo jest ten „intersujacy tekst”.
    Co do naszoklasowych zdjec to jesli sa one naturalnie zywe sa to ja chyba niezyje i wole te trupie spojrzenie Noaha ;)

    e-(tez mi)sztuka – dobre to jest, az zapamietam

    Z tymi dupami to trzeba uwazac ,bo jak stana sie slynne po kilku wernisazach, to ta pani zrobi z nimi zdjecie i powiesi na nastepnej wystawie ;D

  • Ewa M

    Wystawa bardzo na czasie, o fotografii masowej, O uzyciu obrazu fotograficznego. Wazniejsze jest, po co te zdjecia zostaly zrobione. To co jest na zdjeciu ma drugorzedne znaczenie.
    Autorka wystawy stala sie czescia tej subkultury i pokazujac te fotografie w muzeum jest jej reprezentantem.
    Prosze zajrzec na Facebooka lub Myspace – takiej ilosci fotografii (niezawodowej, nie robionej przez pasjonatow fotografii, ludzi zupelnie nie zainteresowanych fotografia) nie ma nigdzie.

    Tekst kuratorski moglby byc lepszy.

Komentowanie zamknięte.